— Kasiu, twoje gołąbki są naprawdę wyborne — powiedziała Halina Stanisławowa, delikatnie osuszając kąciki ust śnieżnobiałą, wykrochmaloną serwetką. — Od razu czuć wiejskie maniery, prawdziwe, solidne. W mieście już tak nie gotują, wszystko w biegu, wszystko z półproduktów. Kasia uśmiechnęła się słabo, czując, jak komplement, niczym haczyk wędkarski, zahacza o coś w środku i ciągnie, […]