Aleks, czyś Ty zwariował? Co to znaczy – odchodzę?! – To, co słyszysz. Od dawna mam kochankę! Jest ode mnie młodsza o 16 lat! I zdecydowałem, iż z nią będzie mi lepiej! – Przecież ona mogłaby być Twoją córką! – Wcale nie! Ma już 20 lat. Aleks stanął przed nią. – I wiesz co? Jej tata jest bardzo bogaty. W końcu będę żył tak, jak zawsze marzyłem! Rozumiesz? Potem jeszcze urodzi mi dziecko – w przeciwieństwie do Ciebie! Każde jego słowo raniło Basię coraz mocniej. Wiedziała, iż kiedyś to się stanie, bo nie mieli dzieci. Ale nie przypuszczała, iż wszystko odbędzie się w tak upokarzający sposób. Przeżyli z Aleksem prawie 15 lat. Były wzloty i upadki, jak w każdym małżeństwie. Ale Basia wierzyła, iż w rodzinie musi być szacunek – bez tego nic nie ma sensu. – Basia, mogłabyś chociaż zapłakać dla przyzwoitości, bo czuję się jakoś niezręcznie. Kobieta dumnie podniosła głowę. – Dlaczego mam płakać? Bardzo się za ciebie cieszę! Naprawdę! Oby przynajmniej jedno z nas doczekało się swoich marzeń. Mąż wykrzywił twarz. – Czemu ciągle wspominasz swoje farby i pędzle? Przecież to choćby nie praca, tylko głupie hobby! – Może i hobby. Ale gdybym pracowała trochę mniej, a Ty zarabiałbyś więcej, to też mogłabym się oddać pasji. – Daj spokój. Czym Ty się jeszcze możesz zajmować? I tak nie możesz mieć dzieci. Pracuj i pracuj. Odwróciła się do Aleksa, który próbował zamknąć walizkę. – Aleks, a twoja nowa… hm… pasja. Ona przecież nie zamierza pracować. Z czego będziecie żyć? Też nie jesteś pracusiem. – To już nie twoja sprawa! Ale dzisiaj jestem w dobrym humorze, więc powiem. Na swoich pieniądzach długo nie pożyjemy. Potem, jak Weronika będzie w ciąży, jej tata zasypie nas pieniędzmi! I tak nam wystarczy, nie martw się! Aleks w końcu zatrzasnął walizkę i wyszedł, trzaskając głośno drzwiami. Basia skrzywiła się, nie znosiła hałasu. Znów podeszła do okna. Pod blok podjechało czerwone BMW. Wyskoczyła z niego młoda dziewczyna, rzuciła się Aleksowi na szyję. Oczywiście, wszystkie sąsiadki z bloku od razu wbijały w nich wzrok. No tak, nie mógł odejść w normalny sposób, tylko musiał ją upokorzyć publicznie. Teraz Basia poczuła ulgę. Ich życie ostatnio i tak było farsą. Aleks praktycznie nie nocował w domu. Basia wszystko rozumiała, ale nie potrafiła zakończyć tego rozpadłego związku, który nazywali rodziną. Chwyciła telefon. – Rita, cześć! Jakie plany dziś wieczorem? Przyjaciółka była zaskoczona. – Co? Wydostałaś się z depresji? – Daj spokój. Nie miałam żadnej depresji. Po prostu chandra. Wpadniesz na drinka? Mam powód. Przez sekundę w słuchawce panowała cisza, po czym Rita spytała ostrożnie: – Basia, ty niczego dziś nie zażyłaś? Gorączki nie masz? – Rita, już bez przesady! – jeżeli to poważne, to jasne, idę! Mam już dosyć widoku twojej zwieszonej miny! Ale… – Co? Nie możesz? – Nie o to chodzi. Raczej, czy twój Aleks pozwoli ci wyjść? Kto mu przyniesie obiad przed telewizor i otrze łzy? – Rita, o siódmej w „Diamentowym”! Basia odłożyła telefon. Kiedyś chyba naprawdę zabije tę swoją przyjaciółkę. I to już niedługo. Uśmiechnęła się do siebie. Chciała to zrobić odkąd się poznały. Ale to zupełnie nie przeszkadzało ich przyjaźni. Basia chwyciła torebkę i wybiegła z mieszkania – było południe, a miała milion spraw do załatwienia. Rita nerwowo spoglądała na zegarek – Basia nigdy się nie spóźniała, a tym razem już pięć minut… W drzwiach restauracji pojawiła się Basia i Rita aż otworzyła usta ze zdziwienia. Zresztą nie tylko ona. Basia zawsze nosiła długie włosy, spięte w kok. Teraz miała krótkie, jasne, stylowe cięcie. zwykle unikała makijażu – tylko tusz i krem po kąpieli. Tym razem na jej twarzy był doskonały make-up. Zamiast spodni – luźna sukienka, która podkreślała wszystko, co najlepsze. – Basia, aleś Ty się zmieniła… Teresa triumfalnie położyła torebkę na krześle i usiadła. – Podoba się? – No coś Ty! Wyglądasz na dziesięć lat młodszą! Tylko nie mów, iż to przez rozstanie! – Nie powiem! Sam odszedł. Przez chwilę patrzyły sobie w oczy, aż wybuchnęły śmiechem. Po pół godziny pojawiły się drinki od przystojnego mężczyzny siedzącego nieopodal – starszego o jakieś pięć lat. Rita łypnęła porozumiewawczo na Basię: – No proszę, już masz adoratorów. Basia uniosła brwi i pomachała mu zapraszająco. Rita była w szoku: – Podobasz mi się dzisiaj bardzo! Przesiadły się do ich stolika. Mężczyzna – Igor – był dowcipny, kulturalny i bardzo sympatyczny. Po wieczorze Igor zaproponował odprowadzenie Basi i szczerze wyznał, iż mógłby przespacerować się choćby przez całe miasto. – Nie trzeba, mieszkam dwie ulice stąd! Do drzwi jej bloku dotarli o świcie, rozmawiając i śmiejąc się. – Basia, nie podpytałem: czemu dzisiaj świętowałaś? Masz urodziny? – Nie… Chociaż, jak spojrzeć z drugiej strony – mąż mnie wczoraj zostawił. Basia posłała mu najpiękniejszy uśmiech. Igor się zdziwił. – No Basia… zaskakujesz! Trzy tygodnie później Basia i Rita rozmawiały w kawiarni. – Basia, jak tam z Igorem? Kobieta się rozpromieniła. – Rita, chyba nigdy nie byłam tak szczęśliwa. I wiesz, nie mam przed nim tajemnic, a on świetnie radzi sobie z moim lękiem. – Ale coś cię przygniata, prawda? – Tak… Aleks wciąż nie daje mi spokoju. Nie wiem czemu, ale wysłał mi zaproszenie na ślub. – Ooo… po co? – Może chce zobaczyć roztrzęsioną, załamaną byłą żonę. Albo pokazać ją nowej wybrance. – Ale drań… Basia, idź z Igorem. Wpadniecie, pogratulujecie i tyle. Najważniejsze: pokaż mu, iż świetnie sobie radzisz!… …Aleks przyglądał się Weronice. – Jesteś taka piękna… – Wiem. Myślisz, iż tata przyjdzie? – No ba, przecież jesteś jego córką… – Córką… Rok ani grosza, wszystko po to, żebym zaczęła pracować. Też mi ojciec. Aleks ją objął. – Nie martw się, nie ma wyjścia – córka mu wychodzi za mąż! Wesele zrobili na kredyt – Aleks i Weronika byli przekonani, iż ojciec dziewczyny im wybaczy i znów odkręci kurek z pieniędzmi. – Aleks? – A twoja była przyjdzie? – Wyobraź sobie, iż tak! Dzwoniła wczoraj. – Niemożliwe! – Tak! Myślę, iż będzie mnie błagać o powrót. – No, kocham takie sceny! Kiedy Basia wyjaśniła Igorowi, czego od niego oczekuje, ten się zdumiał. – O której ten ślub? – O drugiej. Co, masz coś w planach? – Jak się nazywa twój były? – Aleks. A co? – No coś ty, Basia. Jasne, jadę z tobą. Prawdę powiedział jej dopiero w drodze do kościoła. Basia była w takim szoku, iż choćby nie zdołała go powstrzymać. Szli razem. Basia pod rękę z Igorem szła pewnie i z uśmiechem. Aleks i Weronika wyglądali jednak na niezbyt szczęśliwych. Podeszli do nich. Weronika szepnęła: – Tato? Aleks ledwo wykrztusił: – Basia? Przez chwilę jej nie rozpoznał – nie mógł uwierzyć, iż tak zmieniła się jego żona. Igor wręczył Weronice kwiaty, kopertę i powiedział: – Dobrze, iż wychodzisz za mąż i stajesz się samodzielna. Bo my z Basią zamierzamy wyruszyć razem w świat. Zwrócił się do Aleksa: – Pan rozumie, iż przyszłej teściowej też należy się odpoczynek? Przekazuję więc córkę w pewne ręce. Przepraszam, musimy już iść. Wyszli z sali weselnej. Basi chciało się śmiać, ale nie była pewna, jak Igor na to zareaguje. A on nagle zwrócił się do niej: – Wiesz, teraz musisz za mnie wyjść za mąż! Basia się zamyśliła, po czym poważnie oznajmiła: – Skoro muszę – to muszę… Objęci ruszyli do samochodu, a Igor przez telefon już rezerwował bilety gdzieś tam, gdzie jest ciepło i szumi morze.

naszkraj.online 13 godzin temu
Jarek, ja już naprawdę cię nie rozumiem. Zwariowałeś? Jak to odchodzisz? Właśnie to. Już od dawna mam kochankę! Jest młodsza ode mnie o szesnaście lat! I postanowiłem, iż z nią będzie mi lepiej! Przecież ona mogłaby być twoją córką! Wcale nie. Ma już dwadzieścia lat. Jarek podszedł bliżej. A poza tym, Amelia ma bardzo bogatego […]
Idź do oryginalnego materiału