Ignacy, urażony zachowaniem matki, postanowił zamieszkać osobno od niej

twojacena.pl 2 tygodni temu

**Dziennik, 15 maja 2024**

Zraniony zachowaniem matki, Ignacy postanowił wyprowadzić się od niej.
W ogóle mnie nie szanujesz! Jej gniew przeciągnął się przez słuchawkę, a każde słowo uderzało w Darię jak cios.

Daria westchnęła ciężko, czując ucisk na piersi. Głos teściowej był ostry jak nożyce, a jej wymagania nie do zniesienia. Pamiętała ten moment przed ślubem, gdy los postanowił wtrącić w ich życie chaos. Matka narzeczonego, kobieta o twardych zasadach, zachorowała na zwykłe przeziębienie, ale zachowywała się, jakby to była dżuma.

Telefon zadzwonił o świcie, tuż przed ceremonią. Zaskoczenie gwałtownie zamieniło się w irytację.
Co znaczy „przełożyć”? Wszystko już ustalone: sala, goście Rodzice lecą specjalnie z Poznania! protestowała Daria.

Ignacy słuchał w milczeniu, wiedząc, iż czeka go trudna rozmowa z matką, której nigdy nie sprzeciwiał się otwarcie. Ale teraz to on miał ostatnie słowo.
Mamo, to tylko katar. Rozumiem, iż się martwisz, ale nie odwołamy ślubu przez takie błahostki.

Jego stanowczy ton zaskoczył choćby ją. W słuchawce rozległo się ciche łkanie, jakby duszone gniewem.
Skoro wam nie zależy na moim zdrowiu To niech tak będzie. Ale pamiętajcie: jeżeli coś się stanie, to wasza wina!

Rozmowa urwała się gwałtownie. W pokoju zaległa cisza, przerywana tylko nerwowym stukaniem palców Darii o blat stołu.

Ręka przyszłej teściowej drżała, a jej palce błądziły po liście kontaktów. Serce waliło jak młot, ale myśl była jasna: *Nie mogą się bawić, gdy ja umieram.*
Halo, Lidka? To ja Przepraszam, iż dzwonię tak nagle, ale ślub musi poczekać. Zachorowałam na grypa, lekarze kazali leżeć Tak, Ignacy się zgodził, bardzo się o mnie martwi.

Lidka westchnęła współczująco:
Ojej, biedactwo! Trzymaj się, najważniejsze, żebyś wyzdrowiała!

Kolejny numer, ta sama historia:
Słuchaj, Krysia, niestety, musimy przełożyć ślub. Jestem w tragicznym stanie

I tak dalej. Każda reakcja była taka sama: współczucie, życzenia rychłego powrotu do zdrowia. Tylko głos w jej głowie szeptał: *To nie fair. Krzywdzisz ich.*

Gdy odłożyła telefon, opadła na kanapę, wyczerpana. Łzy spływały po policzkach.

Wieczorem, na sali weselnej, zjawiła się garstka gości: przyjaciółki panny młodej, kilku kolegów Ignacego i dalsza rodzina, która rzadko widywała jego matkę. Reszta zniknęła. Nie odwołali zaproszeń, ale posłuchali „rady” teściowej.

Darii zakręciło się w głowie. Najpierw szok, potem fala gniewu. A jednak atmosfera była ciepła, pełna śmiechu i tańca. Ludzie zbliżyli się do siebie, tworząc coś wyjątkowego.

Tymczasem teściowa siedziała sama w domu, oplatając się narastającą samotnością.
Dla nich to tylko fanaberia starej baby. Czy tak trudno okazać się odrobinę troski?

Gdy krewni Ignacego odkryli prawdę, część oburzyła się jawnie, inni woleli milczeć, bojąc się konfliktu.

Ignacy, zraniony do głębi, postanowił odejść. niedługo młodzi wyprowadzili się do Gdańska daleko od jej toksycznych gier.

Idź do oryginalnego materiału