Apel branży kosmetycznej do UE. "Chińskie firmy nie mają takich problemów"

kobieta.gazeta.pl 3 godzin temu
W trakcie spotkania liderów europejskiej branży kosmetycznej zrzeszonych w sojuszu Value of Beauty Alliance zwrócono uwagę przede wszystkim na największe wyzwania i zagrożenia związane z zapowiadanymi unijnymi regulacjami. - Nie boimy się zmian. Ale apelujemy też o to, by były realistyczne - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Lidia Ziaja.
W ostatnich latach Unia Europejska wprowadziła kilkaset aktów prawnych, które mają ogromny wpływ na branżę kosmetyczną. Dotknęły praktycznie każdego obszaru pracy firm oraz łańcucha wartości - od surowców, przez opakowania, formuły i odpady. Kolejne wyzwania są związane między innymi z Europejskim Zielonym Ładem, który stawia na gruntowną transformację w kierunku zrównoważonego rozwoju.

REKLAMA







Zobacz wideo "Gwiazd na miarę Grażyny Torbickiej już nie będzie". Marcin Prokop w "Z bliska":



Europejskie firmy kosmetyczne zawiązały sojusz. Miały istotny powód
Europejska branża urodowa stoi w tej chwili w obliczu ważnych wyzwań regulacyjnych i rynkowych. I to właśnie ta kwestia była głównym tematem wydarzenia Value of Beauty, które 17 marca zgromadziło w Brukseli przedstawicieli najważniejszych europejskich marek kosmetycznych. Firmy te są członkami sojuszu Value of Beauty Alliance, który został zawiązany w 2024 roku.





W Brukseli spotkali się liderzy branży kosmetycznej zrzeszeni w sojuszu Value Of Beuaty AllianceFot. Martin Pilette


Branża kosmetyczna stanowi istotny element europejskiej gospodarki. Wspiera miliony miejsc pracy, generuje znaczący wkład w PKB, a także inwestuje miliardy euro w badania i rozwój. Dlatego, jak zauważyli uczestnicy wydarzenia, ewentualne ograniczenia regulacyjne mogą wiązać się nie tylko z konsekwencjami dla poszczególnych przedsiębiorstw, ale także całej unijnej gospodarki.
Szef grupy L'Oreal: Chińskie firmy nie mają takich problemów
w tej chwili aż 5 z 7 największych firm kosmetycznych na świecie ma siedzibę w Unii Europejskiej. Jednak ta przewaga konkurencyjna wcale nie jest zagwarantowana na przyszłość. Brak odpowiednich działań stwarza realne ryzyko osłabienia pozycji Europy jako światowego lidera w produkcji oraz innowacjach kosmetycznych.



Jak podkreślił w trakcie swojego wystąpienia Nicolas Hieronimus, szef grupy L'Oreal, która była jednym z inicjatorów Value of Beauty Alliance, w tej chwili aż 70 procent budżetu przedsiębiorstwa na rozwój i badania przeznaczana jest na zmianę opakowań oraz przeformułowywanie składów zgodnie z nowymi wymogami. - Chińskie firmy kosmetyczne korzystają ze wszystkich składników. Nie mają też żadnych ograniczeń dotyczących opakowań. Dlatego 100 procent ich budżetu przeznaczane jest na rozwój - zauważył.





W dyskusji głos zabrał m.in. Nicolas Hieronimus, szef grupy L'OrealFot. Quentin Guyot


Lidia Ziaja: Nie boimy się zmian. Ale chcemy, by były realistyczne
Członkiem sojuszu Value of Beauty Alliance jest Ziaja. Założona w 1989 roku w Gdańsku firma to od wielu lat lider na polskim rynku pielęgnacji twarzy, ciała i higieny intymnej. w tej chwili w swojej ofercie ma około 1200 produktów. - Popieramy troskę o środowisko, poza tym bezpieczeństwo kosmetyków jest dla nas oczywiście priorytetem. Nie boimy się też zmian. Ale apelujemy o to, by były realistyczne - mówi nam Lidia Ziaja, zastępca dyrektora handlowego i kierownik działu eksportu w firmie.
Nadmiar regulacji oraz zmieniające się wymogi miały ogromny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa. - Ostatnie lata to nieustanne reformulacje. Do tego dochodzą zmiany etykiet i dokumentacji. Wszystko to prowadzi oczywiście do konieczności utylizacji sporej części produktów, a to, jak wiadomo, nie jest dobre dla środowiska - zdradza nasza rozmówczyni.








Członkiem sojuszu Value of Beauty Alliance jest polska firma ZiajaFot. Martin Pilette


I, jak dodaje, obecne regulacje prowadzą do tego, iż substancje klasyfikuje się, oceniając ich stuprocentowe stężenie, a w takich dawkach nigdy nie są stosowane w kosmetykach. - Dodatkowo do oceny szkodliwości przyjmuje się często stosowanie doustne, choć działanie wynikające z zastosowania tej samej substancji na skórę jest zupełnie inne niż w sytuacji, gdy zostanie przyjęta drogą pokarmową. Taka metodologia prowadzi do nieproporcjonalnych skutków regulacyjnych bez zapewnienia dodatkowej ochrony dla konsumentów - wyjaśnia.
- Jesteśmy przeciw automatyzmowi zakazów. w tej chwili klasyfikacja substancji jako CMR (potencjalnie rakotwórczych, mutagennych lub szkodliwych dla rozrodczości) oznacza natychmiastowy zakaz jej stosowania w kosmetykach, bez względu na faktyczny sposób użycia, stężenia i bezpieczeństwo produktu końcowego - podkreśla Ziaja.
Jednym z najbardziej zaskakujących przykładów jest etanol. w tej chwili trwa dyskusja nad zakazaniem jego stosowania w produktach kosmetycznych. Nikt jednak nie postuluje wycofania z rynku produktów alkoholowych, w których jest głównym składnikiem. Tymczasem to one stanowią znacznie większe zagrożenie dla naszego zdrowia.



Takie rozwiązanie prawne byłoby ogromnym problemem dla europejskich producentów perfum. - Etanol w tej branży jest tak naprawdę nie do zastąpienia. Firmy będą musiały szukać nowych substancji, które finalnie mogą okazać się nie aż tak skuteczne. Z kolei ich konkurencja z innych części świata nie będzie miała tego typu problemów - zauważa Lidia Ziaja.
Jednak jak podkreśla, nie neguje potrzeby samej klasyfikacji. - Jest potrzebna, gdyż określa czy dana substancja chemiczna jest niebezpieczna dla zdrowia i środowiska, na przykład czy jest łatwopalna, toksyczna, czy jest tzw. substancją CMR. To wprowadza wspólny sposób identyfikacji zagrożeń i oznakowywania substancji chemicznych, istotnych chociażby dla pracowników, aby wiedzieli jak z nimi postępować w określonych warunkach, w transporcie czy przy naważaniu. Jednocześnie postulujemy o zapewnienie proporcjonalności ilości regulacji oraz uzasadnionych ocen w obszarze składników - podsumowuje.





Lidia i Bartosz Ziaja w trakcie rozmowy z mediamiArchiwum redakcji


Działania mają sens. Propozycja KE jest przyjazna sektorowi
Uczestnicy wydarzenia Value of Beauty zgodnie podkreślili, iż konieczne jest dalsze zacieśnianie współpracy między przemysłem a instytucjami unijnymi. Do najważniejszych zadań należą nie tylko ochrona konkurencyjności europejskich firm, ale także uwzględnienie całego łańcucha wartości sektora urodowego w politykach UE.



Dotychczasowe działania przyniosły już pewne skutki. Jednym z nich jest propozycja Komisji Europejskiej odnosząca się do tzw. omnibusa chemicznego (omnibus VI), czyli uproszczenia regulacji dotyczących między innymi bezpieczeństwa produktów. Jest przyjazna sektorowi, gdyż wprowadza długie okresy przejściowe, pozwalające na dostosowanie się do nowych przepisów. To jednak nie kończy sprawy. w tej chwili firmy kosmetyczne czekają na decyzję Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE.
Materiał został zrealizowany podczas wyjazdu sfinansowanego przez firmę L'Oreal. Organizatorzy nie mieli wpływu na treść publikacji.
Idź do oryginalnego materiału