Koleżanki i przyjaciółki zazdrościły Sylwii — uwiodła dojrzałego, zamożnego mężczyznę. Andrzej był od niej starszy o piętnaście lat i kierował firmą, w której pracowała.

twojacena.pl 1 tydzień temu

Zuzannie zazdrościły koleżanki z pracy i przyjaciółki udało jej się oczarować dojrzałego, zamożnego mężczyznę. Andrzej był od niej starszy o piętnaście lat i kierował firmą, w której pracowała.
– Dopiero co zaczęła u nas, a już zaręczona z szefem szeptały za jej plecami.
– Od razu na salony się pcha.
– No właśnie.
Sama Zuzanna nie chciała rozgłaszać związku z Andrzejem. Poznali się zanim jeszcze zaczęła pracować w jego firmie. Co ciekawsze, wtedy nie wiedziała, iż Andrzej jest dyrektorem szła na rozmowę kwalifikacyjną w ciemno. Mimo to od razu ją zatrudniono, a Andrzej zapewniał, iż nie miał na to wpływu wszystkim zajmowała się kadrowa, wybierając kandydatkę na bazie jej doświadczenia i CV.
Później oczywiście prawda wyszła na jaw, a Zuzanna poprosiła go, by ukrywać ich relację. Ale w Polsce wszystko i tak gwałtownie wychodzi na jaw o romansie szefa i młodej pracownicy zrobiło się głośno. Plotki rozchodziły się korytarzami tak, iż tylko najbardziej zajętym uchem umknęły.
Nigdy nie uważała, iż dostała posadę przez urodę i mocno wierzyła w swoje kompetencje. Jednak plotkary miały o Zuzannie inne zdanie.
– Jeszcze nie minęły dwa lata od śmierci Marii, a Andrzej już się hajtać chce.
Maria była poprzednią właścicielką firmy i pierwszą żoną Andrzeja. Przeżyli razem dziesięć lat, po czym Maria tragicznie zginęła, zostawiając mu majątek i interes.
Wtedy Andrzej błyskawicznie stał się łakomym kąskiem na początku po śmierci żony zamknął się na ludzi, wszyscy mówili, iż bardzo przeżywa stratę, co tylko przykuwało uwagę kobiet.
– Jaki wierny, westchnęły panie podziwiająco. Jak łabędź!
Nie był typowym amantem ani urodziwym mężczyzną. Kobiety bardziej przyciągał stanem konta niż wyglądem. Zuzanna jednak naprawdę zakochała się w Andrzeju, a nie w jego pieniądzach.
Poznali się zupełnie zwyczajnie on przypadkiem najechał na nią wózkiem w supermarkecie, zniszczył rajstopy i buty zamszowe a na dodatek jeszcze ją opieprzył, iż weszła bez kolejki.
Ale Zuzanna nie była z tych, co się peszą odpowiedziała mu z klasą, przez co Andrzej gwałtownie opamiętał się i zapłacił za jej zakupy. Później ganiał za nią po całym centrum handlowym z przeprosinami.
– Przepraszam panią bardzo, miałem ciężki dzień. Proszę pozwolić pomóc panu z zakupami, powiedział skruszony Andrzej.
– Nie trzeba, mam samochód, dam sobie radę, skłamała, bo auta wcale nie miała. Odczekała aż się oddali i ruszyła w stronę przystanku. Przypadek chciał, iż Andrzej jechał tą samą drogą i zauważył ją na przystanku.
– Proszę wsiąść, podwiozę panią.
– Bez potrzeby, naprawdę.
– Nie odjadę, póki nie wsiądzie pani do auta, był przekonujący. Zatarasował cały przystanek, więc ludzie prosili Zuzannę, żeby wreszcie wsiadła i dali mu spokój.
W końcu poddała się.
Okazał się zupełnie miłym facetem, gdy nie podnosił głosu i nie wjeżdżał ludziom na buty. choćby ją rozbawił i pomyślała, iż w innych okolicznościach mogliby się zakumplować. Ale Andrzej pragnął więcej naprawdę się zakochał. Po śmierci Marii był przekonany, iż żadna kobieta już nie zainteresuje go na tyle, by mógł się znowu ożenić. A tu pojawiła się Zuzanna, inna niż Maria i z wyglądu, i z charakteru.
Czymś jednak rozpaliła jego serce tak mocno, iż wyprosił jej adres i zaczął przyjeżdżać codziennie, czekając pod drzwiami. W końcu się ugięła i poszła z nim na randkę. Niedługo później dostała się do pracy w jego firmie. Przypadek? Kto wie.
Andrzej miał gdzieś to, co szepczą za jego plecami. Żył jak w polskim filmie szczęśliwy, bez udawania. Nie obsypywał Zuzanny drogimi prezentami, ale nie mogła narzekać na brak jego uwagi.
Dobrze się czuła w jego spojrzeniu. Poza tym podobało jej się mieszkanie w centrum Warszawy, ładne auto i pewna przyszłość, której nie mogła jej dać żadna inna praca. gwałtownie więc przeprowadziła swoje rzeczy i zapoznała się z jego mamą Zofią.
Zofia była cichą kobietą, we wszystkim słuchała syna. Po śmierci Marii zamieszkała z Andrzejem, gotowała, sprzątała, dbała o dom i prasowała mu koszule.
Pojawienie się Zuzanny nie zmieniło układu w domu. Nie zamierzała rywalizować z teściową z chęcią jadła to, co Zofia gotowała. Wszystko układało się dobrze dopóki Andrzej nie oświadczył, iż chce ślubu.
Zuzannę drażniło, iż mimo śmierci żony, Andrzej przez cały czas nosił obrączkę.
– Ciągle czuję więź z Marią przyznał. To bolało ją, dlatego poprosiła, by zdjął obrączkę.
– jeżeli tak ci zależy, dobrze zgodził się z wahaniem. Już nie jestem mężem, nie chcę, żebyś czuła się jak kochanka.
Schował wtedy obrączkę i przez chwilę o niej nie myślał. Kiedy jednak postanowił poprosić ją o rękę, wyjął z sejfu pudełeczko z pierścionkiem, przekonany, iż Zuzanna będzie zachwycona.
Wszystko szło jak z bajki: restauracja, nastrojowa muzyka, lampka wina, a na dnie kieliszka… niepowtarzalna rodzinna pamiątka z diamentem.
Zuzanna prawie się zakrztusiła, odkrywając pierścionek.
– Zostaniesz moją żoną? Andrzej chciał wsunąć go jej na palec. ale ona odsunęła jego rękę.
– Nie.
– Jak to nie?! szef nie wierzył własnym uszom.
– Nie chcę tego pierścionka.
– To rodzinna pamiątka! Nie zdajesz sobie sprawy, ile jest wart! aż się zagotował.
– Nieważne, ile jest wart. Nie będę nosić po kimś. Nie założę pierścionka po twojej zmarłej żonie.
– Dlaczego?
– Bo to zły znak.
– Nie bądź zabobonna!
– Może mam wziąć jeszcze jej suknię? Twoja mama mówiła, iż jeszcze jest gdzieś na strychu
– Suknię można kupić nową, ale pierścionka już nie zamierzam zastępować. Takiej roboty dzisiaj się nie spotka! Popatrz, jakie złoto, jaki kamień!
– Nie, dla mnie to zamknięty temat. I nie chcę widzieć tej obrączki na twojej ręce wskazała na stary sygnet. Wiesz, co myślę o pamiątkach z przeszłości.
– To twoja ostateczna decyzja? Andrzej zmarszczył brwi.
– Tak. Przepraszam wstała od stołu. Wieczór był zrujnowany.
– Sądzę, iż potrzebujemy przerwy rzekł Andrzej.
– Myślę podobnie.
Zuzanna wyszła, Andrzej jej nie zatrzymał. Muzycy grali dalej, kelner przyniósł gorące danie a pierścionek został w pudełku.
W pracy unikała szefa jak mogła. Zresztą on też prawie nie wychodził z gabinetu. Po pracy pojechała do rodziców. Przyjęli ją ciepło i radzili, by zerwać zaręczyny i znaleźć sobie kogoś w swoim wieku.
– Piękna, mądra jesteś! Po co ci Andrzej? Tyle lat starszy i jeszcze wdowiec!
Zuzanna nic nie powiedziała. Nie wiedziała, co zrobić. Z jednej strony Andrzej był dobrym kandydatem na męża, ale jego przywiązanie do przeszłości ją odstraszało.
Sytuacja trwała dniami. Andrzej nie dzwonił, Zuzanna unikała go, a potem poszła na zwolnienie, bo źle się poczuła. Po firmie rozlały się plotki, iż bossa i jego piękności już nic nie łączy.
Oliwy do ognia dolał sam Andrzej, który chodził po biurze w fatalnym nastroju i wyładowywał złość na pracownikach. choćby matka, Zofia, otrzymała z jego strony szorstką odpowiedź, gdy próbowała rozmówić się o Zuzannie.
Zofia widziała, iż syn cierpi, a nie potrafi przyznać się do błędu. Postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce i odwiedzić Zuzannę.
– Pani Zofio?! Zuzanna była zaskoczona.
– Witaj, Zuziu. Jak zdrowie?
– Raczej średnio, trochę chora jestem.
– Dlatego nie wracasz do nas? Żeby mnie nie zarazić? mrużyła oczy.
– Raczej nie całkiem Zuzanna się zarumieniła.
– Wróć, Andrzej bez ciebie wariuje.
– Nie widać po nim
– On jest dumny, choćby mi nie powiedział, o co poszło. Kochacie się, a sprzeczacie się o bzdurę Zofia spojrzała na nią uważnie.
– On chce, żebym nosiła pierścionek po Marii.
– Rozumiem Czyli gdyby nie ten pierścionek, byłoby dobrze?
– Trzeba go sprzedać, kupić nowy. Nie chcę po niej. Kamienie przenoszą energię człowieka, a ja nie chcę być tą drugą.
– Zgadzam się. Myślę, iż Andrzej nie jest gotowy na nowy związek. Nie potrafi zamknąć przeszłości, choć bardzo cię kocha.
– Na starych fundamentach nowego domu nie postawisz, pani Zofio powiedziała cicho. Dziękuję za odwiedziny.
Zofia wyszła z ciężkim sercem. Syn i jego narzeczona pokłócili się o drobiazg, choć adekwatnie chodziło o coś dużo głębszego.
Minął tydzień zwolnienia. Trzeba było wrócić do biura. Zuzannie nie uśmiechało się spotykać Andrzeja. Przez cały ten czas nie zadzwonił. Była zraniona, więc postanowiła złożyć wypowiedzenie i szukać szczęścia gdzie indziej.
Andrzej podpisał dokument milcząco, patrząc ponuro jak listopadowe niebo.
– Jesteś dorosły, a zachowujesz się jak obrażone dziecko rzuciła na pożegnanie.
– Sama jesteś sobie winna! Nikt nigdy mi nie odmówił odburknął.
Zuzanna nie odpowiedziała. Była pewna, iż podjęła słuszną decyzję. Na ręce Andrzeja błysnęła obrączka, gdy podpisywał jej zwolnienie.
Postąpiłam dobrze. On nigdy nie odpuści żony pomyślała i zaczęła pakować rzeczy. Poczuła ulgę, już się nie wahała. Andrzej długo potem się obrażał, nie rozumiejąc, dlaczego Zuzanna nie doceniła takiego partii i nie zechciała wyjść za niego.
Dziś wiem, iż nie warto walczyć o kogoś, kto żyje przeszłością. Szczęście buduje się z człowiekiem, który umie zamknąć stare drzwi. Teraz wybieram inną drogę swoją własną, bez cudzych cieni.

Idź do oryginalnego materiału