Przeczytanie wiadomości i celowe odczekanie kilku godzin z odpowiedzią. Udawanie, iż spotkanie „samo jakoś wyszło”. Unikanie rozmowy o uczuciach, żeby przypadkiem nie wyjść na osobę zbyt zaangażowaną. Przez lata randkowanie miało przypominać konkurs na to, komu zależy mniej. Teraz coraz więcej osób mówi: wystarczy. W relacjach chcemy chalance, czyli uwagi, inicjatywy i jasnego pokazywania, iż druga osoba jest dla nas ważna.
Co oznacza „chalance”?
„Chalance” to wymyślone określenie będące przeciwieństwiem angielskiego słowa „nonchalance”, oznaczającego obojętność, dystans i pozorny brak zainteresowania. Termin zaczął pojawiać się w mediach społecznościowych i opisach na aplikacjach randkowych jako odpowiedź na emocjonalny chłód, niejasne intencje i granie niedostępnej osoby.
Osoba, która jest „chalant” nie próbuje za wszelką cenę wyglądać na niezainteresowaną. Pisze, kiedy ma ochotę napisać. Proponuje konkretne spotkanie, zamiast tygodniami wysyłać emotikonki pod relacjami. Pamięta, co lubisz, pyta, jak się czujesz, i nie zachowuje się tak, jakby okazanie sympatii odbierało jej przewagę.
Wysiłek znowu jest atrakcyjny
Jeszcze niedawno popularność zdobywały określenia opisujące kolejne formy wycofania: ghosting, orbiting, breadcrumbing czy situationship. Łączy je brak jasności. Jedna osoba dostaje tylko tyle uwagi, żeby przez cały czas czekała, ale za mało, by wiedzieć, na czym stoi.
Chalance wyrasta ze zmęczenia takimi relacjami. Zamiast analizować, dlaczego ktoś obejrzał wszystkie stories, ale od trzech dni nie odpowiedział na wiadomość, coraz więcej osób szuka kogoś, kto potrafi powiedzieć wprost:
„Podobasz mi się”.
„Chcę cię znowu zobaczyć”.
„Zależy mi na tej relacji”.
Sam termin jest nowy, ale potrzeba, którą opisuje, istnieje od dawna. Badacze relacji używają pojęcia postrzeganej responsywności partnera lub partnerki. Chodzi o poczucie, iż druga osoba nas rozumie, traktuje nasze emocje poważnie i odpowiada na nie z troską. Badania łączą taką responsywność z większym dobrostanem, bliskością oraz satysfakcją z relacji.
Chalance można więc potraktować jako internetową nazwę dla czegoś bardzo podstawowego: chcemy czuć, iż osoba, z którą się spotykamy, jest naprawdę obecna.
Jak wygląda chalance na co dzień?
Chalance nie wymaga spektakularnych deklaracji ani romantycznych gestów rodem z filmu. Najczęściej widać ją w zwykłych sytuacjach.
- Ktoś proponuje konkretny dzień i miejsce spotkania, zamiast pisać: „Kiedyś musimy się zobaczyć”.
- Odpowiada, gdy może, a nie zgodnie z internetową instrukcją, ile godzin należy odczekać.
- Pamięta o ważnej rozmowie, wydarzeniu albo stresującym dniu.
- Pyta, czego potrzebujesz, zamiast zakładać, iż każda osoba lubi to samo.
- Potrafi powiedzieć, czego szuka i jakie ma wobec relacji intencje.
- Jego lub jej słowa zgadzają się z zachowaniem.
Chalance może też oznaczać, iż ktoś nie zostawia cię samej lub samego z całą pracą związaną z rozwijaniem znajomości. Nie musisz stale zaczynać rozmów, proponować spotkań i sprawdzać, czy druga osoba przez cały czas jest zainteresowana.
Chalance musi działać w obie strony
Zaangażowanie jest dobre, kiedy jest wzajemne. o ile tylko jedna osoba planuje, pisze, pyta i podtrzymuje kontakt, nie mamy do czynienia z chalance. To jednostronne zabieganie o relację.
Nie oznacza to, iż obie osoby muszą zachowywać się identycznie. Jedna może częściej proponować spotkania, druga częściej inicjować rozmowy. Ważne, żeby obie dokładały coś od siebie i nie pozostawiały partnera lub partnerki w ciągłej niepewności.
Warto zadać sobie kilka pytań:
- Czy druga osoba sama szuka ze mną kontaktu?
- Czy interesuje się tym, jak się czuję i co dzieje się w moim życiu?
- Czy potrafi zaplanować spotkanie, czy cała odpowiedzialność spada na mnie?
- Czy jej deklaracje pokrywają się z działaniem?
- Czy przy niej czuję się spokojniej, czy bez przerwy próbuję odgadnąć, na czym stoję?
Chalance to nie love bombing
Duże zainteresowanie na początku znajomości nie zawsze świadczy o emocjonalnej dostępności. Intensywne deklaracje, ciągły kontakt i plany wspólnej przyszłości po kilku dniach mogą przytłaczać. Szczególnie gdy ktoś nie przyjmuje odmowy, próbuje przyspieszyć relację albo oczekuje natychmiastowego odwzajemnienia uczuć.
Można okazywać zainteresowanie i jednocześnie przyjąć, iż ktoś potrzebuje więcej czasu. Można zaplanować randkę bez podejmowania wszystkich decyzji za drugą osobę. Można regularnie pisać, nie żądając stałej dostępności.
Zdrowe zaangażowanie nie polega również na zasypywaniu kogoś prezentami, wiadomościami i deklaracjami, a potem nagłym wycofaniu uwagi. Jest przewidywalne. Nie wywołuje presji ani długu wdzięczności.
Kiedy staranie się staje się zbyt intensywne?
Chalance nie oznacza, iż musisz być dostępny_a przez całą dobę ani natychmiast odpowiadać na każdą wiadomość. Nie wymaga także rezygnowania z własnych planów, potrzeb i granic.
Zaangażowanie może stać się niezdrowe, kiedy:
– boisz się odmówić, żeby nie stracić zainteresowania drugiej osoby;
– dopasowujesz całe życie do jej grafiku;
– czujesz, iż musisz stale udowadniać swoją wartość;
– druga osoba oczekuje ciągłego kontaktu i źle reaguje na twoją nieobecność;
– twoje granice są przedstawiane jako brak uczuć;
– zainteresowanie służy kontroli, a nie budowaniu bliskości.
Możesz być osobą zaangażowaną i przez cały czas mieć własne życie. Możesz kochać głośno, ale nie musisz przekraczać siebie.
A co, jeżeli druga osoba zachowuje się chłodno?
Nie wszyscy okazują zainteresowanie w ten sam sposób. Dla jednej osoby ważne będą wiadomości w ciągu dnia, dla innej wspólne planowanie czasu, dotyk albo pamiętanie o drobnych szczegółach. Zanim uznasz, iż komuś nie zależy, warto powiedzieć, czego ci brakuje.
Zamiast:
„Nigdy się nie starasz”
możesz powiedzieć:
„Lubię, kiedy przejmujesz inicjatywę i proponujesz nasze spotkania. Chciałbym_abym, żeby zdarzało się to częściej”.
Albo:
„Kiedy długo nie odpowiadasz i nie wiem, kiedy znowu się zobaczymy, czuję się niepewnie. Potrzebuję więcej jasności”.
Potem liczy się reakcja. Czy druga osoba słucha? Czy próbuje zrozumieć twoją potrzebę? Czy po rozmowie pojawia się rzeczywista zmiana?
Sama deklaracja „przecież mi zależy” nie rozwiązuje problemu, gdy regularnie czujesz się ignorowany_a albo trzymany_a w niepewności. Zainteresowanie powinno być widoczne również w działaniu.
Nie musisz grać niedostępnej osoby
Wiele osób nauczyło się, iż szczere okazywanie uczuć jest zawstydzające. Kto napisze pierwszy, przegrywa. Kto gwałtownie odpowie, wydaje się zdesperowany. Kto zapyta o intencje, wywiera presję. Tylko co można wygrać w relacji, ukrywając przed sobą nawzajem to, czego naprawdę chcemy?
Chalance pozwala przestać traktować obojętność jak oznakę atrakcyjności. Możesz cieszyć się na wiadomość i to pokazać. Możesz zaproponować kolejne spotkanie. Możesz powiedzieć, iż zależy ci na stałej relacji.
Druga osoba przez cały czas może odpowiedzieć inaczej, niż masz nadzieję. Jasność pozwala jednak szybciej sprawdzić, czy chcecie tego samego.
Internet będzie wymyślał kolejne nazwy dla zachowań w relacjach. Ta akurat przypomina o czymś ważnym: zaangażowanie nie jest powodem do wstydu. Osoba, która okazuje ci uwagę, słucha i podejmuje inicjatywę, niekoniecznie robi „za dużo”. Być może robi dokładnie tyle, ile powinno być standardem.













