Ludzie się zmieniają, ale nie tak bardzo...

jolanta67.blogspot.com 11 godzin temu


"Ludzie się nie zmieniają (...). Po prostu z większą precyzją ukrywają swoje prawdziwe ja. " - Ruth Ware

Obserwując ludzi w swoim otoczeniu bez trudu zauważymy, iż nie można postawić znaku równości pomiędzy zaawansowanym wiekiem a mądrością życiową. Chyba każdy zna stosunkowo młode osoby, które wydają się nad wyraz dojrzałe oraz ludzi w średnim wieku, których można byłoby określić jako infantylnych i nieodpowiedzialnych. Jest tak, ponieważ po osiągnięciu dojrzałości nie można już mówić o samoistnym "dorośleniu". o ile ktoś w młodości był ostrożny, konserwatywny i cenił stabilizację, na starość prawdopodobnie będzie taki sam, tylko z większym bagażem doświadczeń. "Klasowy klaun" często pozostaje nim po latach, a osoba spokojna zwykle taką pozostaje. Osoba z wysokim poziomem otwartości będzie szukać "odrobiny szaleństwa" w każdym wieku, zmieniając tylko formę tego szaleństwa. Przez te przykłady chcę powiedzieć, iż osobowość jest niejako fundamentem każdego z nas. Socjalizacja pierwotna /w dzieciństwie/ kształtuje rdzeń naszej osobowości, który później trudno zmienić. Niemniej ludzie zmieniają się pod wpływem doświadczeń, ról społecznych czy traumatycznych wydarzeń a więc ich osobowość jak najbardziej ma szansę ewoluować. Jednakże, zmiany te są zwykle powolne i wymagają sporego wysiłku. Zatem czy przyklaskuję R. Ware mówiącej , iż ludzie się nie zmieniają ? Nie! Bo to stwierdzenie jest zbyt dużym uproszczeniem, zawierającym w sobie tylko ziarno prawdy, ale nie opisującym pełnego obrazu ludzkiej natury. Żeby nie było : ludzie mogą się zmieniać - nie przeczę, problem raczej w tym, iż nie zawsze chcą. Ludzie mogą się zmieniać ...tyle iż zmiany te nie następują same z siebie. Każda zmiana w człowieku wymaga od niego gotowości, jego świadomego wysiłku, czasu i motywacji. Jesteśmy tym, kim jesteśmy, i na pewnym poziomie czujemy się z tym komfortowo, choćby jeżeli sprawia nam to przykrość. Myśl o zmianie może wydawać się bardzo niepokojąca i przerażająca. Dlatego łatwiej i bezpieczniej jest wybrać tego znanego diabła. Człowiek z natury nie lubi zmian, czuje opór przed nimi bo jego mózg preferuje znane wzorce, nawyki i święty spokój ... to też i praca nad sobą, nad własnym rozwojem najczęściej nie jest jego priorytetem. choćby gdy czasem sam deklaruje chęć zmiany to deklaracje zmiany rzadko idą w parze z jej realizacją. Cóż, same chęci nie zmieniają człowieka. Brak chęci do wysiłku, do pracy nad sobą sprawia, iż ludzie najczęściej nie zmieniają swoich wad, zachowań, poglądów ale tylko doskonalą mechanizmy obronne, uczą się je lepiej maskować, wybierają udawanie... by zyskać aprobatę społeczną, by uniknąć odrzucenia lub konsekwencji. Zatem stwierdzenie o ukrywaniu prawdziwego ja jest w tym kontekście prawdziwe. Z wiekiem uczymy się lepiej "grać" swoje role społeczne, co sprawia wrażenie, iż jesteśmy inni, podczas gdy po prostu lepiej panujemy nad wizerunkiem. Powiedziałabym, iż najczęściej nie zmieniamy naszego "rdzenia", a tylko uczymy się lepiej zarządzać swoim zachowaniem w społeczeństwie, co jest naturalnym procesem adaptacyjnym, a nie tylko kłamstwem czy ukrywaniem naszej prawdziwej natury.

Podsumowując:

Cytat z Ruth Ware wydaje mi się trafny w kontekście toksycznych relacji lub powierzchownych deklaracji, gdzie ludzie często wracają do swoich starych nawyków. Jednak z szerszej perspektywy nie jest prawdą gdyż ludzie potrafią dokonywać zmian, jeżeli wykażą się samoświadomością i pracą nad sobą... mogą się zmieniać, ale zmiana ta wymaga wysiłku i nie jest gwarantowana. Częściej niż o rzeczywistej, totalnej "zmianie" charakteru, możemy raczej mówić o jego ewolucji lub o lepszym zrozumieniu samego siebie...


Idź do oryginalnego materiału