Ręka do góry – ile razy przejeżdżaliście przez Donovaly, np. w drodze na Bałkany? jeżeli o nas chodzi, to… wielokrotnie. Jednak musiało minąć sporo lat, żebyśmy się tam zatrzymali na dłużej. Czy było warto? I to jak! Zapraszamy więc Was do wspólnego odwiedzenia tej turystycznej, górskiej miejscowości oraz przekonania się, dlaczego warto tam wpaść, nie tylko przejazdem!
Donovaly – co, gdzie i jak?
Donovaly znajdują się przy drodze E77 (nr 59), która łączy m.in. Rużomberok z Bańską Bystrzycą. Wieś rozciąga się od wysokości ok. 900 m n.p.m. Funkcjonuje tu ośrodek sportów zimowych. Park Snow Donovaly promowany jest jako miejsce przede wszystkim dla rodzin z dziećmi. Na narciarzy czeka kilkanaście tras z przewagą tych niebieskich (ale są też dłuższe trasy czerwone i jedna czarna), które obsługiwane są głównie przez wyciągi orczykowe, ale również kolej gondolową czy wyciągi krzesełkowe. Do dyspozycji są także trasy dla skiturowców oraz narciarzy biegowych. Jednak i latem sporo się tu dzieje. W lipcu 2026 roku otworzono bike park, który w trakcie pisania tego artykułu miał być rozbudowywany o kolejne trasy. W cieplejszych miesiącach Donovaly stanowią niezłą bazę wypadową w pasmo Wielkiej Fatry i Tatr Niżnych, na styku których się znajdują. Wieś oferuje też całkiem rozbudowane zaplecze noclegowe i gastronomiczne, co sprawia, iż spokojnie można się tu zatrzymać choćby na kilka dni.

Donovaly latem – co można tu porabiać?
Choć zdecydowanie więcej turystów wpada tu zimą, to i latem warto zajrzeć do tej słowackiej miejscowości. My zdecydowaliśmy się odwiedzić Donovaly w ramach weekendowego wypadu. Ale spokojnie mielibyśmy tam co robić również podczas dłuższego pobytu.
Riders Park Donovaly
Bike park Riders Park Donovaly to jedna z większych inwestycji tego typu na Słowacji. Jego budowa rozpoczęła się w 2025 roku, a na początku sezonu letniego 2026 nastąpiło jego oficjalne otwarcie. w tej chwili mamy tu dostępnych 10 tras o zróżnicowanym poziomie trudności, obsługiwanych przez 3 wyciągi. Do tego rozbudowany pumptrack asfaltowy i tzw. mini bike park, czyli strefa gdzie śmiało swoje pierwsze zjazdy mogą trenować najmłodsi. Co ważne, jest to dopiero pierwszy etap funkcjonowania tego miejsca, ponieważ choćby oficjalna mapa zdradza, iż docelowo dostępnych tras będzie 2x tyle i dodatkowo uruchomiona będzie kolejna strefa przy innym wyciągu, który znajduje się po drugiej stronie drogi.



Aktualnie, stan na lipiec 2026, zdecydowana większość tras to warianty zielone i niebieskie, czyli łatwe i bardzo łatwe. Donovaly w obecnym wydaniu to idealne miejsce do nauki jazdy w bike parkach. Bardzo płynne trasy o delikatnym spadku i perfekcyjnie wykonanych profilach, zakrętach, muldach i stolikach. W projekcie bowiem biorą udział budowniczowie z największego i najbardziej znanego bike parku na świecie, czyli z kanadyjskiego Whistler. Donovaly blisko współpracują również z jedną z bardziej znanych austriackich miejscówek, czyli Solden. Byłem pod wrażeniem, jak dobrze trasy są zbudowane, zwłaszcza, iż w piątek wieczorem dojeżdżaliśmy na miejsce w potężnej ulewie, aa następnego dnia rano nie było prawie żadnych kałuż ani wypłukanych fragmentów. Dla bardziej zaawansowanych rowerzystów są na razie 2 trudniejsze warianty. Chociaż ja się dobrze bawiłem również na tych łatwiejszych. Pierwsze czarne trasy pojawią się dopiero na późniejszym etapie i patrząc po tym, co już zostało zrobione i w jaki sposób, to zdecydowanie jest na co czekać.
Źródło grafiki: https://riderspark.sk/en/mapa/
Bieganie
Kiedy Marek testował bike park, ja biegałam. Oczywiście pod kątem planowania tras Donovaly oferują naprawdę pokaźną ilość opcji. Ale ja, jak to ja, tak ułożyłam trasę, iż zaliczyłam stromy, niemal biegowy „podbieg” (a raczej ślamazarny przemarsz). Moim głównym celem była Nova Hola – szczyt mający 1370 m n.p.m. By się na niego dostać, obrałam w dużej mierze szutrowe drogi, którymi poprowadzone są szlaki rowerowe. I początkowo plan zagrał, bo teren był bardzo biegowy i niezwykle przyjemny. Później niestety na jakieś 1.5 km przeniosłam się na szlak pieszy. Przede wszystkim zabrakło mi na nim maczety, która ułatwiłaby torowanie sobie drogi w gęstych zaroślach. Kiedy już się z nich wydostałam, to szlak zafundował mi stromy zbieg po wyjątkowo śliskiej, bo mokrej po deszczu glince. Kiedy na zegarku miałam nieco ponad 5 km, rozpoczęłam wędrówkę ku Novej Holi. Drogi przez las były całkiem znośne, ale gdy wydostałam się na stok narciarski, to odkryłam, jak bardzo jest stromy. Kiedy już doczołgałam się do szczytu, miałam dość i uznałam, iż na dziś mi wystarczy. Dlatego czerwonym szlakiem zbiegłam ku wsi. Odcinek ten jest stromy, ale zdecydowanie biegowy. Dlatego, gdy dotarłam do Donovalów, zdecydowałam się jeszcze przebiec pośród zabudowań kurortu i w sumie po 16 km wróciłam do hotelu. I biegaczom zdecydowanie bardziej polecam szlaki i trasy położone po tej stronie co szczyt Banik i bike park.
Trekkingi
W ciągu dwóch dni zrealizowaliśmy dwa trekkingi. Jeden, który będzie idealną opcją na późno popołudniową, krótszą wycieczkę oraz drugi, zdecydowanie dłuższy. Oba absolutnie godne Waszej uwagi.
Kečka
Donovaly otoczone są wieloma, pięknymi szczytami. Jednak my zdecydowaliśmy się odwiedź Kečkę. Ma 1255 m n.p.m. i wchodzi w skład Gór Starohorskich, które natomiast są pasmem w Niżnych Tatrach. Z racji tego, iż po południu podjeżdżaliśmy w jedno miejsce samochodem, to również do wejścia na szlak postanawiamy nim się udać. A naszą wędrówkę rozpoczynaliśmy we wsi Polianka, położonej blisko górnej stacji wyciągu krzesełkowego obsługującego bike park. Na końcu miejscowości jest niewielki parking, z którego od razu można ruszyć na wędrówkę. Początkowo szlak łagodnie wspina się przez las. Na tym etapie widoków nie ma. Pierwsze z nich pojawiają się dopiero po pokonaniu stromego podejścia od Útulňej pod Kečkou, gdy po wyjściu z lasu otwiera się panorama szczytu. Po wejściu na obły wierzchołek Kečki mogliśmy podziwiać rozległą panoramę tak Wielkiej Fatry, jak i Niżnych Tatr. Łąki z falującymi trawami, wiejący wiatr i zbliżająca się powoli złota godzina stworzyły wyjątkowy spektakl. Dlatego udaliśmy się też na pobliski szczyt, jakim jest Handliarka. I na tym musieliśmy poprzestać. Bo choć kolejne, wyższe cele wzywały, to późna godzina zrobiła swoje. Tą samą drogą wróciliśmy więc do pozostawionego w Poliance auta. Cała trasa zajęła nam nieco ponad 2 godz. i w trakcie pokonaliśmy 9 km.



Z Tureckiej na Majerową Skałę i Kriżną
W niedzielę postanowiliśmy zrealizować jedną, ale zdecydowanie dłuższą wycieczkę. W tym celu przejechaliśmy do wsi Turecka, którą od Donovalów dzieli jakieś 14 km. To właśnie z niej mieliśmy rozpocząć naszą wędrówkę. Tu trochę nie odrobiliśmy pracy domowej, bo auto zostawiliśmy w samej miejscowości (parking płatny 4 €/dzień w parkomacie). Stamtąd czekało nas strome, mające 4 km długości podejście, w trakcie którego mieliśmy pokonać ok. 1000 m wzniosu. I gdybyśmy lepiej zweryfikowali mapę, to wiedzielibyśmy, iż autem można podjechać wyżej, do stawu przy parkingu i polanie Salášky (gdzie można też obozować na dziko). Zaoszczędzilibyśmy jakiś 1 km oraz trochę przewyższenia. Stamtąd tak czy inaczej podejście jest strome i dość męczące. Ale dzięki temu, iż szlak prowadzi po dawnym stoku narciarskim, to można chociaż podziwiać widoki.

Majerowa Skała
Po dotarciu na główny grzbiet odbiliśmy na niebieski szlak na Majerową Skałę. To doskonały punkt widokowy w stronę Bańskiej Bystrzycy czy Niżnych Tatr. Akurat trafiliśmy na moment, gdy mieliśmy skałę tylko dla siebie. Przy okazji mogliśmy się przyjrzeć krążącym po okolicy burzowym chmurom. Jednak liczyliśmy, iż żadna z nich nas nie dopadanie. O naiwności…

Kriżna
Po odpoczynku wyruszyliśmy na Kriżną. Idąc minęliśmy ruiny górnej stacji kolei linowej, która pozwalała dotrzeć z Turckiej pod szczyt Líška. Na początku lat dwutysięcznych doszło do pożaru tego budynku. Wcześniej kolej zakończyła działalność. choćby pojawił się na moment pomysł jej modernizacji. Ale pożar je stanowczo ukrócił. Kiedy weszliśmy na Kriżną, nad górami pojawiło się słońce. Rozsiedliśmy się więc na kwietnej łące i podziwialiśmy panoramę głównego grzbietu Wielkiej Fatry. Ta sielanka trwała do czasu, gdy usłyszeliśmy potężny grzmot pioruna. Okazało się, iż od strony Bańskiej Bystrzycy nadciągała spora burza. gwałtownie skierowaliśmy się ku Kráľovej studňi. Na szczęście ta burza tylko delikatnie nas zahaczyła i po 5 minutach deszcz przestał padać.


Droga powrotna
Przy Kráľovej skale odbiliśmy na mało uczęszczany i mocno zarośnięty zielony szlak wiodący z powrotem do Tureckiej. Początkowo ścieżka w dużej mierze trawersuje zbocza, by za Uplazem zacząć nieco bardziej stromo sprowadzać do doliny. Kiedy do Tureckiej mieliśmy jakieś 4-5 km, przyszła nawałnica. Z nieba lały się hektolitry wody, a grzmoty niosły się donośnie pośród górskich zboczy. Kiedy dotarliśmy do auta byliśmy przemoczeni do gaci, a z butów mogliśmy wylewać wodę. Mimo to, uznaliśmy wycieczkę za wielce udaną. W jej trakcie pokonaliśmy prawie 19 km, przy jednoczesnych 1198 m wzniosu.




Donovaly praktycznie
- Jeśli chcielibyście przenocować w Donovalach, to polecamy Apartmány ADK Kamzík
(Donovaly 400). Znajduje się tuż obok bike parku. Dysponuje parkingiem, bardzo dobrymi warunkami pobytowymi. Polecamy dokonywać rezerwacji bezpośrednio w obiekcie – otrzymacie niższą cenę niż na Booking. - Na obiad rekomendujemy Donovalský pivovar. To nie tylko piwiarnia i browar w jednym, ale też bardzo dobra restauracja. Ceny są przystępne, a wybór w menu spory. Piwo można też kupić na wynos. Jego ceny są ciut wyższe – jak to w przypadku kraftowych browarów.
- Donovaly to też idealny kierunek dla rodzin z dziećmi. Latem działa Donovalkovo – swoiste miasteczko dla dzieci w wieku od 2 do 10 lat. Czekają tu liczne atrakcje, od mini zoo, po możliwość poruszania się samochodzikami po stworzonych tam uliczkach itd. Sam bike park i spora część jego tras również nadaje się dla większych, jak i mniejszych rowerzystów.
Jeśli uważacie ten artykuł za pomocny i chcielibyście wesprzeć działanie bloga, to możecie nam postawić wirtualną kawę. Mała rzecz, a cieszy!

Post Donovaly – na styku Wielkiej Fatry i Tatr Niżnych pojawił się poraz pierwszy w Bałkany według Rudej.





