Dzień tylko dla mnie – czas na relaks i spełnianie marzeń

twojacena.pl 5 godzin temu

**Jeden dzień dla mnie**
**Część 1: Powrót do domu**

Wieczór powoli opadał na osiedle, malując chmury miękkim pomarańczem, który obiecywał spokojną noc. Dla Jakuba jednak rutyna była niezmienna. Po męczącym dniu w biurze, gdzie stosy dokumentów rosły, a spotkania nie miały końca, marzył tylko o powrocie do domu, kolacji i może odrobinie telewizji przed snem. Nie był nieszczęśliwy, ale przyzwyczajony do przewidywalności dni, które mijały jeden po drugim jak paciorki różańca.

Zaparkował samochód przed domem i od razu zauważył coś dziwnego. Drzwi auta jego żony, Klaudii, były otwarte. Jakub zmarszczył brwi. Klaudia była pedantką, dbała o szczegóły, zwłaszcza o samochód, który traktowała jak świątynię. Jeszcze bardziej zaskoczyło go, gdy zobaczył drzwi wejściowe uchylone, a przez nie wpadał świeży powiew powietrza zmieszany z gwarem dziecięcych zabaw.

Zrobił kilka kroków i zatrzymał się jak wryty. Ogród, zwykle zadbany, który Klaudia i dzieci pielęgnowali w weekendy, teraz wyglądał jak pole bitwy. Trójka ich dzieci: ośmioletni Tomek, sześcioletnia Zosia i czteroletni Filip, bawiła się w kałużach błota, cała ubabrana, w piżamach. Puste opakowania po jedzeniu i foliowe torebki leżały rozrzucone po trawniku, jakby przeszedł tędy mały tornado. Jakub poczuł ukłucie niepokoju pomieszanego z niedowierzaniem.

Tato! krzyknął Tomek, zauważając go. Patrz, co zrobiliśmy!

Zosia machała rękami, dumna ze swojej błotnej fortecy. Filip zaś śmiał się wniebogłos, pluskając w kałuży.

Jakub rozejrzał się, szukając psa, Reksa, ale nigdzie go nie było. Ani śladu, choćby szczeknięcie nie dobiegało z oddali. Jego niepokój rósł. Gdzie była Klaudia? Dlaczego wszystko tak wyglądało?

Gdzie jest mama? zapytał, starając się, by głos nie zdradzał paniki.

W domu odparła Zosia, nie odrywając wzroku od swojej budowli.

Jakub ruszył w stronę drzwi, omijając śmieci i zabawki. Wewnątrz chaos się potęgował. Lampka leżała na podłodze, dywan był zwinięty i przyciśnięty do ściany. W salonie telewizor warczał kreskówkami, a pokój dzienny tonął w zabawkach i porozrzucanych ubraniach.

Zapach jedzenia zmieszany z detergentem i ziemią unosił się w powietrzu. Jakub podszedł do kuchni, gdzie zlew uginał się pod stosem naczyń, resztki śniadania zalegały na blacie, a lodówka stała otwarta. Na podłodze rozsypana karma dla psa, a pod stołem połyskujące w ciemności odłamki rozbitej szklanki.

Serce Jakuba zabiło mocniej. Coś było nie tak. Wbiegł po schodach, odsuwając zabawki i stosy ubrań. Na korytarzu zobaczył wodę wypływającą spod drzwi łazienki. Gdy je otworzył, znalazł mokre ręczniki, pianę, zabawki dryfujące w wannie i rolki pap

Idź do oryginalnego materiału