Pod podstawą chmury burzowej pojawił się wyraźny lej kondensacyjny, który udało się sfotografować. Eksperci podkreślają jednak, iż nie ma informacji, aby dotknął powierzchni ziemi.
Lej kondensacyjny nad Pruszczem GdańskimW czwartek, 23 lipca, pogoda w wielu regionach kraju stała się wyjątkowo niespokojna. Nad wschodnią połową Polski rozwijały się liczne komórki burzowe, przynoszące intensywne opady deszczu, porywisty wiatr, a lokalnie także grad.
Jedno z najbardziej interesujących zjawisk pojawiło się nad Pruszczem Gdańskim w województwie pomorskim. Mieszkańcy zauważyli charakterystyczne obniżenie podstawy chmury, przypominające wąski lej. Zdjęcie gwałtownie trafiło do mediów społecznościowych i wzbudziło duże zainteresowanie internautów.
Sieć Obserwatorów Burz poinformowała, iż był to lej kondensacyjny. Nie potwierdzono jednak jego kontaktu z ziemią. Oznacza to, iż na podstawie dostępnych informacji zjawiska nie można określić mianem trąby powietrznej.
Lej kondensacyjny to jeszcze nie tornadoWidok przypominającego stożek fragmentu chmury może budzić niepokój, jednak sam lej kondensacyjny nie zawsze oznacza pojawienie się tornada. Tworzy się on pod chmurą burzową w wyniku ruchu wirowego i kondensacji pary wodnej.
Dopóki wir nie dotknie powierzchni ziemi albo wody, pozostaje lejem kondensacyjnym. Dopiero kontakt z podłożem pozwala mówić o trąbie powietrznej. Czasami lej znika po kilku minutach, nie powodując żadnych szkód. Jego pojawienie się świadczy jednak o dużej niestabilności atmosfery i wymaga zachowania ostrożności.
W przypadku Pruszcza Gdańskiego obserwatorzy nie otrzymali informacji o zetknięciu się wiru z ziemią. Nie pojawiły się również doniesienia o zniszczeniach, które mogłyby wskazywać na przejście tornada.
Podobne zjawisko zaobserwowano na PodlasiuPruszcz Gdański nie był jedynym miejscem, nad którym tego dnia pojawił się lej kondensacyjny. Kolejne takie zjawisko zostało zauważone na Podlasiu. Eksperci wcześniej ostrzegali, iż warunki atmosferyczne mogą sprzyjać tworzeniu się charakterystycznych lejów.
Burze miały przeważnie postać odizolowanych komórek, które lokalnie łączyły się w większe struktury. Towarzyszące im opady osiągały zwykle od 10 do 15 litrów wody na metr kwadratowy w ciągu godziny. Punktowo mogło spaść około 20 litrów.
Podczas burz wiatr osiągał w porywach przeważnie od 60 do 65 km/h. Lokalnie jego prędkość mogła jednak wzrosnąć do 70–75 km/h. Takie podmuchy mogą łamać gałęzie, uszkadzać słabsze konstrukcje i utrudniać poruszanie się po drogach.
IMGW zapowiadało dalszy rozwój burzSynoptycy IMGW informowali, iż w kolejnych godzinach liczba komórek burzowych może wzrastać. Strefa najbardziej intensywnych zjawisk miała przesuwać się w kierunku wschodnim i północno-wschodnim.
Niebezpieczeństwo stanowiły nie tylko wyładowania atmosferyczne i silniejsze podmuchy wiatru, ale także intensywne opady. Na mniejszych rzekach i potokach mogło dochodzić do gwałtownego wzrostu poziomu wody. Dla części województwa pomorskiego oraz innych regionów kraju obowiązywały ostrzeżenia hydrologiczne.
Pojawienie się leja nad Pruszczem Gdańskim pokazuje, jak dynamiczna była sytuacja pogodowa. W przypadku zaobserwowania podobnego zjawiska nie należy zbliżać się do okien ani wychodzić na otwartą przestrzeń. Najbezpieczniejszym miejscem jest wnętrze solidnego budynku, najlepiej pomieszczenie znajdujące się z dala od szyb.











