Nazywam się Grażyna. Mieszkam w Warszawie. Odchodzę z małżeństwa po osiemnastu latach. Połowę z nich spędzam w trybie „wytrzymaj, zaraz przebije swój sufit”. Drugą połowę w trybie „zaraz oszaleję, jeżeli nie przestanę ciągnąć wszystkiego na siebie”. Odchodzę, jeszcze kochając. I dopiero po czterech latach rozumiem, iż miłość do życia nie jest czymś, co daje mi […]