Dla wielu Polaków Dino to sklep pierwszego wyboru, szczególnie tam, gdzie liczy się szybkość i wygoda. Z danych publikowanych przez spółkę wynika, iż w 2026 roku sieć przekroczyła próg trzech tysięcy placówek i wciąż się rozrasta. Prosty układ, własne parkingi i świeży asortyment to jej znaki rozpoznawcze. Wśród produktów szczególną uwagę przyciąga mięso, często wyraźnie tańsze niż u konkurencji. Co za tym stoi? Jak się okazuje, to nie efekt przypadku ani chwilowej strategii.
REKLAMA
Zobacz wideo Czy w supermarkecie można kupować warzywa? Ekspert zwrócił uwagę na coś innego. "Mrożone są bezpieczne"
Skąd pochodzi mięso sprzedawane w Dino? Za przystępnymi cenami stoi zakład w Wielkopolsce
Mięso sprzedawane w Dino nie pochodzi z hurtowni ani z długiego łańcucha zewnętrznych dostawców. Istotną rolę odgrywa własne zaplecze produkcyjne sieci, czyli zakład Agro-Rydzyna działający wyłącznie na jej potrzeby. To rozwiązanie rzadko spotykane w handlu detalicznym na tak dużą skalę. Produkcja, rozbiór, przetwórstwo i dystrybucja są tu spięte w jednym systemie, dzięki czemu nie trzeba zamawiać wyrobów u pośredników.
Zakład zlokalizowany w Wielkopolsce działa od ponad trzech dekad i obsługuje wyłącznie sklepy Dino. Oznacza to pełną kontrolę nad procesem, od momentu rozbioru półtusz po gotowe wyroby trafiające na ladę. Taki model upraszcza logistykę i skraca drogę produktu do sklepu. Mięso nie krąży między magazynami ani hurtowniami, co ogranicza koszty i straty.
Dzięki temu ceny w sklepach są bardziej przewidywalne i rzadziej "skaczą". Dino nie musi nerwowo dostosowywać cenników do ruchów zewnętrznych dostawców, bo najważniejszą część produkcji kontroluje u siebie. To jeden z powodów, dla których schab czy szynka w tej sieci często kosztują mniej, choćby wtedy, gdy nie ma akurat promocji. Stała skala produkcji i planowanie pod własne sklepy pomagają utrzymać ceny w ryzach, przez co klienci mogą liczyć na niższe wydatki.
W ostatnich latach sieć przeznaczyła miliardy złotych w rozbudowę zaplecza mięsnego. Powstają nowe zakłady i mniejsze obiekty blisko centrów logistycznych. Krótsza droga do sklepu oznacza niższe koszty i świeższy towar na ladzie. Ważne jest też to, iż wszystkich sklepach obowiązują te same zasady i standardy, bez względu na lokalizację, co daje spójną ofertę.
Skąd pochodzi pieczywo sprzedawane w Dino? Tu sytuacja wygląda nieco inaczej
Pieczywo w Dino działa na zupełnie innym, ale równie ciekawym mechanizmie. Zamiast jednego centralnego producenta sieć postawiła na współpracę z lokalnymi piekarniami rozsianymi po całej Polsce. To one odpowiadają za wypieki trafiające codziennie na sklepowe półki. Dzięki temu chleb i bułki nie pokonują setek kilometrów w chłodniach.
Wypieki przygotowywane są specjalnie na potrzeby Dino i dostarczane do sklepów często jeszcze tego samego dnia. Klienci dostają pieczywo świeże, pachnące i zgodne z regionalnymi przyzwyczajeniami. W jednym sklepie można spotkać klasyczny chleb pszenno-żytni, w innym lokalne warianty, które dobrze znają mieszkańcy okolicy. To efekt, który trudno uzyskać w masowej produkcji.
kooperacja z lokalnymi piekarniami to także praktyczne rozwiązanie logistyczne. Takie dostawy oznaczają krótszy czas transportu i mniejsze koszty, bez konieczności budowania ogromnych zakładów centralnych. Klient zyskuje wygodę, bo nie musi już odwiedzać kolejnego miejsca, by kupić świeże wypieki. Wszystko trafia do koszyka przy okazji zwykłych zakupów.
Jak widać, tam, gdzie możliwa jest pełna kontrola i własna produkcja, sieć stawia na integrację. Tam, gdzie większe znaczenie ma świeżość i lokalność, współpracuje ze sprawdzonymi partnerami. Dzięki temu konsumenci mogą odczuć to nie tylko na swoich talerzach, ale także w portfelach. A to jest głównym atutem podczas zakupów spożywczych. Jak często robisz zakupy w sklepie Dino? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
















