Kiedy słucham wypowiedzi, czy
oświadczeń trumpistów na temat starlinka, dostaw opłaconej broni dla Ukrainy,
a także warunków pokoju (kapitulacji chyba?), po pierwsze primo stwierdzam, iż trumpiści nie mają odwagi „stanąć w prawdzie”.
I stąd drugie
primo: - być może Jałta pomiędzy Krasnovem i Putinem odbyła się już na
Alasce, tylko Ukraina i Europa nie mówi o tym głośno. Argumenty przemawiające za
takim przypuszczeniem pominę. Plus dodatni? - Europa obudziła się.
Polityka? W niej mamy zarówno mężów stanu, jak i zdrajców, prawda trudno się przebija, wyjaśnienia bywają pokrętne, azaliż i tu można odkryć perełki humoru.
Nieustająca Chwała Ukrainie!
"W roku 1941 faszystowskie Węgry, będące w sojuszu z Hitlerem, wypowiedziały wojnę Stanom
Zjednoczonym. W gabinecie prezydenta Roosevelta
miał się odbyć taki oto dialog:
Ambasador Węgier: - Szanowny panie prezydencie, z
największą przykrością muszę pana poinformować, iż z dniem dzisiejszym Węgry
wypowiadają wojnę Stanom Zjednoczonym.
Roosevelt: - Węgry? Co to za kraj?
Ambasador: - To jest królestwo, panie prezydencie.
Roosevelt: - Królestwo? A kto jest królem?
Ambasador: - Nie mamy króla, panie prezydencie.
Roosevelt: - To kto tam rządzi?
Ambasador: - Admirał Miklos Horthy.
Roosevelt: - Admirał? Ach, więc będziemy mieli
przeciwko sobie kolejną flotę!
Ambasador: - Niestety, panie prezydencie, Węgry
nie mają dostępu do morza i w związku z tym nie mają floty.
Roosevelt: - O co więc wam chodzi? Macie z nami
jakiś konflikt terytorialny?
Ambasador: - Nie, panie prezydencie, Węgry nie
mają roszczeń terytorialnych wobec USA. Mamy konflikt terytorialny z Rumunią.
Roosevelt: - A więc prowadzicie także wojnę z
Rumunią?
Ambasador: - Nie, panie prezydencie, Rumunia jest
naszym sojusznikiem" ….