Jakość, autentyczność i hedonizm

businesswomanlife.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Jakość, autentyczność i hedonizm


TO NIE JEST ROZMOWA O WINIE, CHOĆ WINO JEST JEJ PUNKTEM WYJŚCIA. WINE ME TO OPOWIEŚĆ O ROBIENIU RZECZY NA WŁASNYCH ZASADACH, O RELACJACH WAŻNIEJSZYCH NIŻ RYNEK I O MARCE, KTÓRA DOJRZEWA BEZ POŚPIECHU. KAROLINA KORYTKOWSKA OPOWIADA O PROJEKCIE, KTÓRY POWSTAŁ OBOK BRANŻOWYCH NARRACJI I WŁAŚNIE DLATEGO ZYSKAŁ WŁASNY JĘZYK

BWL: Wine Me food, wine & stories concept to marka autorska, a nie klasyczny projekt winiarski. W którym momencie poczuła Pani, iż to już nie jest pasja, ale świadomie budowana firma z własną tożsamością? KK: To był proces, przyznam szczerze – dość krótki. Wine Me od początku było marką autorską – przestrzenią do opowiadania historii o winie, jedzeniu i ludziach. Zupełnie nieświadomie weszłam wtedy w obszar marki osobistej i storytellingu. Równolegle bardzo ważna była dla mnie potrzeba zrobienia czegoś po swojemu. Po wielu latach życia za granicą, wracając do Polski, chciałam stworzyć projekt oparty na własnych zasadach. Marką stało się to w momencie, gdy zaczęłam widzieć wyraźny, pozytywny feedback – także w rozmowach z partnerami biznesowymi. Zmienił się ton tych rozmów, pojawiło się zaufanie i realne propozycje współpracy.

BWL: Pracuje Pani z winami niszowymi, często niedostępnymi na masowym rynku. Czego szuka Pani w winie jako przedsiębiorczyni, a czego jako koneserka? KK: Jako przedsiębiorczyni szukam w winie autentyczności, jakości i spójnej historii. Lake Constance Wines powstało z wieloletnich relacji z regionem Jeziora Bodeńskiego i tamtejszymi winiarzami – to efekt zaufania, a nie katalogowego wyboru. Prywatnie, choć nigdy nie nazwałabym się koneserką, szukam balansu i czystej przyjemności. Jestem życiową hedonistką i dokładnie tak wybieram wino. Nie interesują mnie etykiety “nadęte”, drogie ani kolekcjonerskie. Wino pełni w moim życiu bardzo
prostą funkcję – ma mi dawać przyjemność chwili.

BWL: Cabernet Mitos z rocznika 2013, przekazany na licytację, to wino wymagające czasu, cierpliwości i decyzji bez pośpiechu. Czy podobną filozofię stosuje Pani w prowadzeniu swojej firmy? KK: I tak, i nie. Nie jestem z natury osobą cierpliwą, ale jednocześnie w biznesie nie interesuje mnie agresywny wzrost. Marki budowane na jakościowym storytellingu, relacjach i autentyczności rozwijają się organicznie – firma potrzebuje swojej przestrzeni na dojrzewanie i świadome decyzje. Często także w kierunkach, których nie planowałam od początku, jak choćby organizacja festiwali czy wydarzeń winiarsko-kulinarnych. To nie efekt niecierpliwości, ale zaufania do procesu.

BWL: Rynek wina bywa hermetyczny i zdominowany przez męskie narracje. Jaką przestrzeń dla siebie i swojej marki wypracowała Pani w tym świecie? KK: Nigdy nie próbowałam wpasowywać się w rynek wina na siłę, szczególnie w jego hermetyczną,specjalistyczną odsłonę. Uważam, iż dominujące w Polsce męskie narracje są często bardzo sztywne i nie zawsze dopasowane do realnego odbiorcy w kraju, w którym wino pije się raczej rzadko i głównie dla przyjemności, a nie z potrzeby ogromnej dawki eksperckiej wiedzy. Dlatego nie mam aspiracji, by funkcjonować w tym świecie w klasyczny sposób. Jednocześnie bardzo go szanuję – nawiązałam wiele wartościowych relacji i znam wiele wspaniałych ludzi w polskiej branży winiarskiej. Wino jest u mnie jedną z trzech równorzędnych składowych całej historii – obok kulinariów i autorskiej narracji – i w tym braku potrzeby wpasowania się na siłę widzę swoją największą siłę.

BWL: Wine Me opiera się na opowieści, relacji i doświadczeniu, nie tylko na produkcie. Jaką przyszłość widzi Pani dla swojej firmy — i jaką rolę w jej rozwoju odgrywa dziś edukacja oraz kultura wina? KK: Dla Wine Me, food, wine & stories concept widzę przyszłość przede wszystkim medialną. Chciałabym wyjść poza świat social mediów i rozwijać projekt także w kierunku radia i telewizji – to moje marzenie, o którym mówię głośno i wokół którego prowadzę pierwsze rozmowy. Edukacja i kultura wina odgrywają w tym procesie bardzo istotną rolę, ale rozumianą inaczej niż klasyczna, ekspercka edukacja. Bardziej interesuje mnie budowanie wrażliwości, kontekstu kulturowego i swobody w obcowaniu z winem, niż przekazywanie encyklopedycznej wiedzy. Moja działalność w III sektorze i prowadzenie Stowarzyszenia Szefów Kuchni Ziemi Łódzkiej nauczyły mnie odpowiedzialności i długofalowego myślenia. Wino i kulinaria są dla mnie narzędziem dialogu i opowiadania historii, a nie celem samym w sobie. Na tym chcę dalej opierać swój rozwój zawodowy i społeczny.

Zdjęcia: Ivanna Brysiuk, @levphots

Stylizacja: NO SUGAR Clothing

Sesja zrealizowana we współpracy z MONOPOLIS, Łódź.


Idź do oryginalnego materiału