Koleżanki i znajomi zazdrościli Sylwii — oczarowała starszego, zamożnego mężczyznę. Andrzej był od niej starszy o piętnaście lat i kierował firmą, w której pracowała.

newsempire24.com 2 dni temu

Ewelinie zazdrościły koleżanki z pracy i przyjaciółki udało jej się oczarować starszego, dobrze sytuowanego mężczyznę. Andrzej był od niej starszy o piętnaście lat i stał na czele firmy, w której zaczęła pracować.
Ledwo przyszła do nas do pracy, a już zaraz wychodzi za mąż szeptano za jej plecami.
Z biedy do fortuny.
No, dokładnie.

Sama Ewelina nie chciała rozgłaszać swojego związku z szefem. Ich znajomość zaczęła się, zanim dostała pracę w jego firmie. Co więcej, nie miała pojęcia, iż Andrzej jest prezesem na rozmowę kwalifikacyjną szła “w ciemno”. Przyjęli ją niemal natychmiast, choć Andrzej twierdził, iż nie miał z tym nic wspólnego. Wszystkim zajmowała się kadrowa, wybierając kandydatkę wyłącznie na podstawie doświadczenia i CV.

Z czasem wszystko jednak wyszło na jaw, a związek Andrzeja z Eweliną stał się tematem numer jeden w firmie. Plotki nie ustawały, a wdowiec i młoda piękność byli na ustach wszystkich.

Ewelina nigdy się swoją urodą nie chwaliła i miała poczucie, iż zasłużyła na stanowisko czymś więcej niż wyglądem. Plotkary myślały jednak zupełnie inaczej.

Nie minęły dwa lata od śmierci Bożeny, a Andrzejek już planuje ślub!
Bożena Romanowska była poprzednią właścicielką firmy i pierwszą żoną Andrzeja. Przeżyli razem dziesięć lat, aż pewnego dnia Bożena tragicznie zginęła, zostawiając mu majątek i biznes.

Natychmiast stał się łakomym kąskiem, choć zaraz po śmierci żony długo pozostawał zamknięty w sobie i wydawał się bardzo przeżywać stratę co jeszcze bardziej przyciągało kobiety.

Jaki wierny
Jak łabędź! wzdychały panie, rzucając tęskne spojrzenia.

Andrzej nie był typowym podrywaczem ani przystojniakiem. Przyciągał raczej zawartością portfela niż wyglądem. Ale Ewelina, oczywiście, nie pokochała go dla pieniędzy.

Poznali się zupełnie zwyczajnie Andrzej przypadkowo najechał na nią wózkiem w supermarkecie przy kasie: podarł jej rajstopy, zniszczył zamszowe buty, a jeszcze na domiar złego nakrzyczał, iż się wpycha bez kolejki.

Ewelina jednak nie dała się zbić z tropu i odpowiedziała mu tak, iż pokornie opłacił jej zakupy i biegał za nią przez cały centrum handlowe, by ją przeprosić.

Proszę pani, przepraszam najmocniej to był ciężki dzień mówił Andrzej. Mogę pomóc z torbami?
Nie, dziękuję. Samochodem przyjechałam, dam sobie radę odpowiedziała.

Prawda była inna nie miała samochodu. Poczekała, aż Andrzej sobie pójdzie, po czym udała się na przystanek. Niestety, a może na szczęście, pojechał tą samą drogą i zobaczył ją czekającą na autobus.

Niech pani wsiada.
Dziękuję, poradzę sobie sama.
Nigdzie nie pojadę, dopóki pani nie wsiądzie do samochodu oznajmił zdecydowanie.
Zablokował drogę do przystanku i wszyscy zaczęli ją namawiać, żeby wsiadła, bo auta blokują ruch.

W końcu ustąpiła. Andrzej okazał się całkiem sympatyczny, kiedy nie krzyczał i nie rozjeżdżał nikomu stóp. Pomyślała, iż w innych okolicznościach mogliby się choćby zaprzyjaźnić. On chciał jednak więcej zakochał się i choć po śmierci Bożeny sądził, iż żadna inna nie będzie do niej się umywać, Ewelina zawładnęła jego sercem. Była inna niż Bożena, z charakteru i wyglądu, a jednak poruszyła w nim jakąś czułą strunę.

Tak się zaangażował, iż znał jej adres i codziennie czekał pod drzwiami. Uległa poszła na randkę. A potem przypadkiem dostała pracę w jego firmie. Przypadek? Możliwe.

Andrzej miał gdzieś, co gadają jego ludzie. Był szczęśliwy i nie ukrywał swoich uczuć. Drogimi prezentami nie obdarowywał, ale nigdy nie zabrakło jej jego uwagi.

Ewelinie wystarczało, jak na nią patrzył. Lubiła ich wielkie mieszkanie w centrum Warszawy, ładny samochód i poczucie bezpieczeństwa, jakiego jej dawał. gwałtownie przeniosła do niego swoje rzeczy i poznała jego matkę, Zofię Wiśniewską.

Zofia Wiśniewska była spokojną panią, we wszystkim słuchała syna. Po śmierci żony Andrzej sprowadził do siebie matkę gotowała, sprzątała, prasowała koszule i zajmowała się domem.

Gdy w domu Andrzeja pojawiła się Ewelina, Zofia nie przestała prowadzić gospodarstwa. Ewelinie to nie przeszkadzało nie chciała być panią domu, za to z przyjemnością jadła obiady teściowej. I wszystko układało się dobrze, aż Andrzej postanowił się oświadczyć.

Martwiło ją tylko, iż mimo śmierci żony, Andrzej przez cały czas nosił obrączkę.

Czuję przez cały czas więź z Bożeną przyznał jej się.
Nie podobało się jej to, więc poprosiła go, by zdjął obrączkę.

Dobrze zbiło go to z tropu o ile ci to przeszkadza, zdejmę.
Nie jesteś już żonaty, a tak wychodzi, iż spotykam się z żonatym mężczyzną wyjaśniła. Andrzej zgodził się. Odłożył obrączkę i przez chwilę o niej zapomniał.

Gdy przyszedł czas na zaręczyny, wyjął z sejfu pudełko z pierścionkiem i był pewien, iż Ewelina będzie zachwycona.

Wszystko było jak z filmu: restauracja, muzyka na żywo, kieliszek wina, a na dnie… rodowy skarb z olśniewającym brylantem.

Ewelina niemal się zakrztusiła widząc pierścionek w kieliszku.
Wyjdziesz za mnie? Andrzej wziął jej dłoń, by nałożyć pierścionek. Ale ona odsunęła się.

Nie.
Jak to, nie?! nie mógł uwierzyć.
Nie założę tego pierścionka.
To rodzinny klejnot! Nie masz pojęcia, ile jest wart! aż pobladł z emocji.
Nie obchodzi mnie to. Nie będę nosić czegoś, co należało do twojej zmarłej żony.
Ale dlaczego?
To zły omen.
Nie wygłupiaj się!
Może mam też włożyć jej suknię? Twoja mama mówiła, iż trzyma ją jeszcze w szafie.
Suknię można kupić nową. Ale pierścionek jest jeden w swoim rodzaju. Spójrz na tę robotę, to złoto!
Nie chcę cudzego. I nie chcę widzieć go na twoim palcu wskazała na obrączkę. Znasz moje zdanie.

Twoja ostateczna decyzja? zmarszczył brwi.
Tak. Przykro mi wstała od stołu. Wieczór był skończony.

Myślę, iż potrzebujemy przerwy powiedział Andrzej.
Też tak sądzę.

Ewelina wyszła, Andrzej jej nie zatrzymał. Muzycy grali dalej, kelner przyniósł danie główne a pierścionek został w pudełku.

W pracy Ewelina omijała szefa szerokim łukiem. Andrzej niemal nie wychodził z gabinetu. Wieczorem wróciła do rodziców, którzy poradzili zerwać zaręczyny i poszukać sobie kogoś w swoim wieku.

Jesteś młoda, piękna! Po co ci taki Andrzej? Starszy o tyle lat, jeszcze wdowiec!
Ewelina nie odpowiedziała. Nie wiedziała, co zrobić. Z jednej strony Andrzej był dobrym kandydatem na męża, z drugiej bała się, iż on do końca życia zapatrzony będzie w zmarłą żonę.

Kilka dni oboje unikali kontaktu. Andrzej nie zadzwonił ani razu, a Ewelina w końcu wzięła zwolnienie, gdy się rozchorowała. Po biurze rozeszły się plotki, iż szef i jego piękność się rozstali.

Olej do ognia dolał sam Andrzej, który chodził po firmie jak burza i swoje frustracje odbijał na pracownikach. choćby matki nie oszczędził. Zofia próbowała z nim rozmawiać o Ewelinie, ale odbiła się od muru.

Takie życie nie podobało się matce. Widziała, iż syn cierpi, ale nie umie przełamać dumy. Pojechała więc do Eweliny sama.

Pani Zofio? Ewelina była zaskoczona.
Cześć, Ewelinko. Jak się czujesz?
Trochę chora.
Dlatego wyniosłaś się z domu? Żeby mnie nie zarazić?
Niezbyt spłonęła rumieńcem.
Wróć. Andrzej wariuje bez ciebie.
Jakoś tego nie widzę stwierdziła gorzko.
On dumny. choćby mi nie powiedział, co się stało. O co się pokłóciliście? Przecież się kochacie!

On chce, żebym nosiła pierścionek po swojej byłej żonie.
A więc gdyby nie ten pierścionek wszystko byłoby dobrze?
Trzeba go sprzedać Kupicie coś nowego. Nie chcę nosić czegoś, co należało do innej kobiety Kamienie mają swoją energię!

Masz rację, Ewelina. Andrzej jeszcze nie jest gotowy na ślub. Nie potrafi zostawić przeszłości za sobą. A jednak bardzo cię kocha.

Na starych fundamentach nie zbuduje się nowego, pani Zofio. Przykro mi. Dziękuję za wizytę. Dobrze było panią zobaczyć.

Zofia Wiśniewska odeszła, żal jej było syna i tej dziewczyny. Pokłócili się przez drobiazg, ale źródło problemu było głębsze.

Po tygodniu zwolnienia trzeba było wracać do pracy. Ewelina nie chciała spotykać się z Andrzejem, wciąż nie wiedziała, co robić. Skoro nie zadzwonił, poczuła się dotknięta i zdecydowała czas zmienić pracę, próbować szczęścia gdzie indziej.

Złożyła wypowiedzenie. Andrzej podpisał je bez słowa, siedząc za biurkiem z obrażoną miną.

Dorosły facet, a zachowujesz się, jak dzieciak powiedziała, wychodząc.
Sama jesteś sobie winna! Jeszcze nikt nigdy mi nie odmówił
Ewelina nie odpowiedziała. Zauważyła błysk obrączki na jego palcu, gdy podpisywał jej papiery.

“Prawidłowo postąpiłam. On nigdy nie wypuści swojej żony z serca” pomyślała i poszła zbierać rzeczy. Na duszy poczuła ulgę i już więcej nie miała wątpliwości. Andrzej długo jeszcze pielęgnował żal, nie rozumiejąc, czemu Ewelina go nie doceniła i nie przyjęła oświadczyn takiego “partii”.

Idź do oryginalnego materiału