Dzisiaj był ten obiad u matki Andrzeja. Małgorzata Wiśniewska – bo tak ma na imię – od progu robiła wrażenie. Powiedziała, iż moje gołąbki są „wprost doskonałe”, i dodała, iż czuć w nich prawdziwą, wiejską zaprawę. W mieście podobno nikt już tak nie gotuje, wszystko z półproduktów, na szybko. Uśmiechnęłam się słabo, bo jej komplement […]