Babcia Jadwiga długo siedziała przy oknie, choć nie bardzo było na co patrzeć. Na podwórzu zapanowała już wczesna ciemność, pod lampą koło bloku żółta poświata pojawiała się, to gasła, jakby nie miała siły świecić stale. W śniegu gdzieniegdzie widniały ślady psa albo człowieka, daleko ktoś odgarniał łopatą śnieg, potem znów przeszła cisza. Na parapecie leżały […]