Dwa punkty naraz, to właśnie odróżnia dobrego kochanka od niezapomnianego

Co jej ciało naprawdę próbuje ci powiedzieć, kiedy ty wciąż jeszcze zgadujesz oraz jaka kombinacja sprawia, iż po tobie każdy następny facet jest już tylko porównywany do ciebie.
Od dwudziestu minut robisz tam na dole to, co kiedyś zobaczyłeś na jakimś filmiku. „Alfabet”. Chaotycznie przesuwasz językiem, jakbyś brał udział w zawodach w jedzeniu arbuza. Trochę zapału, trochę nacisku i dużo nadziei.
Ona jęczy. Wygina plecy. Mówi „właśnie tam” głosem, który brzmi całkiem przekonująco.
Potem wszystko się kończy, a dwadzieścia minut później, kiedy już śpisz, po cichu sięga do szufladki nocnej po coś, co kończy to, czego tobie nie udało się doprowadzić do końca.
Nie jesteś złym facetem. Nie jesteś leniwy. Wiesz, gdzie co się znajduje. Po prostu nikt nigdy nie pokazał ci, jak to wszystko współpracuje ze sobą, bo wyjaśnianie takich rzeczy nie przynosi tylu kliknięć, co artykuły w stylu: „5 pozycji, których ona skrycie pragnie”. Więc wyjaśnijmy to. Całość, bo kiedy już to zrozumiesz, przestaniesz zgadywać. I ona również nie będzie już musiała.
Część, którą przez cały czas lekceważyłeś
Oto pierwsza rzecz, o której prawie nikt nie wie. To, co widzisz z zewnątrz jako łechtaczkę, jest jedynie jej niewielką częścią. Reszta znajduje się wewnątrz ciała i biegnie po obu stronach kanału pochwy, tworząc strukturę przypominającą kształtem rozwidloną kość lub procę.
Cały ten układ jest ze sobą połączony. Dlatego punkt G, znajdujący się po jego wewnętrznej stronie, nie jest żadnym odrębnym, tajemniczym narządem. To ten sam układ, tylko oglądany z innej perspektywy.
Sam widoczny zewnętrzny fragment łechtaczki zawiera około 8000 zakończeń nerwowych. To ponad dwa razy więcej niż znajduje się w żołędzi penisa. Jej ciało nie jest jedynie zdolne do odczuwania przyjemności. Zostało do tego stworzone. Każdy mężczyzna, który traktuje zewnętrzną część jako całość, przyczynia się do tego, iż z czasem przestaje ona sama inicjować zbliżenia.
Oto technika, która rzeczywiście współgra z anatomią ludzkiego ciała. Nazywa się techniką Cross-T™ Erika Everharda i jest tak prosta, iż możesz się zastanawiać, dlaczego nikt nie nauczył cię jej wcześniej. Polega ona na wykonywaniu językiem spokojnych, równomiernych ruchów góra–dół, utrzymując stały rytm zamiast szerokich, chaotycznych ruchów często pokazywanych w materiałach pornograficznych. Utrzymujesz ten rytm, aż zauważysz, iż robi się twardsza pod twoim językiem, bo tak, robi się twardsza, tak jak wtedy, gdy wszystko idzie dobrze. Następnie, co jakiś czas, wykonujesz jedno poziome pociągnięcie, jak górny pasek litery T. Ma to dać chwilę na zmniejszenie intensywności bodźców, jeżeli sytuacja stanie się zbyt napięta, a potem od razu wracasz do ruchu pionowego.
Nie należy zmieniać co kilka sekund sposobu stymulacji tylko dlatego, iż wydaje się to monotonne. Konsekwencja i utrzymanie sprawdzonego rytmu są ważniejsze niż ciągłe wprowadzanie nowych ruchów. Weź głęboki oddech, bo za chwilę przejdziemy do czegoś, czego większości mężczyzn nikt nigdy porządnie nie wyjaśnił.
Miejsce, o którym słyszał każdy, ale prawie nikt nie potrafi go znaleźć. Słyszałeś pewnie o punkcie G. Pewnie raz czy dwa próbowałeś go znaleźć, spotkałeś się z obojętną reakcją i uznałeś, iż to głównie mit wykreowany przez pornografię. To nie jest mit. Większość mężczyzn po prostu nigdy go nie odnalazła, a ci, którym się to udało, zazwyczaj zaczynają zbyt intensywną stymulację, zanim kobieta jest odpowiednio pobudzona. To nie tylko niewłaściwy sposób jego stymulowania, może być dla niej po prostu nieprzyjemny, a choćby bolesny.
Wsuń palec kilka centymetrów do pochwy, przesuwając go po jej przedniej ścianie. Zauważysz zmianę struktury tkanek. Najpierw są bardziej twarde, potem stają się bardziej miękkie, lekko uniesione i gąbczaste. To miejsce stosunkowo łatwo wyczuć. Dla porównania przesuń językiem lub palcem po podniebieniu, od zębów w głąb jamy ustnej. Z przodu jest twarde, dalej staje się bardziej miękkie i sprężyste. Punkt G przypomina w dotyku właśnie taką strukturę. I tutaj większość mężczyzn popełnia podstawowy błąd.
Jeżeli zaczniesz szukać tego miejsca, zanim kobieta będzie odpowiednio pobudzona, zanim zwiększy się przepływ krwi i zanim pojawi się pełne podniecenie zbudowane poprzez grę wstępną i stymulację łechtaczki, nie będzie to dla niej przyjemne. Będzie to przypominało naciskanie na siniak. Będzie to nieprzyjemne, a czasem choćby bolesne.
Co robi przeciętny facet, kiedy widzi taką reakcję? Zakłada, iż kobieta jest „trudna” albo iż po prostu tego nie lubi. I rezygnuje z dalszej eksploracji tej części jej ciała, choć gdyby poczekał jeszcze dziesięć minut, cały przebieg zbliżenia mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Dziesięć minut. Właśnie tyle może dzielić sytuację, w której nigdy tego miejsca nie odnajdziesz, od takiej, w której jej reakcje są wyjątkowo intensywne.
Kiedy jest już odpowiednio pobudzona, zapomnij o gwałtownych ruchach, które często pokazuje pornografia. To miejsce lepiej reaguje na rytmiczny ruch palcem wskazującym przypominający gest „chodź tutaj”, wykonywany z umiarkowaną siłą, niż na energiczne pchnięcia. Jednoczesna stymulacja tego obszaru oraz łechtaczki może wywoływać bardzo silne doznania. Być może właśnie przeczytałeś coś, czego jeszcze dziesięć minut temu nie wiedziałeś. To warto zapamiętać.
Miejsce, o którym prawie żaden mężczyzna nigdy nie słyszał
Teraz przechodzimy do części, o której mówi się wyjątkowo rzadko, głównie dlatego, iż kilka osób w ogóle wie o jej istnieniu. Głębiej niż punkt G, w pobliżu szyjki macicy, znajduje się obszar, który reaguje na zupełnie inny rodzaj stymulacji. Nie na ruch tylko na nacisk. Stały, głęboki i utrzymywany nacisk. To przeciwieństwo wszystkiego, czego wielu mężczyzn nauczyło się z pornografii, gdzie często sugeruje się, iż większa siła oznacza lepszy efekt. Nie chodzi o coraz mocniejsze ruchy. Chodzi o spokojny, cierpliwy i równomierny nacisk. Kobiety, które reagują na taki rodzaj stymulacji, opisują szybsze pojawienie się pobudzenia oraz wrażenie, iż obejmuje ono całe ciało, zamiast pozostawać jedynie w jednym miejscu. Ten rodzaj reakcji wymaga zwykle krótszej gry wstępnej niż stymulacja punktu G.
Prawdopodobnie pojawiło ci się już pytanie: „A co, jeżeli mój penis jest zbyt krótki, żeby tam dosięgnąć?”
Oto, co na ten temat pokazują rzeczywiste dane, a nie domysły. Największe badanie urologiczne dotyczące długości prącia, przeprowadzone na tysiącu mężczyzn, wykazało, iż średnia długość wynosi około 12,7–13,3 cm. Średnia długość kanału pochwy wynosi około 10 cm. Oznacza to, iż jeżeli twój rozmiar mieści się w okolicach średniej, to z anatomicznego punktu widzenia już jesteś w stanie do niego dotrzeć. Mężczyźni z prąciem o długości około 23 cm stanowią statystyczną rzadkość. To samo dotyczy mężczyzn znajdujących się na drugim krańcu skali. Większość osób czytających ten tekst ma anatomię w pełni wystarczającą do tego celu. Jedyną rzeczą, która stoi między tobą a tym miejscem, jest świadomość, iż ono istnieje, oraz odpowiednie dostosowanie pozycji.
Pewnie już domyślasz się, do czego to wszystko zmierza.

Połączenie, po którym każdy następny mężczyzna będzie porównywany do ciebie
Tu właśnie znajduje się sedno. Nie chodzi o jeden punkt. Chodzi o dwa jednocześnie. o ile jednocześnie stymulujesz łechtaczkę i punkt G, zachowując odpowiedni rytm, ciało kobiety reaguje intensywniej, niż gdy pobudzany jest tylko jeden z tych obszarów. Większość mężczyzn koncentruje się na jednym miejscu, całkowicie zaniedbując drugie, przez co znacznie osłabia cały efekt.
Jeżeli potrafisz regularnie doprowadzić kobietę do orgazmu poprzez stymulację łechtaczki i tak jesteś już przed większością mężczyzn. o ile potrafisz jednocześnie połączyć to ze stymulacją punktu G, tworzysz doświadczenie, względem którego będzie później porównywała kolejnych partnerów. Nie dlatego, iż posiadasz jakiś wyjątkowy dar. Po prostu dlatego, iż zrozumiałeś anatomię, podczas gdy większość mężczyzn nigdy nie poświęciła jej większej uwagi.
Oto błąd, który popełnia prawie każdy, kiedy w końcu zaczyna robić coś skutecznie. Kiedy kobieta zbliża się do orgazmu, jej oddech najpierw staje się płytszy i szybszy, a następnie głębszy i mniej regularny. Jest to reakcja mimowolna. Znacznie trudniej ją świadomie udawać niż jęki czy westchnienia. o ile zauważysz taką zmianę oddechu i wszystko wskazuje na to, iż zbliża się do orgazmu, nie zmieniaj tego, co robisz. Nie zmieniaj pozycji tylko dlatego, iż zmęczył ci się język. Nie zmieniaj techniki tylko dlatego, iż się znudziłeś. Nie próbuj co chwilę czegoś nowego tylko dlatego, iż kiedyś obejrzałeś film pokazujący piętnaście różnych sposobów. o ile coś działa, to pozostań przy tym aż do końca.
Zmiana techniki tuż przed orgazmem może przerwać narastające pobudzenie i sprawić, iż cały proces trzeba będzie rozpocząć od początku. Właśnie ten błąd odpowiada za więcej niesatysfakcjonujących zbliżeń niż sama niewłaściwa technika. Kobiece pobudzenie nie narasta w taki sam sposób jak męskie.
U mężczyzn przebiega ono stosunkowo liniowo. U kobiet rozwija się stopniowo i narasta wraz z czasem odpowiedniej stymulacji. Około dwóch trzecich wspólnie spędzonego czasu warto poświęcić na budowanie pobudzenia, zanim przejdzie się do współżycia. o ile ten etap zostanie zbyt mocno skrócony, możliwości reakcji organizmu mogą nie zostać w pełni wykorzystane.
To właśnie jest wiedza, której większość mężczyzn nigdy nie zdobywa, ponieważ niewielu zadaje sobie trud, aby rzeczywiście zgłębić ten temat. Nie chodzi o większy rozmiar penisa. Nie chodzi o wytrzymanie określonej liczby minut. Chodzi o zrozumienie bardziej złożonego mechanizmu kobiecej seksualności i cierpliwe wykorzystywanie tej wiedzy zamiast polegania wyłącznie na domysłach.
Wszystko, co tu omówiłem, a także wiele rzeczy, na które nie starczyło miejsca w tym artykule, umieściłem w książce „Dick Her Down Right”. Technika Cross-T, precyzyjne pozycjonowanie, by pieścić oba punkty jednocześnie, jak odczytywać jej fizjologię w czasie rzeczywistym, aby odróżnić reakcję symulowaną od rzeczywistej oraz przedmowa samego Erika Everharda, człowieka, który nauczył mnie połowy tego, co właśnie przeczytałeś. Pobierz na Amazonie lub posłuchaj w Audible.
Kiedy się z tym zapoznasz, przestaniesz zgadywać. Będziesz dokładnie wiedział, czego potrzebuje jej ciało i w którym momencie tego potrzebuje. A tę różnicę ona zauważy, zanim jeszcze skończysz pierwszy rozdział.
Pozostaje już tylko jedno pytanie: czy przez cały czas będziesz robił to, co do tej pory, czy może dzisiejszy wieczór będzie ostatnim, w którym musisz zgadywać?
Źródło: Two Spots at Once Is the Difference Between Good and Unforgettable
Zobacz na: Dwie kategorie miłości
Metoda Boskiego Kochanka – Daniel Rose
[Gówno] Testy na atrakcyjność bez końca
Zdradziła? Prawdopodobnie na to zasłużyłeś.
Jedna rzecz, której kobieta nie potrafi udawać, a prawie żaden mężczyzna jej nie sprawdza
Dlaczego trwałość małżeństwa zależy od pożądania seksualnego kobiet








