DLSS 5 – przyszłość gamingu czy niepotrzebna rewolucja?

gazetafenestra.pl 22 godzin temu
W grze „Resident Evil Requiem” będzie można zobaczyć działanie technologii DLSS 5. Źródło: fot. Capcom France / Wikimedia Commons / https://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en

Jeszcze kilka lat temu każda zapowiedź nowej wersji technologii Deep Learning Super Sampling (DLSS) od Nvidii budziła euforię w świecie gamingu. Dodatkowe klatki bez utraty jakości czy lepsze wyniki na tym samym sprzęcie osiągały optymalizacyjny rekord. 16 marca, podczas konferencji GTC, Jensen Huang dumnie zaprezentował światu DLSS 5, po którym spodziewano się kolejnej technologicznej rewolucji i wielu zachwytów wśród społeczności.

DLSS 5 nie jest już tylko narzędziem do zwiększania wydajności (Super Resolution) czy generowania brakujących klatek (Frame Generation). To potężny krok w stronę tzw. renderowania neuronowego. W ramach tej technologii sztuczna inteligencja ingeruje w oświetlenie, jakość tekstur, materiałów, a choćby w same modele postaci. Według jej twórców, nowa technologia ma wznieść grafikę na niespotykany dotąd poziom. Zauważony przez społeczność problem polega na tym, iż maszyna interpretuje fotorealizm dość specyficznie. Kiedy tylko zaprezentowano pierwsze materiały ze wspieranych gier, takich jak „Hogwarts Legacy” czy najnowsza odsłona „Resident Evil”, widzowie nie byli zbyt optymistyczni. Zamiast dopracowanych, ale wciąż utrzymanych w klimacie grafik, otrzymali postacie, które wyglądały, jakby włączono im filtr upiększający. Oficjalny film prezentujący technologię na YouTube błyskawicznie zebrał sporą ilość negatywnych ocen. Równocześnie narodził się nowy format memów: „DLSS 5 OFF vs. DLSS 5 ON”. Internauci zaczęli masowo przerabiać oryginalne zdjęcia i ikony popkultury.

Zagrożenie dla artystycznej wizji twórców

Prawdziwy problem leży jednak głębiej niż w samych żartach i złośliwościach użytkowników, związanych z wyglądem postaci. Narzędzie wywołało uzasadniony niepokój o przyszłość pracy artystycznej w grach wideo. Twórcy wkładają ogromny wysiłek w czasochłonny proces projektowania, aby przedstawić graczom swoją wizję i opowiedzieć konkretną historię. Tymczasem algorytm wydaje się to wszystko ignorować na rzecz własnego efektu. Przedstawiciele firmy uspokajają, iż pokazane dema to tylko wczesna prezentacja, a twórcy gier zachowają pełną kontrolę artystyczną nad intensywnością i rozmieszczeniem efektów. Z kolei dla samych graczy, podobnie jak w przypadku starszych wersji, DLSS 5 będzie jedynie opcjonalnym suwakiem w menu, a nie wymuszonym standardem. Gracze boją się jednak, iż ten dodatek może stać się w przyszłości normą.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. O ile w tekście błędy algorytmów są łatwe do wyłapania i poprawy, o tyle w dynamicznym środowisku 3D mogą one prowadzić do kuriozalnych efektów. Podczas prezentacji zauważono, iż DLSS 5 potrafi dodawać detale tam, gdzie ich nie ma, zmieniając fakturę zniszczonego muru w gładką, sterylną powierzchnię lub dodając biżuterię postaciom, które jej nie noszą. Ta nadgorliwość sieci neuronowych sprawia, iż gra przestaje być dziełem dopracowanym i spójnym, a staje się interpretacją maszyny. Ponadto, wprowadzenie DLSS 5 wywołuje burzliwą dyskusję na temat pogorszenia jakości w optymalizacji kodu. Już poprzednie generacje technologii były oskarżane o bycie ratunkiem dla niedopracowanych tytułów. Obawa, iż twórcy zamiast dbać o dokładność wykonania, zrzucą cały ciężar generowania obrazu na barki neuronowego procesora Nvidii, staje się coraz bardziej realna. jeżeli gra będzie projektowana wyłącznie na działanie z algorytmem, posiadacze starszych układów lub konkurencyjnych kart mogą zostać całkowicie wykluczeni z cyfrowej rozrywki nowej generacji.

Nawet jeżeli Nvidia upora się z problemem sztucznego upiększania świata, pozostaje jeszcze jedna, niezwykle przyziemna kwestia, jaką jest sprzęt. Według pierwszych testerów, obecna forma DLSS 5 do płynnego działania wymagała najsilniejszych kart na rynku. To sprawia iż na ten moment tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na testy. Pełna wersja, umożliwiająca deweloperom działanie na finalnych parametrach, ma zadebiutować jesienią tego roku. Wtedy przyjdzie nam ocenić ostateczny kształt tej innowacji. Czy renderowanie neuronowe faktycznie zrewolucjonizuje grafikę 3D bez niszczenia pracy wykonanej przez twórców? A może DLSS 5 przejdzie do historii wyłącznie jako jeden z internetowych żartów?

Martyna KOCZOROWSKA

Idź do oryginalnego materiału