"Deadzoning" staje się hitem podróży. Ten trend odpowiada na istotny problem

g.pl 2 godzin temu
Nowy trend w podróżowaniu nie obiecuje luksusu ani egzotycznych atrakcji. Jego zwolennicy twierdzą jednak, iż daje coś, czego podczas urlopu brakuje coraz większej liczbie osób. Nic dziwnego, iż wzbudza tak duże zainteresowanie.
Jeszcze kilka lat temu brak zasięgu podczas wakacji często był postrzegany jako niedogodność. Dziś coraz częściej mówi się o podróżach, których celem jest świadome ograniczenie kontaktu z internetem i służbowymi obowiązkami. To właśnie na takim podejściu opiera się "deadzoning", jeden z najgłośniejszych trendów podróżniczych na 2026 rok.


REKLAMA


Zobacz wideo PODRÓŻE MAŁE I DUŻE [Co to będzie? odc.19]


Czym jest "deadzoning" i dlaczego podbija podróże? Coraz więcej osób chce się "odłączyć"
Przez lata technologia miała ułatwiać życie i dawać większą swobodę. W praktyce sprawiła jednak, iż granica między pracą a odpoczynkiem zaczęła się zacierać. Wiele osób choćby podczas urlopu regularnie sprawdza służbowe wiadomości, uczestniczy w spotkaniach online lub odpowiada na maile. Trend "deadzoningu" polega na celowym odcięciu się od internetu i cyfrowych obowiązków podczas podróży. Jego celem nie jest walka z technologią, ale stworzenie przestrzeni na prawdziwy odpoczynek, skupienie się na otoczeniu i odzyskanie kontroli nad własnym czasem.


Dr Birgit Trauer, specjalistka zajmująca się turystyką z University of Queensland w Australii, zwraca uwagę, iż idea "deadzoningu" nie polega wyłącznie na wyłączeniu telefona. Jej zdaniem najważniejsze jest świadome odejście od codziennych obowiązków i odzyskanie równowagi psychicznej. Badaczka podkreśla, iż podróżowanie pozwala nie tylko zmierzać do atrakcyjnego celu, ale także oddalić się od stresu, pracy i innych obciążeń, które negatywnie wpływają na samopoczucie.


Trauer zauważa także, iż stała obecność technologii zwiększa tzw. obciążenie poznawcze. Według niej ograniczenie korzystania z urządzeń elektronicznych podczas wyjazdu może poprawić nastrój, jakość snu oraz relacje z innymi ludźmi.
Podróżowanie intencjonalne (albo, jak kto woli, "deadzone") polega na regeneracji: ponownym rozpaleniu wrodzonych ludzkich umiejętności nawiązywania kontaktów, bycia życzliwym dla innych i ponownego nawiązania kontaktu z samym sobą i swoją prawdą
- podkreśliła w rozmowie z Euronews Travel.
Wakacje bez internetu zyskują zwolenników. Młodzi mają dość bycia online
Na temat "deadzoningu" wypowiedziała się także Christina Bennett, ekspertka ds. trendów konsumenckich w branży turystycznej w Priceline (amerykańskim serwisie do rezerwacji podróży). Uważa, iż popularność tego trendu jest odpowiedzią na zmęczenie ciągłą obecnością w sieci. Jej zdaniem podróżni coraz częściej wybierają miejsca, które pomagają naprawdę odpocząć.
Po latach ciągłego bycia online podróżni aktywnie poszukują wakacji, które pozwolą im się całkowicie odłączyć - mentalnie i cyfrowo
- wyjaśniła w rozmowie z portalem huffpost.com. Dodała również, iż ten trend jest szczególnie widoczny wśród przedstawicieli pokolenia Z i milenialsów.


Cyfrowy detoks staje się nowym luksusem. Tak podróżni odzyskują spokój
W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie cyfrowym detoksem powstają miejsca zaprojektowane specjalnie dla osób chcących odłączyć się od sieci. Są to między innymi domki położone z dala od miast, bez telefonów, telewizorów czy dostępu do Wi-Fi. Niektóre obiekty celowo eliminują wszystkie cyfrowe rozpraszacze, aby ułatwić gościom pełne wyłączenie się z codzienności. Popularnością cieszą się także spokojne nadmorskie zakątki, wiejskie gospodarstwa i regiony górskie, gdzie ograniczony zasięg telefoniczny pomaga oderwać się od ekranów.
Źródła: huffpost.com, euronews.com.
Idź do oryginalnego materiału