Kiedyś przychodzili do pracy z uśmiechem lub przynajmniej w umiarkowanie dobrym nastroju. Dziś są cieniem samych siebie. Już od progu widać, iż najchętniej w ogóle by go nie przekraczali – wyspecjalizowali się bowiem w czarnowidztwie, a wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią im, iż to nie będzie udany dzień. Na pytania odpowiadają nadąsani, na widok klienta ledwo unoszą kąciki ust, a ich mina sugeruje, iż przy pierwszej lepszej okazji mogliby rzucić papierami. Tak w uproszczeniu można rozpoznać pracownika dotkniętego symptomami „shift sulkingu” – niepokojącego trendu, który w 2026 roku wysysa energię, pozbawia sił i motywacji.