Byłam planem B

twojacena.pl 3 godzin temu

— Kinga! Co ty wyprawiasz?! — krzyknęła kobieta do słuchawki, a jej głos zadrżał z oburzenia. — Przecież to mój ślub! Mój! Czekałam na ten dzień półtora roku!

— Weroniko, kochanie, no zrozum! — odparł spokojny głos przyjaciółki. — Tomek sam do mnie zadzwonił wczoraj wieczorem. Sam! Co miałam zrobić, odmówić? Spotykaliśmy się jeszcze na studiach, przecież wiesz!

Weronika osunęła się na kanapę, telefon zatrząsł się w jej dłoni.

— Ale ślub jest w sobotę! Suknia kupiona, goście zaproszeni, restauracja wynajęta! Kinga, jak można?!

— A co ja mogłam zrobić? Powiedział, iż zrozumiał swój błąd. Że kocha mnie, a nie ciebie. Wera, wybacz, ale serce nie sługa…

Weronika cisnęła słuchawkę na kanapę i wybuchnęła płaczem. Za oknem mżył październikowy deszcz, na stole leżała teczka z dokumentami do USC, a w szafie wisiała biała suknia, którą kupiła ze łzami szczęścia w oczach.

Mama weszła do pokoju, usłyszawszy płacz, usiad— Co się stało, córeczko? — zapytała, obejmując córkę ramieniem, podczas gdy Weronika wtuliła się w nią, zdając sobie sprawę, iż właśnie uniknęła największego błędu swojego życia.

Idź do oryginalnego materiału