Jak uczyliśmy się jazdy na snowboardzie na Szklanej Górze (ZDJĘCIA)

krknews.pl 3 dni temu

Są takie zimowe dni, które zaczynają się jak każdy inny, a kończą się z poczuciem, iż zrobiło się coś naprawdę fajnego. Nasz wypad na Szklaną Górę Ski do Harbutowic był właśnie jednym z nich. Choć część ekipy pojechała z myślą o zwykłym narciarskim niedzielnym relaksie, druga część — zupełnie zielona w temacie — miała jasno określony cel: pierwszy w życiu dzień na snowboardzie. To jest artykuł o tym, jak wygląda nauka snowboardu na jednym z najbliższych Krakowa stoków i dlaczego Szklana Góra okazuje się świetnym miejscem zarówno dla narciarzy, jak i dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z deską.

Szklana Góra Ski w Harbutowicach to jeden z najmłodszych ośrodków narciarskich w okolicach Krakowa i jednocześnie najbliższa miastu kolej krzesełkowa. Dojazd z centrum zajmuje około trzydziestu–czterdziestu minut, co sprawia, iż nadaje się idealnie na krótki, jednodniowy wypad. Nasza grupa przyjechała tu w niedzielny poranek z dwoma zupełnie różnymi planami: część osób chciała pojeździć na nartach, część sprawdzić, jak przebiega nauka snowboardu pod okiem instruktorów szkółki, która działa na miejscu w godzinach 9:00–21:00.

Parking przy dolnej stacji okazał się duży i dobrze zorganizowany, a ruch rozlokowywał się płynnie mimo weekendu. Narciarze bez wahania ruszyli w stronę wyciągu, natomiast osoby wybierające snowboard skierowały się najpierw do wypożyczalni sprzętu. Ośrodek podkreśla, iż posiada własną, w pełni wyposażoną wypożyczalnię z nartami i snowboardami renomowanych firm, wcześniej przygotowanymi w serwisie. W praktyce wygląda to dobrze: sprzęt jest czysty, suchy, a buty faktycznie zdezynfekowane. Cennik jest przejrzysty — deska snowboardowa kosztuje 35 zł za godzinę lub 45 zł za trzy godziny i cały dzień. Buty: od 15 do 25 zł. Wszystko znajduje się tuż pod dolną stacją, więc procedura przebiega szybko.

Po odebraniu sprzętu przyszedł czas na adekwatną część dnia — lekcję w szkółce „Szklana Góra”. Zajęcia realizowane są 55 minut, a koszt szkolenia dla dwóch osób to 240 zł za godzinę. W cenie zawarte jest korzystanie z wyciągu przez instruktora, natomiast sami kursanci muszą mieć wykupione karnety. Instruktorzy są dostępni po wcześniejszym umówieniu telefonicznym i faktycznie pojawiają się punktualnie. Nasze zajęcia rozpoczęły się na dolnym, płaskim fragmencie stoku z taśmą transportową, który służy jako teren szkoleniowy.

1 z 8

Instruktor w praktyczny sposób rozdzielił zadania między dwie osoby o różnych poziomach: jedna uczyła się jazdy od zera, druga odświeżała dawne, bardzo podstawowe umiejętności. Pierwsze kilkanaście minut to były ćwiczenia czysto techniczne: ustawienie deski, pozycja, balans ciała, kontrola prędkości i pierwsze próby skrętów na bardzo ograniczonej przestrzeni. Stok w tej części jest łagodny i odpowiedni dla początkujących, a sam teren szkoleniowy wyraźnie oddzielony od ruchu narciarzy.

1 z 10

Po opanowaniu podstaw przyszedł moment przejścia na główną trasę o długości około 950 metrów, z obsługą 4-osobowej kolei wyposażonej w system KID-STOP®. To element, który weryfikuje, czy kursant rzeczywiście może zacząć jeździć samodzielnie. Instruktor towarzyszył obu osobom w pierwszym zjeździe i zatrzymywał się w kilku wyznaczonych punktach, aby poprawić ustawienie ciała, tor jazdy i technikę przechodzenia z krawędzi na krawędź. Trasa była dobrze przygotowana — śnieg miękki, ale stabilny, bez nadmiernego oblodzenia. Ruch w godzinach porannych umiarkowany.

1 z 10

W ciągu dwóch godzin szkolenia widać było realny postęp. Osoba początkująca potrafiła już samodzielnie przejechać większość trasy, zatrzymać się i kontrolować prędkość, choć jazda była jeszcze ostrożna i oparta na szerokich skrętach. Osoba, która miała wcześniej podstawy, płynnie łączyła skręty i korzystała z całej szerokości stoku, choć z wyraźną koncentracją na technice. Instruktor po zajęciach podkreślił, iż trasa w Harbutowicach — łagodna, szeroka i dobrze utrzymywana — sprzyja szybkiemu robieniu postępów.

1 z 5

Po szkoleniu zrobiliśmy przerwę w barze przy dolnej stacji, gdzie dostępne są ciepłe posiłki i napoje. Po odpoczynku snowboardziści wrócili na stok już bez instruktora i wykonali kilka kolejnych zjazdów, aby utrwalić ćwiczenia z lekcji. W tym czasie narciarze korzystali z głównej trasy w swoim rytmie, często mijając się z nami w połowie stoku.

Dzień zakończyliśmy oddaniem sprzętu w wypożyczalni, co przebiegło gwałtownie i bezproblemowo. W całej wizycie widać było, iż ośrodek stawia na wygodę użytkowników — wypożyczalnia, szkoła i kasy znajdują się blisko siebie, a stok jest odpowiednio przygotowywany i oświetlany. Zgodnie z zapowiedziami ośrodka, trasa była ratrakowana, a śnieg dośnieżany w razie potrzeby.

W praktyce Szklana Góra okazała się miejscem dobrze przystosowanym do nauki snowboardu. Krótki dojazd z Krakowa, prosty układ ośrodka, kompetentni instruktorzy i trasa o odpowiednim profilu sprawiają, iż jest to sensowny wybór zarówno dla zupełnie początkujących, jak i tych, którzy chcą wrócić na deskę po latach przerwy. To również ośrodek, w którym łatwo połączyć różne aktywności — narty dla części grupy i snowboardowe szkolenie dla innych — bez rozjeżdżania się w różne miejsca.

Idź do oryginalnego materiału