– W tym roku Noc Muzeów jest archeologiczna. Jest to takie przejście ze średniowiecza do nowożytności tej wczesnej. Pierwsza z wystaw poświęcona została Janowowi Biskupiemu. Janów Podlaski odzyskał w tym roku prawa miejskie i jest miejscem wyjątkowym pod względem historycznym - mówił archeolog i twórca wystawy Mieczysław
Bienia.OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ:Największa kolekcja w EuropieNa wystawie można oglądać m.in pozłacane kielichy, złotą paterę z wizerunkiem Maksymiliana III, który pretendował do zostania królem Polski. Na wystawie są też kafle renesansowe z przełomu XV i XVI wieku, rzadkość w zbiorach muzeów
polskich.Druga wystawa dotyczy Białej Radziwiłłowskiej i prezentuje najciekawsze odkrycia archeologiczne z badań prowadzonych na terenie zespołu zamkowego.– Pokazujemy najciekawsze rzeczy, które udało nam się odsłonić w trakcie badań wykopaliskowych prowadzonych na terenie zespołu zamkowego. Są między innymi lodownia, kuchnie pałacowe, z których mamy wreszcie ceramikę bialską z farfurni Anny z Sanguszków Radziwiłłowej, pokazywaną tutaj po raz pierwszy. Jest liczman podskarbiego koronnego z lat 70. XVI wieku – w zbiorach polskich jest zaledwie pięć takich egzemplarzy. Mamy także granaty szklane z XVII i początków XVIII wieku – największą kolekcję w Europie – oraz przepiękną kolekcję kafli radziwiłłowskich – wyliczał Mieczysław
Bienia.Jak podkreślał archeolog, idea Nocy Muzeów polega również na prezentacji eksponatów, które na co dzień znajdują się w magazynach.– Zbliżamy się do remontu oddziału na Woli, więc archeologia na jakiś czas zostanie zamknięta. To okazja do zaprezentowania artefaktów, które nie są prezentowane na co dzień, chcieliśmy, żeby mieszkańcy mogli je zobaczyć. Później będą przez moment schowane, a później pojawią się już na dwóch stałych wystawach na Woli – tłumaczył Mieczysław
Bienia.Badania archeologiczne dotyczące zespołu radziwiłłowskiego prowadzone były już w latach 80. przez archeologów z Pracowni Konserwacji Zabytków w Lublinie, a następnie od 1999 roku kontynuowane były przez Muzeum Południowego Podlasia.Z kolei badania janowskie obejmowały między innymi prace prowadzone w latach 2013–2016 na zamku, wykopaliska przy budowie hali sportowej przy ul. Siedleckiej w 2022 roku oraz badania na terenie dawnych ogrodów parafialnych sprzed dwóch lat.– Trafiliśmy wówczas na pozostałości po trzech piecach garncarskich z przepięknym materiałem z przełomu XV, XVI i początku XVII wieku. To jest rewelacja na skalę ogólnokrajową, bo w tym samym czasie podczas badań w Białymstoku trafiano na kafle pochodzące ewidentnie z tych pieców garncarskich z Janowa Podlaskiego – zaznaczył Mieczysław
Bienia.Jak dodał, w tamtym okresie Janów Podlaski był jednym z największych miast Podlasia.– Janów miał tylko od 100 do 600 mieszkańców mniej niż Lublin, w zależności od źródeł. To pokazuje wyjątkowość tego miejsca – podsumowuje Mieczysław
Bienia.Tylko księżniczki nosiły miedziane diademyWiesława Gawrysiak-Leszczyńska, emerytowany pracownik Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, podczas wydarzenia prezentowała biżuterię wykonywaną na wzór pradawnych ozdób.– Od bardzo dawna biorę udział w tak zwanej archeologii doświadczalnej. Oprócz swojej pracy tym się interesowałam. Pokazuję różne wyroby archeologiczne na festynach i różnego rodzaju imprezach. Robię to już od około 40 lat przy różnych okazjach – mówiła Wiesława Gawrysiak-Leszczyń
ska.Jak podkreśliła, obecnie, będąc na emeryturze, uczestniczy w podobnych wydarzeniach okazjonalnie, zwykle kilka razy w roku, na zaproszenie muzeów lub zaprzyjaźnionych
instytucji.Podczas spotkania uczestnicy mogli zobaczyć oraz samodzielnie wykonać repliki dawnej biżuterii.– Można zobaczyć pierścionki, zawieszki wszelkiego rodzaju i zapinki. Te wielkie agrafy, które tutaj widzimy, służyły kiedyś do spinania sukien. Możemy wykonywać także miniaturowe wersje takich przedmiotów – tłumaczyła Wiesława Gawrysiak-Leszczyń
ska.Wiesława Gawrysiak-Leszczyńska opowiadała również o początkach metalowych ozdób na ziemiach polskich.– Pierwszy metal pojawia się u nas pod koniec neolitu. Mamy interesujące cmentarzysko w Brześciu Kujawskim, gdzie po raz pierwszy pojawiają się ozdoby z miedzi. To są blaszki bardzo ładnie odlewane, rozkuwane i łączone – mówiła
badaczka.Jak zaznaczyła, wykonanie drutu było wówczas niezwykle trudne.– Dopóki nie było drutownic, czyli specjalnych płyt z otworami, bardzo trudno było zrobić drut. Odlewało się pręt, rozkuwało i bardzo trudno było utrzymać jego kulisty przekrój. Tylko księżniczka miała ozdobę z drutu miedzianego zwiniętego w spiralę – opowiadał
a.Archeolożka przybliżała także wygląd dawnych strojów i ozdób.– Na głowie znajdowało się coś w rodzaju diademu połączonego z paciorkami kostnymi i spiralami z blaszki miedzianej. Były też ozdoby przypominające kolczyki. W pasie znajdował się pasek wykonany z muszli. Wycinano z nich małe kółeczka, nawlekano na sznurki i tworzono ozdoby w postaci naszyjników i pasów. Był to bardzo piękny strój – mówił
a.Jak podkreśliła Wiesława Gawrysiak-Leszczyńska, ludzie pradziejów mieli wyjątkowe poczucie estetyki.– Jestem zauroczona poczuciem piękna ludzi w pradziejach. Nie robili rzeczy brzydkich. Tworzyli wspaniałe naczynia i wyroby bardzo prostymi narzędziami, a osiągali cudowne efekty. Myślę, iż tandeta to dopiero nasz wymysł – zauważył
a.Dodała również, iż choćby przedmioty codziennego użytku były starannie zdobione.– Formy naczyń, na przykład puchary lejkowate, miały wspaniale zachowane proporcje. Wystarczyło kilka zmienić, żeby straciły swoje piękno, a jednak wszystko było idealnie wyważone – wskazał
a.Podczas warsztatów uczestnicy mogli samodzielnie wykonać inspirowaną pradziejami biżuterię przy pomocy przygotowanych materiałów
edukacyjnych.Nie zawsze się wygrywa [GALERIA ZDJĘĆ]Ukradł BMW. Ma 18 lat i grozi mu 10 lat więzienia