Leki z grupy GLP-1, takie jak semaglutyd, kojarzą się dziś przede wszystkim z leczeniem otyłości i cukrzycy typu 2. Naukowcy sprawdzają jednak, czy mogą pomagać także osobom z PMOS. Pierwsze wyniki są obiecujące. U części uczestniczek badania poprawiły się wskaźniki związane z owulacją i zdrowiem reprodukcyjnym. Na razie jest jednak za wcześnie, żeby mówić o nowej metodzie leczenia problemów z płodnością.
PCOS ma nową nazwę. Teraz to PMOS
Zespół policystycznych jajników, czyli PCOS, przez lata kojarzył się głównie z jajnikami i „cystami”. Tymczasem to zaburzenie, które wpływa na znacznie więcej obszarów organizmu.
W 2026 roku eksperci ogłosili zmianę nazwy PCOS na PMOS (wieloendokrynologiczny metaboliczny zespół jajnikowy). Nowa nazwa ma lepiej pokazywać, iż chodzi także o hormony i metabolizm, a nie tylko o jajniki.
PMOS może powodować nieregularne miesiączki albo ich brak, trądzik, nadmierne owłosienie czy problemy z owulacją. U wielu osób występuje też insulinooporność. Objawy mogą być bardzo różne, dlatego diagnoza czasem trwa latami.
Charlotte Touzalin, jedna z uczestniczek badania opisywanego przez Associated Press, zaczęła mieć problemy już jako nastolatka. Przybierała na wadze, miała nieregularne miesiączki i pojawiło się u niej owłosienie na twarzy.
Wracałam do domu i płakałam. Nie rozumiałam, dlaczego znowu przybieram na wadze ani dlaczego moje koleżanki nie muszą golić twarzy, a ja muszę – mówiła w rozmowie z Associated Press.
Podobne objawy przez lata miała także jej mama. U obu rozpoznanie PMOS przyszło dopiero po długim czasie.
Dlaczego naukowcy badają semaglutyd?
W PMOS metabolizm i hormony są ze sobą mocno powiązane. Jednym z częstych problemów jest insulinooporność, czyli sytuacja, w której organizm słabiej reaguje na insulinę. To może wpływać na poziom hormonów i zaburzać owulację.
Leczenie zależy od objawów i potrzeb konkretnej osoby. Stosuje się między innymi antykoncepcję hormonalną, metforminę oraz zmiany dotyczące stylu życia.
Dr Melanie Cree z University of Colorado Anschutz Medical Campus zwraca uwagę, iż osoby z PMOS często muszą wybierać między leczeniem objawów związanych z cyklem i płodnością a terapią skierowaną na problemy metaboliczne.
Dlatego naukowcy sprawdzają, czy leki takie jak semaglutyd mogłyby wpływać na oba te obszary jednocześnie.
Co pokazało badanie?
Badacze z University of Colorado prowadzą badanie RESTORE. Sprawdzają w nim, jak semaglutyd działa u nastolatek i dorosłych osób z PMOS i otyłością.
Interesuje ich przede wszystkim to, czy poprawa metabolizmu i redukcja masy ciała mogą pomóc w przywróceniu regularnej owulacji.
Pierwsza analiza objęła osoby w wieku od 12 do 35 lat, które podczas leczenia schudły co najmniej 10 proc. swojej masy ciała.
U części z nich zmiany związane z funkcjonowaniem układu rozrodczego pojawiły się szybciej, niż spodziewali się naukowcy. Dotyczyło to między innymi parametrów związanych z owulacją. Wyniki były na tyle interesujące, iż zespół zdecydował się opublikować je jeszcze przed zakończeniem całego badania.
Dr Cree powiedziała Associated Press, iż dotychczasowe obserwacje są dla jej zespołu bardzo obiecujące, zwłaszcza jeżeli chodzi o zmniejszenie części objawów PMOS.
Czy to znaczy, iż semaglutyd poprawia płodność?
Jeszcze nie możemy tego powiedzieć.
Badanie jest na wczesnym etapie. Opublikowane wyniki mają charakter wstępny, a samo RESTORE przez cały czas trwa. Potrzebne są większe badania i dłuższa obserwacja.
Ważne jest też rozróżnienie między owulacją a płodnością. jeżeli owulacja pojawia się częściej lub staje się bardziej regularna, może to mieć znaczenie dla szans na zajście w ciążę. Nie oznacza jednak automatycznie, iż dany lek zwiększa płodność.
Nie wiemy też jeszcze, co dokładnie odpowiadało za obserwowaną poprawę. Czy był to bezpośredni wpływ semaglutydu? Czy efekt zmian metabolicznych i spadku masy ciała? A może połączenie obu tych rzeczy? Na te pytania badacze dopiero szukają odpowiedzi.
Dlaczego te wyniki są ważne?
PMOS jest częstym zaburzeniem hormonalnym, ale jego objawy przez cały czas bywają bagatelizowane albo długo pozostają bez adekwatnego rozpoznania.
Nowe badania pokazują też, iż PMOS warto traktować szerzej niż wyłącznie jako problem z miesiączką czy jajnikami. Metabolizm, poziom hormonów i zdrowie reprodukcyjne wpływają na siebie nawzajem.
Dlatego wyniki badań nad lekami GLP-1 są ciekawe. Mogą pomóc lepiej zrozumieć, jak leczyć PMOS w przyszłości.
Na razie semaglutyd nie jest jednak potwierdzonym sposobem leczenia niepłodności związanej z PMOS. To kierunek badań, który wygląda obiecująco, ale wymaga kolejnych danych.
Jeśli masz PMOS i myślisz o stosowaniu semaglutydu, porozmawiaj o tym z lekarzem lub lekarką. Szczególnie jeżeli planujesz ciążę albo masz problemy z owulacją.
Źródła:
Associated Press, „Fertility and Sterility”,
University of Colorado Anschutz Medical Campus,
Endocrine Society,
„Tygodnik Medyczny”







