Kosmaty anioł Izabela poruszała się wstecz, ostrożnie, jakby śniła pod szklanym kloszem. Noc nad Warszawą przybierała fioletowy odcień, a na środku ulicy, niczym z bajki, siedział wielki pies. Był niewzruszony, jakby przyszedł z innego świata. Dobry piesek, dobry… szeptała, nie chcąc rozprzestrzeniać drżenia w głosie na powietrze. Każdy jej ruch miał dziwne echo w głowie […]