Mam 60 lat. Nie zapraszam już do siebie ani przyjaciół, ani rodziny – większość uważa mnie za zbyt wyniosłą, ale nie przejmuję się tym. Po prostu nie mam już siły ani chęci na sprzątanie i przyjęcia w domu – wolę spotkania na mieście, a odkąd przestałam otwierać drzwi dla gości, zniknęły moje koszmary i bezsenność. Teraz chcę korzystać z życia poza własnymi czterema ścianami – dom to mój azyl, w którym nie chcę cudzych problemów. Czy ktoś z Was też ma podobne podejście?

naszkraj.online 2 dni temu
Mam sześćdziesiąt lat. Nie oczekuję już wizyt przyjaciół ani rodziny w moim domu. Wiele osób z mojego otoczenia uważa, iż jestem zadufanym człowiekiem, ale szczerze mówiąc mało mnie obchodzi, co o mnie sądzą. Z wiekiem przestałem przejmować się opiniami innych. Najważniejszym powodem, dla którego przestałem zapraszać gości, jest po prostu moje lenistwo. Kiedyś naprawdę męczyło […]
Idź do oryginalnego materiału