Haftem zapisuje żywiecką historię. Twórczyni z pasją i wielkim talentem

beskidzka24.pl 2 godzin temu

Igła nawleczona mulinową nicią wędruje przez delikatną tiulową tkaninę – oczko po oczku, oczko po oczku. Najpierw wyłania się kontur kwiatuszka, później powstaje jego wypełnienie. Tę misterną pracę wykonuje wprawnymi dłońmi Małgorzata Ostrowska, twórczyni z Żywca, która od ponad dwudziestu lat z pasją zajmuje się haftem na tiulu – techniką wykorzystywaną przy zdobieniu żywieckiego stroju mieszczańskiego.

– Nigdy nie spodziewałam się, iż będę coś takiego robić – przyznaje Żywczanka. – W okresie aktywności zawodowej pracowałam jako nauczycielka w przedszkolu. Ponieważ w tamtych czasach o pomoce dydaktyczne było trudno, zaczęłam szyć lalki i tworzyć dla nich miniaturowe stroje ludowe, zarówno z myślą o moich podopiecznych, jak i o mojej córce.

Zamiłowanie do ubierania lalek w stroje zostało jej do dziś. Jednym z efektów tej pasji była wystawa „Lalki Małgorzaty” w Żywieckiej Bibliotece Samorządowej, zorganizowana w 2022 roku w ramach 59. Tygodnia Kultury Beskidzkiej. – Prezentowałam tam lalki w strojach z całego regionu, odtwarzałam w miniaturze przeróżne oryginalne stroje – opowiada Małgorzata Ostrowska, wyciągając z kartonu i pokazując trzy średniej wielkości lalki, ubrane starannie w mieszczańskie stroje żywieckie.

W jej rodzinie zawsze obecne było zamiłowanie do twórczości. Wujek był artystą rzeźbiarzem, a ciocia pięknie malowała. Ona sama zawsze chętnie rysowała i malowała. Natomiast zainteresowanie haftem na tiulu zaczęło się od… zdobienia jajek wielkanocnych. – Chciałam, aby te pisanki jakoś ciekawie wyglądały i postanowiłam wydrapywać na nich wzory haftów żywieckich. Cieszyło mnie to, bo to był mój własny, autorski pomysł – wspomina. – W 1988 roku ukończyłam kurs haftu na tiulu, a gdy przeszłam na emeryturę, w wieku około pięćdziesięciu lat, już na dobre zajęłam się właśnie tym.

Strój z historią

W jej rodzinie od dawna istniały tradycje noszenia żywieckiego stroju mieszczańskiego. – W okresie międzywojennym mój dziadek, który był członkiem Cechu Rzemiosł, z dumą prezentował się w stroju. A babcia i jej siostra jako mieszczki żywieckie nosiły je na procesjach i uroczystościach państwowych – opowiada. – Natomiast ja występowałam w stroju żywieckim, gdy tańczyłam w Zespole Regionalnym „Pilsko”.

Żywiecki strój mieszczański to strój wyjątkowy i bardzo bogaty. Materiały, z których jest wykonywany, są drogie. Wszystko to wynika z historii. Żywiec leżał na trakcie wiedeńskim, który umożliwiał transport towarów i rozwój gospodarczy. Dzięki temu kupcy żywieccy nabywali za granicą między innymi materiały i ozdoby dla swoich żon. – Największą ambicją mieszczan było, aby uszyć strój samodzielnie – mówi Małgorzata Ostrowska.

Na strój kobiecy składa się mnóstwo elementów: kilka warstw płóciennych halek, bluzka, gorset, chusta, spódnica, fartuch, czepiec i ozdoby, takie jak drogie korale czy jedwabne kraciaste wstążki. – Występują różnice w stroju panien i mężatek. Te pierwsze mają bardziej pastelowe kolory spódnic i noszą chusty tiulowe. Natomiast mężatki przywdziewają szal zwany łoktuszą, a na głowie mają czepce wyszywane złotymi nićmi i drogimi kamieniami albo skromniejsze chusty zwane krzyżówkami – wyjaśnia Małgorzata Ostrowska. Kobiecy strój żywiecki jest bardzo ciężki, waży choćby do 15 kilogramów, a do jego założenia potrzeba pomocy innych osób. Strój męski jest znacznie skromniejszy. Składa się z aksamitnego żupana, czarnych spodni, wierzchniego okrycia zwanego czamarą, pasa oraz czapki czamarki.

Tradycja wykonywania, ubierania i noszenia żywieckiego stroju mieszczańskiego od 2023 roku wpisana jest na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. realizowane są natomiast starania o umieszczenie na niej również samego haftu na tiulu. Żywieccy społecznicy podejmują również kroki w kierunku wpisania stroju żywieckiego na listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Strój mieszczański jest w skali kraju unikatem, poza Żywcem występuje jeszcze tylko w Toruniu.

Haftowane kwiaty

Większość elementów stroju kobiecego – kryzy, fartuchy czy chusty – wykonana jest z tiulu. I właśnie na nim występują ozdobne haftowane motywy roślinne. – Tiul ma być bawełniany i musi mieć sześciokątne oczka, takie jak plaster miodu. Najczęściej trzeba go sprowadzać z zagranicy – wyjaśnia Żywczanka.

By wykonać haft, najpierw trzeba narysować wzór na kartce papieru. Tiul najlepiej naciągnąć na tamborek, czyli przedmiot składający się z dwóch obręczy, między które wkłada się materiał, a następnie je zaciska. – Pod naciągnięty tiul podkłada się kartkę z wzorem i wtedy można już przeciągać igłą białą nić przez kolejne oczka, tworząc ozdobny motyw na tkaninie – pokazuje twórczyni, wyszywając kontur kwiatów na długim kawałku delikatnego materiału. – Technika haftu na tiulu nie jest skomplikowana – mówi. – Używa się dwóch podstawowych ściegów. Pierwszy to fastrygowany, do odwzorowywania wzoru. Drugi to cerowany, którym po odpięciu wzornika wypełnia się oczka w tkaninie.

Ozdobne motywy na stroju mieszczańskim są ściśle określone przez tradycję. Zostały skrupulatnie opisane w wydanej w 1931 roku książce Stanisławy Matuszkówny „Zdobnictwo kobiecego stroju żywieckiego”. – To adekwatnie jedyny elementarz na ten temat, z którego możemy korzystać – przyznaje Małgorzata Ostrowska. W publikacji wymienione i narysowane są takie elementy haftu jak kropka, łezka, dziurka, kurza łapka, pajączek, gwiazdka, kwiatuszki, pączki, winogrona czy liście. Na podstawie tego wzornika tworzy się własne układy haftów, na przykład stokrotki, niezapominajki, chabry, kłosy zbóż czy liście dębu. – Wyszyte różnymi ściegami wypełnienie kwiatuszka zwane jest robótką – opowiada pasjonatka. – Wyhaftowany pojedynczy element, na przykład kwiat, nazywamy rzucanką. Większa kompozycja na tkaninie to kosz. Natomiast długi rząd elementów połączonych kompozycyjnie, wyhaftowanych na przykład na brzegu fartucha, to tak zwany szlak.

Osoby haftujące dziś stroje żywieckie trzymają się tradycyjnych motywów. – Po pierwsze dlatego, by tradycji stało się zadość. A po drugie, te stare wzory są tak piękne, iż szkoda byłoby je profanować – wyjaśnia Żywczanka. – Natomiast na różnego rodzaju serwetkach, obrusach czy zawieszkach, które również tworzę, często inspiruję się tradycyjnymi wzorami, ale wcielam w życie własne pomysły.

Przekazać innym

Małgorzata Ostrowska nie tylko haftuje w domowym zaciszu, ale także promuje haft na tiulu i strój żywiecki, biorąc udział w różnego rodzaju wydarzeniach i przedsięwzięciach. Od 2012 roku jest członkinią Stowarzyszenia Twórców Ludowych – Oddziału Beskidzkiego. Od piętnastu lat raz w tygodniu prowadzi w ramach Żywieckiej Szkoły Tradycji warsztaty haftu na tiulu w Miejskim Centrum Kultury. – Czuję, iż po tylu latach moim obowiązkiem jest przekazywanie tej wiedzy i umiejętności innym – mówi. – Zajęcia w MCK-u są bezpłatne i otwarte dla wszystkich. Są osoby, które przychodzą tam od lat, ale są też takie, które przychodzą okazjonalnie, bo na przykład chcą, aby im coś konkretnego doradzić. Latem ubiegłego roku w Żywieckiej Bibliotece Samorządowej odbyła się wystawa prac uczestniczek warsztatów. Zatytułowana była „15 lat z haftem na tiulu w Żywieckiej Szkole Tradycji”.

Od ponad dwudziestu lat Małgorzata Ostrowska bierze udział w kiermaszach Tygodnia Kultury Beskidzkiej, prezentując na nich swoje prace. Uczestniczy też w prestiżowym Festiwalu Re:tradycja – Jarmarku Jagiellońskim w Lublinie. Dwa razy była tam nagradzana, a jury doceniło ją za kunszt artystyczny wykonanych prac i zgodność z tradycyjnymi wzorami. Brała również udział w Festiwalu Haftu, Koronki i Rękodzieła w Łodzi, podczas którego prowadziła warsztaty haftu na tiulu. Ostatnio uczyła też wyszywania w ramach programu stypendialnego „Mistrz i Uczeń” Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi. Efektem tych zajęć był mały strój mieszczański dla dziecka.

W Asyście Żywieckiej

Małgorzata Ostrowska jest członkinią Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej oraz Stowarzyszenia Asysta Żywiecka. To ostatnie powstało z inicjatywy ówczesnej kustosz, a dzisiejszej dyrektor Muzeum Miejskiego w Żywcu Doroty Firlej. Kultywuje ono tradycje mieszczan żywieckich i otacza ochroną spuściznę stroju żywieckiego. Członkowie Stowarzyszenia uczestniczą w uroczystościach religijnych, państwowych i kulturalnych ubrani w stroje żywieckie, odtwarzają też dawne tańce. – Od lat haftuję stroje dla członkiń Stowarzyszenia i ta moja działalność w Asyście Żywieckiej rozwija się bardzo prężnie – mówi Małgorzata Ostrowska.

Od czerwca Asysta Żywiecka świętuje jubileusz 10-lecia. Z tej okazji na żywieckim Rynku otwarto wystawę plenerową prezentującą wielkoformatowe fotografie członków Stowarzyszenia, ubranych w stroje mieszczańskie. Natomiast w żywieckiej Cukierni Alicja zawisła tablica pamiątkowa z wizerunkami wszystkich członków Asysty, również tych, którzy odeszli.

Prace w „Vogue’u”

Współpracę z Małgorzatą Ostrowską nawiązała trzy lata temu warszawska projektantka Zofia Chylak-Widmańska, która zyskała międzynarodowe uznanie minimalistycznymi torebkami i akcesoriami. – To artystka bardzo oszczędna w formie – przybliża Żywczanka. – Realizuje ona między innymi projekt, który zatytułowała „Powrót do korzeni”. W jego ramach podjęła współpracę z twórcami z różnych regionów Polski. Inspiruje się ich działalnością i na bazie tego tworzy własne stylizacje. Ich zdjęcia publikuje w prestiżowym magazynie modowym „Vogue”. Moje prace znalazły się w angielskim i francuskim wydaniu tego pisma, co daje mi dużo satysfakcji.

Piękno i duma

Jakie cechy trzeba mieć, by odnaleźć się w hafcie na tiulu? – Oczywiście zdolności manualne, precyzję i dużo cierpliwości, ale także poczucie estetyki i zamiłowanie do propagowania lokalnej tradycji – mówi Małgorzata Ostrowska. Czy podczas haftowania odcina się od codzienności? – Wręcz przeciwnie! – śmieje się. – W głowie krąży mi wówczas mnóstwo myśli, pomysłów i planów na przyszłość.

Dlaczego kocha swoją pasję? – Bo haft na tiulu jest piękny – odpowiada. – Współcześnie obserwujemy trend, iż dawna kultura ludowa i miejska nabierają coraz większego znaczenia. Ludzie zaczynają znów nosić stroje i prezentować się w nich, wyglądać odświętnie na różnych uroczystościach. Jestem dumna z tego, iż mogę być ambasadorem tego, co się dzieje w naszej małej ojczyźnie, podtrzymywać naszą tradycję i tworzyć coś, co jest doceniane przez innych i czym można się pochwalić na całym świecie.

Małgorzata Ostrowska – ur. w 1955 r. w Żywcu, twórczyni ludowa zajmująca się haftem na tiulu na mieszczańskim stroju żywieckim. Instruktorka haftu na tiulu w Żywieckiej Szkole Tradycji. Uczestniczka konkursów, przeglądów, targów, kiermaszów i wystaw.

Idź do oryginalnego materiału