Baños de Agua Santa – wodospady i gorące źródła

pomyslynawyprawy.pl 3 tygodni temu

Baños de Agua Santa to lokalny kurort – znane i lubiane przez Ekwadorczyków, ale z zagranicznych gości mało kto je odwiedza.

Ekwadorskie Baños leżą u podnóża aktywnego wulkanu Tungurahua, około 1800 m n.p.m i słyną z gorących źródeł, wodospadów oraz aktywności takich jak rafting, canyoning, zipline, ferraty, itp.

Byliśmy tam podczas naszej podroży po Ekwadorze i Galapagos o których możecie przeczytać we wpisach: Galapagos – jedyne takie miejsce na Ziemi oraz Ekwador – na andyjskim szlaku.

W Baños spędziliśmy tylko jeden dzień, dlatego postawiliśmy na wodospady oraz baseny termalne.

(sierpień 2026)

Baños de Agua Santa

Baños de Agua Santa, nazywane po prostu Baños, to malownicze miasteczko położone w centralnej części Ekwadoru, około 40km od Ambato. Jest tu kolorowo i gwarno. Uliczni sprzedawcy, szwendający się turyści, liczne knajpki – to wszystko tworzy bardzo przyjemną, przyjazną atmosferę lokalnego kurortu. Miejsce to przyciąga również pielgrzymów, którzy odwiedzają sanktuarium Matki Bożej Świętej Wody.

El Pailón del Diablo

Okolicę Baños porastają lasy mgliste, w których kryją się liczne wodospady. Najsłynniejszy z nich to El Pailón del Diablo, czyli Garniec Diabła.

Jest to jeden z najbardziej spektakularnych wodospadów w Ekwadorze. Woda spada tu z hukiem z wysokości ok. 80 metrów do rzeki Pastaza. Wszystko otoczone jest tropikalną roślinnością.

Wodospad znajduje się w Río Verde, 15km na wschód od Baños. Można dojechać tu autobusem (1,5USD/os., ok. 40min). My rano podjechaliśmy taksówką (10USD, ok. 30min.), wracaliśmy zaś autobusem.

Na miejscu mamy dwa szlaki.

Krótsza ścieżka (ok. 10 min) prowadzi na górę, skąd widać wodospad z góry.

Dłuższa ścieżka (30 min w dół, 40 min w górę) prowadzi na dół. I to ona jest prawdziwą przygodą. Na początek idziemy pod koronami drzew lasu mglistego. jeżeli jesteśmy wcześnie rano i mamy szczęście to możemy usłyszeć i zobaczyć tokownika andyjskiego lub sójki inkaskie. Całą drogę towarzyszyć nam będą tropikalne rośliny – drzewa o wielkich liściach i korze pokrytej grubą warstwą mchu, kwiaty o niesamowitych kształtach i kolorach. I szum wodospadu, który z każdym krokiem przybiera na sile.

Wreszcie naszym oczom ukazuje się potęga kaskady spływającej z hukiem do Rio Pastaza. Tu możemy podziwiać ją ze specjalnej platformy widokowej.

Warto jednak pójść dalej i przecisnąć się wąską szczeliną między skałami. Odległość nie jest duża, ale zejść trzeba do poziomu kolan. Potem jeszcze małe przejście przez skalną dziurę i jesteśmy tuż przy samym wodospadzie.

Chętni mogą wejść choćby pod samą kaskadę – ale tu trzeba liczyć się z byciem totalnie mokrym.

W drodze powrotnej warto wejść jeszcze na wiszący most i spojrzeć na El Pailón del Diablo z jeszcze jednej perspektywy.

Informacje praktyczne

– Ścieżki nie są niestety ze sobą połączone, wstęp na każdą to 3USD/os.

– Do Baños przyjechaliśmy nocnym autobusem z Cuenca, zostawiliśmy plecaki w hostelu i raniutko ruszyliśmy na szlak. Byliśmy tam sami i było super! Niemniej jednak jest to dość mocno oblegane miejsce, a chodzenia tam w tłumie ludzi to sobie szczerze nie wyobrażam… Zdecydowanie trzeba być tam jak najwcześniej rano.

Cascada Machay

Kolejny wodospad w okolicy to Cascada Machay. Podjechaliśmy tam na stopa z Rio Verde (2,5km, 3USD).

Tym razem trzeba sporo i pionowo zejść (a potem wejść). Wodospad składa się z kilku mniejszych kaskad, podobno można się pod nim kąpać. Znowu byliśmy sami (wstęp 3$/os.)

Termas de la Virgen

Na koniec dnia zafundowaliśmy sobie relaks w basenach termalnych – woda podgrzewana przez wulkan, chłodzona przez wodospad. Miodzio .

Termas de la Virgen to publiczne łaźnie, w których znajdziemy kilka basenów o różnej temperaturze wody. W części głównej znajdują się dwa ciepłe baseny (ok. 35°C i 38°C) oraz zimny basen. jeżeli zejdziemy schodkami w dół znajdziemy jeszcze jeden basen – okrągły i najgorętszy. Tutaj temperatura to co najmniej 44°C, a czasem bywa i więcej, choćby do 50°C.

Temperatura w basenach zależy od pory dnia i od tego, ile gorącej wody akurat dopływa.

Informacje praktyczne

– Wejście płatne: 4USD/os.

– Na terenie są przebieralnie i prysznice

– Rzeczy zostawia się w szatni uprzednio spakowawszy je do specjalnych skrzynek

– Obowiązkowy czepek (my czepki i ręczniki dostaliśmy w hostelu)

– Mętny, żółtawy kolor wody to wynik obecności siarki i innych minerałów

Inne atrakcje Baños

Baños uważane jest za ekwadorską stolicę sportów przygodowych: rafting na rzece Pastaza o różnym stopniu trudności, puenting czyli skok z mostu San Francisco z wysokości około 100 m, canyoning, tyrolki i huśtawki nad przepaściami, quady, rowery i jazda konna. Generalnie do wyboru do koloru. Wszystko można zorganizować na miejscu w agencjach mających swoje biura przy głównych ulicach.

Trzeba mieć tylko czas. My tak naprawdę o tej szerokiej ofercie sportowej dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu, bo w internetach z polskim VPN panowała głucha cisza.

Gdzie spaliśmy

La Casa Verde Eco Guest House

(rezerwacja booking)

Przyjemny hostel położony nieco na uboczu, poza miasteczkiem na trasie do Río Verde i Pailón del Diablo. Pokój był przestronny, aczkolwiek były małe problemy z ciepłą wodą. Obsługa za to miła, a śniadanie pyszne.

Cena: 79USD/pokój trzyosobowy ze śniadaniem

Wszystkie wpisy o Ekwadorze znajdziecie tutaj: EKWADOR

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, o ile podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i

Idź do oryginalnego materiału