Ewa rozmawiała właśnie z przyjaciółką przez telefon.
Nagle ktoś głośno zadzwonił do drzwi mieszkania.
Ewa niechętnie przerwała bardzo miłą pogawędkę.
Kasia opowiadała jej o urodzinach swojej teściowej.
Ewa śmiała się z tego na cały regulator.
Podeszła gwałtownie do drzwi i spojrzała przez wizjer.
Spodziewała się kogoś z sąsiedztwa albo kuriera.
Przed drzwiami stała jednak jakaś młoda dziewczyna.
Kobieta wyglądała bardzo dziwnie i obco.
Ewa miała swoją żelazną zasadę bezpieczeństwa.
Nikomu obcemu nie otwierała drzwi bez potrzeby.
Oszuści kręcili się wszędzie w poszukiwaniu ofiar.
Ewa postanowiła zignorować to uporczywe dzwonienie.
Chciała już wrócić do przerwanej rozmowy telefonicznej.
Ale dzwonek odezwał się ponownie z dużą siłą.
Ta nieznajoma była wyjątkowo natarczywa i pewna siebie.
Mąż Ewy, Marek, był akurat u kolegi w ogródku.
Pomagał mu w ciężkich porządkach wokół domu.
Ewa westchnęła ciężko i znów spojrzała przez wizjer.
Ta dziewczyna wyglądała na zagubioną i smutną.
Może to jakaś zbłąkana domokrążca z nowym towarem.
Ewa odsunęła zamek i zdecydowała się otworzyć.
Dziewczyna wyprostowała się i poprawiła nerwowo włosy.
Dzień dobry, czy pani to jest Ewa, zapytała cicho.
Ona już zna moje imię, pomyślała zaskoczona gospodyni.
Kim pani adekwatnie jest i czego tutaj chce.
Marek jest może teraz w domu, spytała nagle obca.
Ewa poczuła dziwny skurcz w całym żołądku.
Skąd ta dziewczyna zna imię jej męża.
Czy ona przyszła tutaj właśnie w jego sprawie.
Nie ma go w tej chwili, czego pani szuka.
Może wejdziemy do środka, korytarz to złe miejsce.
Nigdzie nie wejdziemy, nie znam pani wcale.
Niech pani mówi od razu, co jest grane.
A pani chce o tym rozmawiać na klatce schodowej.
Co ma pani na myśli, jaki znowu związek.
Ewa, wszystko w porządku, krzyczysz na kogoś.
To pani Kowalska wyszła właśnie z windy.
A, dzień dobry, wszystko gra, odpowiedziała Ewa szybko.
Niech pani wejdzie, rzuciła wreszcie do nieznajomej.
Dziewczyna weszła i powoli rozejrzała się po kątach.
Masz piętnaście minut, mów zaraz o co chodzi.
Nazywam się Kinga, odparła z dziwnym spokojem.
Marek i ja jesteśmy w sobie mocno zakochani.
Och, jaka piękna i świeża historia, zaśmiała się Ewa.
Ludzie się zakochują, to normalna ludzka rzecz.
A pani jest pewna, iż on już mnie nie kocha.
Chcesz mojego męża? Proszę bardzo, jest twój!









