Lśnienie nowego życia: Gdy mąż odchodzi do młodszej o 16 lat kochanki z bogatym teściem, a była żona…

twojacena.pl 4 dni temu

Piotrze, ja cię po prostu nie rozumiem. Zwariowałeś? Co to znaczy odchodzę?

Dokładnie to znaczy. Od dłuższego czasu mam kochankę! Jest ode mnie młodsza o 16 lat! Podjąłem decyzję, z nią jest mi znacznie lepiej!

Przecież ona mogłaby być twoją córką!

Nic z tych rzeczy! Ma już 20 lat.

Piotr podszedł bliżej do niej.

Poza tym, Ola ma bardzo bogatego ojca. W końcu będę miał życie, o jakim zawsze marzyłem! Rozumiesz? A potem urodzi mi dziecko, czego ty nie potrafiłaś!

Każde jego słowo wbijało się w Magdę jak sztylet. Wiedziała, iż prędzej czy później to się wydarzy, bo nie mieli dzieci.

Ale nie wyobrażała sobie, iż to będzie w tak upokarzającej formie.

Przeżyli z Piotrem niemal 15 lat. Bywało różnie, jak u wszystkich. Ale Magda zawsze wierzyła, iż w małżeństwie musi być szacunek, bez tego nie ma sensu.

Magda, mogłabyś chociaż się popłakać dla przyzwoitości, bo robi mi się trochę nieswojo.

Kobieta uniosła dumnie głowę.

Czemu miałabym płakać? Bardzo się cieszę z twojego szczęścia! Naprawdę! Może chociaż jedno z nas w końcu spełni swoje marzenia.

Piotr wykrzywił twarz w grymasie.

Czemu ciągle wypominasz mi swoje pędzle? To choćby nie jest prawdziwa praca!

To po prostu hobby. Ale gdybym mogła pracować trochę mniej, a ty zarabiałbyś trochę więcej, to może też mogłabym zająć się tym na poważnie.

Daj spokój. Czym jeszcze miałabyś się zajmować? Dzieci nie masz, więc rób, co robisz.

Magda odwróciła się w stronę Piotra, który właśnie próbował dopiąć walizkę.

Piotrze, a twoja nowa… jak jej tam. Ona chyba pracować nie będzie? Jak sobie poradzicie? Poza tym, tobie też do pracy nie spieszno!

To już nie twoja sprawa! Ale dzisiaj mam dobry humor, więc ci powiem. Na własne pieniądze długo żyć nie będziemy musieli.

Potem, gdy Ola będzie w ciąży, jej ojciec na pewno obsypie nas złotówkami! Zresztą, i tak damy sobie radę, nie martw się!

Piotr w końcu zamknął walizkę i wyszedł z mieszkania, trzaskając głośno drzwiami. Magda aż się skrzywiła, nigdy nie znosiła hałasu. Znów spojrzała przez okno.

Przed blokiem zaparkował czerwony samochód. Wysiadła z niego młoda dziewczyna, rzuciła się Piotrowi na szyję.

Oczywiście wszystkie starsze panie z podwórka natychmiast zaczęły się gapić na tę scenę. No pięknie nie mógł odejść tak, by mnie nie skompromitować.

Magda nagle poczuła ulgę. Ich życie od dawna zamieniło się w farsę.

Piotr praktycznie przestał bywać w domu. Ona wszystko rozumiała, ale sama nie umiała przeciąć tego węzła zwanego rodziną.

Chwyciła telefon.

Rita, hej. Jakie masz plany na wieczór?

Przyjaciółka była zaskoczona.

Że co? Wynurzyłaś się wreszcie z tej swojej depresji?

Oj, daj spokój. Nie było żadnej depresji, tylko taki dół. Może wyskoczymy gdzieś wieczorem? Po prostu posiedzimy, napijemy się dla relaksu. Mam powód.

W słuchawce na chwile zapadła cisza, po czym Rita spytała ostrożnie:

Magda, wszystko w porządku? Brałaś dzisiaj jakieś leki? Na ból głowy, na gorączkę? Nie masz przypadkiem temperatury?

Rita, już przestań!

jeżeli to serio, to oczywiście jestem na tak. Mam już dosyć oglądania twojej smętnej miny! Tylko…

Co? Nie możesz?

Nie o to chodzi. Jak twój Piter pozwoli ci wyjść? Kto mu będzie jedzenie na kanapę przynosił, kto wytrze mu nosek?

Rita, widzimy się o siódmej w Diamentowym!

Magda odłożyła słuchawkę. Kiedyś uduszę tę swoją przyjaciółkę. I to już niedługo.

Uśmiechnęła się pod nosem. Chciała to zrobić niemal od dnia, gdy się poznały.

I zupełnie nie przeszkadzało to ich przyjaźni. Magda chwyciła torebkę i wyszła z mieszkania. Już południe, a tyle spraw do załatwienia.

Rita nerwowo zerkała na zegarek. Magda nigdy się nie spóźniała, a tu już pięć minut po czasie.

Wreszcie do restauracji weszła przyjaciółka, a Rita z wrażenia otworzyła usta. W sumie nie ona jedna…

Magda zawsze nosiła długie włosy, spięte w kok. Teraz miała krótkiego, jasnego boba.

Prawie wcale nie używała makijażu; najwyżej tusz do rzęs i krem po kąpieli. Teraz miała perfekcyjny, rozświetlający makijaż.

Zwykle lubiła spodnie, ale tym razem przyszła w luźnej sukience, która mówiła o niej więcej niż najbardziej obcisłe jeansy.

Magda, no nie wierzę…

Magdalena z triumfem postawiła torebkę na krześle i usiadła.

Jak ci się podoba?

Ależ oczywiście! Odjęłaś sobie z dziesięć lat! Tylko nie mów, iż wywaliłaś swojego Piotrusia!

Nie powiem! Sam sobie poszedł.

Przez chwilę patrzyły na siebie, po czym obie wybuchły śmiechem.

Po pół godziny dostały zaproszenie na drinka od siedzącego w pobliżu mężczyzny. Był trochę starszy od nich, może o pięć lat.

Rita spojrzała chytrze na Magdę:

No i już są adoratorzy.

Magda wzruszyła ramionami i pomachała mężczyźnie, zapraszając go do stolika. Rita aż przestraszyła się jej odwagi:

Dziś wyjątkowo dobrze cię znoszę!

Zasiedziały się do późna. Mężczyzna miał na imię Michał. Był wesół, inteligentny, nienachalny i bardzo przystojny.

Odprowadził Ritę do taksówki, a Magdę zapytał, czy odprowadzić ją do domu.

Chętnie przejdę cały Kraków na piechotę! Mam auto, ale nie wsiadam za kółko w takim stanie.

Na szczęście nie musisz, mieszkam dwie przecznice stąd.

Pod dom Magdy doszli już nad ranem. Całą noc spacerowali, rozmawiali o wszystkim.

Magda, choćby nie zapytałem Co świętowałyście? Urodziny?

Nie… Chociaż można tak powiedzieć. Wczoraj mąż mnie opuścił.

I Magda uśmiechnęła się najczarowniejszym uśmiechem. Michał patrzył na nią z niedowierzaniem.

No, Magda… Zaskakujesz mnie totalnie.

Po trzech tygodniach Magda i Rita siedziały razem w kawiarni.

Magda, a jak z Michałem?

Magda się rozpromieniła.

Ritusiu, wydaje mi się, iż nigdy nie byłam tak szczęśliwa. Wyobraź sobie, iż nie mam przed nim żadnych tajemnic. Ze wszystkim radzi sobie jedną ręką.

Ale coś cię gryzie?

Cóż… Piotr przez cały czas nie odpuszcza. Nie wiem czemu, ale wysłał mi zaproszenie na swoje wesele.

Ooo… Po co?

Może chce zobaczyć zapłakaną, zrujnowaną byłą żonę. Albo pokazać nowej żonie…

Łobuz… Magda, a może zabierz Michała. Wejdziecie, pogratulujecie i wyjdziecie. Najważniejsze, żeby widział twoją pewność siebie!

…Piotr stał obok Oli.

Jaka ty jesteś piękna…

Wiem. Myślisz, iż tata przyjdzie?

Przecież to twoja córka Oczywiście iż przyjdzie

Córka… Od roku nie dał mi ani grosza, ciagle powtarza o samodzielności. Ojciec roku…

Piotr objął ją.

Nie martw się, nie ma wyjścia, córka wychodzi za mąż!

Wesele zrobili na kredyt. I Piotr, i Ola byli przekonani, iż ojciec dziewczyny się zmiękczy i znów zacznie wspierać ich finansowo.

Piotrze?

No, twoja była przyjdzie?

Wyobraź sobie, iż tak! Dzwoniła wczoraj.

Niemożliwe!

Tak! Myślę, iż będzie chciała, żebym wrócił.

Najwyraźniej! Uwielbiam takie sceny!

Kiedy Magda wyjaśniła Michałowi, po co potrzebuje jego towarzystwa, był zdumiony.

O której jest ten ślub?

O czternastej. Masz coś ważnego wtedy?

Jak twój eks się nazywa?

Piotr. Czemu pytasz?

Oj, Magda… Tak, pojadę z tobą. Będzie ciekawie.

O tym, co miał w zanadrzu, Michał powiedział jej dopiero w drodze na uroczystość. Magda była tak zaskoczona, iż nie próbowała choćby protestować.

Przekroczyli razem ścieżkę prowadzącą do stolika Młodej Pary. Magda dumnie trzymała Michała pod rękę i szeroko się uśmiechała.

Tymczasem Piotr i Ola wyglądali na nieszczęśliwych. Podeszli bliżej.

Ola wyszeptała:

Tata?

A Piotr zdołał wydusić tylko:

Magda?

Nie od razu ją poznał. Nie sądził, iż jego żona może wyglądać tak promiennie.

Michał wręczył Oli kwiaty, kopertę i powiedział:

Bardzo dobrze, iż wyszłaś za mąż i jesteś niezależna. Bo my z Magdą planujemy teraz podróż dookoła świata.

Zwrócił się do Piotra:

Wie pan, przyszłej teściowej też się należy odpoczynek. Oddaję więc córkę w pańskie dobre ręce. Przepraszamy, musimy się zbierać.

Wyszli z restauracji. Magdzie chciało się śmiać, ale była interesująca reakcji Michała. Nagle Michał zwrócił się do niej:

Rozumiesz, iż teraz musisz za mnie wyjść?

Magda zamyśliła się. Po czym odpowiedziała poważnie:

Skoro tak trzeba, to tak musi być

Objęli się i ruszyli do samochodu. A Michał już przez telefon zamawiał bilety gdzieś, gdzie ciepło i jest morze.

Idź do oryginalnego materiału