Jak teściowa syna odebrała nam go na dobre.
Odkąd nasz syn się ożenił, przestał nas odwiedzać. Teraz niemal cały czas spędza u swojej teściowej. Ona zawsze ma jakąś pilną sprawę. Zupełnie nie pojmuję, jak sobie radziła, zanim jej córka wyszła za mąż za naszego Bartka.
Bartek jest żonaty już ponad dwa lata. Po ślubie dzieci zamieszkały osobno, w mieszkaniu, które kupiliśmy Bartkowi na studiach. Od zawsze mogliśmy na siebie liczyć, dlatego też wyprowadzka była naturalna, zwłaszcza iż lokum było blisko jego pracy.
Co prawda, nie mogę powiedzieć, iż nie polubiłem Teosi, bo to imię rzadko spotykane i wyjątkowo polskie, ale miałem pewne obawy. Wydała mi się jeszcze zbyt dziecinna, jak na życie z żonatym facetem, choć dzieliły ich zaledwie dwa lata różnicy. Często zachowywała się bardzo kapryśnie jakby przez cały czas była małą dziewczynką. Nasz Bartek to dusza człowiek, dlatego cały czas się martwiłem, jak poradzi sobie z taką osobą za partnerkę.
Po kilku spotkaniach z nią i jej mamą, panią Grażyną, wszystko stało się jasne. Choć była mniej więcej w moim wieku, zachowywała się jak dorastająca nastolatka. Czasem tacy ludzie choćby po pięćdziesiątce potrafią być zupełnie bezradni. Kiedy Teosia brała ślub, jej mama była już po szóstym rozwodzie.
Szczerze mówiąc, nigdy nie mieliśmy z Grażyną wspólnych tematów. Żyła we własnym świecie i w sumie się nie narzucała. Nasze rozmowy sprowadzały się do grzeczności podziękowanie i pogratulowanie podczas wesela, na tym koniec.
Pierwsze niepokojące znaki były już przed ślubem, bo Teosia wciąż ciągnęła naszego Bartka do matki: a to cieknący kran, a to przepalone gniazdko, a to nagle oderwała się półka w szafce. Za pierwszym razem machnąłem ręką przecież nie ma tam męskiej ręki, to jasne, iż pomóc trzeba.
Niestety, tych awarii u Grażyny przybywało. Bartek coraz częściej odmawiał spotkań z nami, tłumacząc się pomocą u teściowej. choćby święta zaczęli spędzać wyłącznie u niej, a my zostawaliśmy sami tylko ja, moja żona i ojciec.
Co innego, gdy tylko na uroczystości rodzinne przestał przychodzić, ale szczególnie zabolało mnie, gdy zaczął lekceważyć nasze prośby o pomoc.
Pewnego razu kupiliśmy nową lodówkę i poprosiliśmy Bartka, by pomógł ją wnieść. Zgodził się od razu, ale potem zadzwonił, iż nie da rady, bo muszą jechać do matki Teosi tym razem coś z pralką. Kiedy żona zadzwoniła ponownie, usłyszała w tle głos Teosi: Nie mogliście wynająć panów z firmy przeprowadzkowej? W końcu Bartek przyjechał, ale cały czas był naburmuszony.
Tato, serio? Mogłeś kogoś wynająć, a nie wzywać mnie do tchy roboty!
Nie wytrzymałem i pomyślałem jak to jest, iż teściowa nigdy nie zawoła fachowca? Czy może żyje w innym świecie, gdzie nie ma remontowców? Bartek tłumaczył, iż ona potrzebuje pomocy, bo wszędzie oszukują, a tylko on może jej zaufać.
Wtedy mój ojciec nie wytrzymał i rzucił: Może ona nie zna się na sprzętach, ale w prowadzeniu jednej owieczki to prawdziwy baca! Bartek się zagotował, trzasnął drzwiami i wyszedł. Ja nie wtrącałem się, bo muszę przyznać, iż ojciec miał rację nowa rodzina zwyczajnie przesiadła się Bartkowi na plecy. Jest u nich wszystkim: hydraulikiem, elektrykiem, złotą rączką. A do nas drogi zapomniał i choćby nie potrafi znaleźć chwili, żeby nas odwiedzić.
W efekcie tej awantury Bartek nie rozmawia z ojcem już ponad dwa tygodnie. Tata też nie zamierza wyciągać ręki na zgodę. Ja stoję między młotem a kowadłem rozumiem męża, ale sądzę, iż mógłby być delikatniejszy. Teraz syn ma żal i nie chce się z nami widywać, a ja nie chcę go stracić o takie głupoty.
Mąż nie dzwoni, Bartek też postawił na swoim dopóki tata go nie przeprosi, nie zamierza się odezwać. I tylko jego teściowa ma się świetnie!






![Małgorzata Tomaszewska o partnerze: Najważniejsze było dla mnie, czy mój syn go zaakceptuje [PODCAST]](https://m.mamadu.pl/3f099b66bde9ff4a8bfec0d4cc9df4be,1920,1080,0,0.webp)




