Okolice oczu należą do najbardziej wymagających partii twarzy podczas wykonywania makijażu. Cienka skóra gwałtownie ujawnia nadmiar kosmetyków lub błędy w aplikacji. Z tego powodu adekwatna kolejność nakładania produktów ma najważniejsze znaczenie dla efektu końcowego i decyduje o tym, czy spojrzenie będzie wyglądało świeżo, czy zmęczenie stanie się bardziej widoczne.
REKLAMA
Zobacz wideo Umalowaliśmy Swifties na koncert. Jest błysk i styl!
Najpierw podkład wyrównuje koloryt całej twarzy. Dopiero wtedy korektor ma sens
Podkład nałożony jako pierwszy wyrównuje większość różnic w odcieniu skóry i często sprawia, iż korektor potrzebny jest tylko w minimalnej ilości. Dzięki temu okolice pod oczami nie są przeciążone kolejnymi warstwami kosmetyków. Skóra wygląda lżej, a makijaż zachowuje naturalny charakter choćby przy dłuższym noszeniu. Nakładanie korektora na wcześniej nałożony podkład ułatwia dopasowanie jego koloru do reszty twarzy. Dopiero wtedy widać, czy wystarczy lekkie rozjaśnienie, czy potrzebne jest mocniejsze krycie. Taki sposób pracy pozwala zachować spójny efekt i ogranicza ryzyko powstawania jaśniejszych obszarów pod oczami.
Korektor po podkładzie łatwiej się blenduje. Ryzyko zbijania jest znacznie mniejsze
Korektor aplikowany na podkład lepiej stapia się ze skórą i nie traci swoich adekwatności kryjących. Produkt nie jest ścierany podczas rozprowadzania podkładu, co często zdarza się przy odwróconej kolejności aplikacji. Efekt jest bardziej równomierny i przewidywalny. Wklepywanie korektora palcem lub gąbeczką pozwala uzyskać cienką, elastyczną warstwę. To szczególnie ważne pod oczami, gdzie kosmetyki mają tendencję do zbierania się w załamaniach. Lżejsza aplikacja po podkładzie zmniejsza ryzyko, iż makijaż zacznie wyglądać ciężko już po kilku godzinach.
Są wyjątki od reguły, ale dotyczą konkretnych problemów. Silne sińce wymagają innego podejścia
Przy bardzo ciemnych zasinieniach pod oczami najpierw stosuje się korektor korygujący kolor, a dopiero potem podkład. Odcienie brzoskwiniowe lub pomarańczowe neutralizują niebieskie i fioletowe tony skóry. Dopiero na tak przygotowaną powierzchnię nakłada się podkład, który wyrównuje całość. Nie jest to jednak schemat stosowany na co dzień. Metoda ta sprawdza się przede wszystkim wtedy, gdy standardowy korektor rozjaśniający okazuje się niewystarczający. W codziennym makijażu pełny i naturalny efekt zwykle osiąga się bez zmiany kolejności aplikacji.
Technika i formuła produktów mają znaczenie. Lekkość decyduje o końcowym efekcie
Najlepsze rezultaty daje łączenie lekkiego podkładu z korektorem przeznaczonym specjalnie pod oczy. Takie produkty mają rzadszą konsystencję i często zawierają składniki nawilżające. Dzięki temu nie obciążają cienkiej skóry i nie podkreślają drobnych zmarszczek. Utrwalenie korektora niewielką ilością transparentnego pudru pomaga zachować świeży wygląd przez wiele godzin. Ważne jest jednak, by nie przesadzić z ilością produktu. Makijaż pod oczami najlepiej wygląda wtedy, gdy pozostaje niemal niewidoczny. Warto pamiętać, iż opisane zasady odnoszą się do najczęściej stosowanych technik makijażowych, a ostateczny efekt może zależeć od typu skóry, użytych produktów i indywidualnych preferencji.





