Mam 60 lat i nie spodziewam się już gości w moim domu – ani przyjaciół, ani rodziny. Wiele osób mówi…

polregion.pl 2 dni temu

Mam już sześćdziesiątkę na karku. Szczerze mówiąc, nie spodziewam się u siebie ani kuzynów, ani psiapsiółek z młodości. W naszej rodzinie i wśród dawnych znajomych panuje przekonanie, iż jestem trochę na bakier niby wyniosła, niby zarozumiała ale prawdę mówiąc, kompletnie mnie to nie rusza. Komu jak komu, ale mnie już chyba nie wypada martwić się, co myślą o mnie ciociunie czy wieczni plotkarze.

Prawda jest taka, iż po prostu jestem straszliwym leniem. Sprzątanie chałupy przed wizytą? Matko Boska, na samą myśl robi mi się słabo! Trzeba pościerać kurze, upiec serniczek, może jakieś pierogi ulepić, a potem jeszcze rozmawiać na przeróżne bzdurne tematy. Człowiek się narobi, a na koniec nie zostaje choćby grosik przy duszy. Zresztą teraz choćby tych groszy, a raczej złotówek, brakuje na szaleństwa przy stole. Po co to wszystko? Przecież można iść na kawę do jakiejś kawiarni i mieć z głowy.

Druga sprawa to ta słynna, polska atmosfera niestety, nie zawsze wesoła. Bo przecież przychodzą, narzekają, kto ciężej ma, komu się syn nie ożenił, a komu chomik uciekł z klatki. Wracają do domu, a ja potem siedzę i mam głowę pełną ich trosk. A nie, dziękuję, już się wycierpiałam. Odkąd mój dom nie przypomina baru mlecznego na rogu, lepiej sypiam, a żadne koszmary mnie nie męczą.

Poza tym teraz jestem na emeryturze i wiecie co? Tak nudzić się też nie zamierzam! Życie przecież nie kończy się na emeryturze. Lubię sobie wyjść na stare miasto, pokręcić się po jakimś targu staroci w Krakowie, zjeść lody nad Wisłą. Takich miejsc nie brakuje. A zamęczać się gonitwą za mopem? Eeee, już wolę wziąć Babcię Jadzię na kawę do Wedla niż wyprawiać obiady z pięcioma daniami w domu i potem zastanawiać się, czy zupa była dość słona.

Moje mieszkanie to teraz mój azyl. Wpuszczam tylko tych, których naprawdę chcę, a nie tych, których wypada zaprosić. I powiem Wam szczerze nie jest to żadna polska zrzędliwość, tylko zdrowy rozsądek. Komu nie pasuje? Trudno. Nie każdy musi lubić polskie pierogi z mojej kuchni.

Jestem ciekawa, czy Ty też masz podobne podejście.

Idź do oryginalnego materiału