„Łysy, pobudka!” – Jak mój mąż zaczął mnie budzić po tym, jak zdecydowałam się ogolić głowę w walce z problemami skórnymi, ku zaskoczeniu całej mojej rodziny.

twojacena.pl 1 dzień temu

Agatko, pobudka! tak o poranku zwykł mnie budzić mój mąż, Piotrek, którego od piętnastu lat próbuję nauczyć, iż istnieją delikatniejsze metody wstawania niż okrzyk prosto znad poduszki.

W zeszłym roku postanowiłam zrobić coś, co raczej nie pojawiało się w moich poprzednich planach. Zaczęłam zauważać, iż na mojej głowie pojawiła się jakaś dziwna wysypka krosty, swędzi, piecze i jeszcze do tego włosy zaczęły mi wychodzić w tempie, którego nie powstydziłby się most Siekierkowski po remoncie.

Chodziłam od lekarza do lekarza dermatolog, trycholożka, choćby pani z apteki próbowała mnie pocieszać a efekty? Takie jak po zimowych wyborach: dużo obietnic, zero zmian. Pani doktor choćby odradziła witaminy, bo według niej na nikogo nie działają. Ale, jak na prawdziwą Polkę przystało, poradziłam sobie sama przeczytałam w internecie, iż golenie głowy na zero wzmacnia mieszki włosowe. Myślałam nad tym długo, bo przecież w Polsce łysa kobieta budzi mniej więcej takie zainteresowanie, jak rower na wykładzie z filozofii. Synuś Michaś powiedział, iż będzie się mnie bał, ale co tam przecież to tylko włosy!

Zawołałam Piotrka i mówię: Bierz maszynkę, najpierw tą do strzyżenia, a potem żyletką do gołej skóry! Mąż patrzył na mnie jak na wariatkę, ale jak przystało na typowego faceta, poszedł po narzędzia bez większych pytań. Po operacji stanęłam przed lustrem, przekonana, iż teraz pozostaje mi tylko zgłosić się na casting do Matrixa jako polska Neo. Ku mojemu zaskoczeniu piękna czaszka, gładka, aż żal kręcić swoje ciemne włosy z powrotem.

Największy minus tego przedsięwzięcia? Zimą w Polsce nie da się wyjść bez czapki! Poza tym, gdy włosy odrastały, wiecznie przyklejały się do poduszki śpię, a czuję się, jakbym miała głowę oblaną miodem.

No i codziennie słyszałam: Agatko, wstawaj, łysa pało! żarciki mojego męża naprawdę mają długi termin przydatności, bo śmieję się za każdym razem, gdy to mówi. Najpierw dzieciaki były w lekkim szoku, a potem Michaś sam poprosił, żebym go ogoliła tak samo jak mama!

Mama, jak to mama, zadzwoniła i mówi: Dziecko, nie pokazuj mi się, dopóki nie odrosną ci włosy ja takiej Katastrofy nie zniosę! Córka Maja natomiast, przed każdym zebraniem w szkole, błagała, żebym założyła czapkę, bo przecież matka-łysol na wywiadówce to nie przelewki. Piotrek z adekwatną sobie stoicką miną dorzucał: Jak pójdziesz w gołej głowie, nikt nie będzie pamiętał, czemu są te zebrania, a koleżanki Maji będą chciały mieć taką stylową mamę!

Po całościowym goleniu wysypka zniknęła jak dotacje unijne tuż po ogłoszeniu naboru. Maja do teraz chichra się z mojego przypadku, a podczas rozmowy z bratem szepnęła konspiracyjnie, iż jak nic zrobię sobie jeszcze tatuaż najlepiej z orłem na czole.

Ot, polska rodzina każdy trochę nie z tej ziemi, ale razem nie do podrobienia!

Idź do oryginalnego materiału