Maria mieszka ze zmarłym ojcem od miesięcy. Jeszcze nie wiadomo, kiedy będzie pogrzeb

kobietaxl.pl 1 dzień temu

To macula’ czyli chory w domu

Żeby jednak zrozumieć, dlaczego Maria przez cały czas mieszka ze zmarłym ojcem, a data pogrzebu przez cały czas jest nieustalona, trzeba wyjaśnić wszystko od początku. To region Toraja na wyspie Sulawesi, która jest częścią Indonezji. I właśnie tu część dawnych wierzeń jest przez cały czas kultywowana i są one tradycją wielu rodzin. Źródłem tych zwyczajów jest Aluk To Dolo (Aluk Todolo), czyli „droga/religia przodków”, nazywana też Alukta. Jest to rodzima religia Torajów, oparta na czci dla przodków i przekonaniu, iż więź żywych ze zmarłymi trwa również po śmierci. Odpowiednie obrzędy pomagają zmarłemu przejść do świata zmarłych – Puya. Przodkowie są ważni, bo mogą otaczać rodzinę opieką, brak relacji z nimi po śmierci może przynieść nieszczęście.

Alukta od 1969 r. znalazła formalne miejsce pod administracyjnym „parasolem” hinduizmu w Indonezji. Ale to tylko prawne przypisanie do określonego wyznania, bo religia Torajów nie jest tożsama z hinduizmem Indii czy Bali. Trzeba było jednak w jakiś sposób usankcjonować obrzędy, które są kultywowane przez zdecydowaną już mniejszość. Nie ma też znaczenia ich obecne wyznanie. Nasz przewodnik Marko wyjaśnia, iż dziś zwyczaje te zachowują również chrześcijańskie rodziny. To część tradycji i nie oznacza przyjmowania w całości wierzeń przodków.

Maria proponuje nam kawę, ale dziękujemy. Nieśmiało zaglądamy do pokoju, gdzie leży jej ojciec. Maria zaprasza nas serdecznie do środka. Na podłodze stoi taca z posiłkiem. Leżą papierosy. To nic nadzwyczajnego. Zmarły traktowany jest jak żywy. To macula’ oznacza chorą osobę. I zmarłego otacza się podobną troską. To etap poprzedzający Rambu Solo’, czyli pogrzeb. Rodzina wie, iż człowiek biologicznie nie żyje, ale nie zakończył jeszcze swojego przejścia ze świata żywych do świata zmarłych.

Ciało może pozostawać w domu przez tygodnie, miesiące, a czasem lata. Rodzina zbiera środki, organizuje uroczystość i czeka na przyjazd krewnych. Długi okres pozwala także stopniowo przeżywać pożegnanie. Ciało ojca Marii zabezpieczone jest formaliną, to hamuje rozkład i sprzyja jego wysychaniu. Maria rozmawia ze zmarłym, informuje go o codziennych sprawach i symbolicznie przynosi mu jedzenie, wodę, herbatę lub papierosy. Nie oznacza to jednak fizycznego karmienia ciała.

Sens tych czynności to dalsza troska o członka rodziny i podtrzymywanie więzi aż do uroczystego pożegnania. W tradycyjnych wierzeniach dopełnienie pogrzebu wiąże się z odejściem do Puya, świata zmarłych. Maria nie zna daty pogrzebu. Musi uzbierać pieniądze, a to wydarzenie kosztowne. Dlatego przed wyjściem zostawiamy jej nasz skromny wkład w organizację uroczystości. Czujemy się zobowiązani do podziękowania za gościnę.

Życie skupione wokół śmierci

Ci, którzy w Toraja przez cały czas kultywują Alkutę, tak naprawdę żyją wokół śmierci. Pogrzeb jest najważniejszym i najdroższym wydarzeniem w życiu, odkłada się na niego pieniądze, bo ich zebranie wymaga mnóstwa czasu. Dlatego też zmarli czasami latami czekają na pochówek. Rambu Solo’ to uroczystość pogrzebowa, która kończy okres oczekiwania. Z reguły to wielodniowe spotkania rodziny, śpiewy, procesje oraz ofiary z bawołów i świń.

Marko dowiaduje się, gdzie mają być uroczystości pogrzebowe i o poranku ruszamy, aby wziąć w nich udział. Mamy na sobie uroczyste, ciemne stroje, bo tego wymaga szacunek dla zmarłego. Kupujemy kilka kartonów papierosów, bo nie wypada tu przyjść z pustymi rękoma. Zostawiamy samochód i wędrujemy z pozostałymi uczestnikami na miejsce uroczystości. Są specjalnie postawione szałasy, wszyscy odświętnie ubrani, dzieci w tradycyjnych strojach. Niektórzy przyprowadzają bawoły i świnie. Zwierzęta traktowane są tragicznie i nie ukrywam, iż strasznie mnie to uwiera. Nie jestem jednak w stanie nic z tym zrobić. I tak pójdą pod topór, ale to już kolejnego dnia i zgodnie stwierdzamy, iż nie chcemy na to patrzeć.

Podczas pogrzebu Rambu Solo’ bawół wodny, nazywany tedong, ma szczególne znaczenie. W tradycji Aluk to on przeprowadza duszę do Puya, to on pomaga zmarłemu w przejściu do świata zmarłych. Taki jest duchowy sens ofiary. Obdarowanie bawołem oznacza również zamożność, rangę rodziny oraz szacunek dla zmarłego. Liczba ofiarowanych zwierząt podkreślają jego pozycję. Im więcej bawołów, tym łatwiejsza podróż na drugą stronę i lepsze warunki po śmierci. Świnie także składa się w ofierze podczas pogrzebu. W dawnym rozumieniu zarówno bawoły, jak i świnie podążają za zmarłym do zaświatów i pozostają do jego dyspozycji. Świnia jest więc częścią daru i zasobów przeznaczonych dla zmarłego, a nie wyłącznie jedzeniem dla uczestników uroczystości. Ale przecież później zabite zwierzęta są spożywane. To też ma głębsze znaczenie, bo wspólne uroczystości wzmacniają więzi. Mięso ofiarowanych zwierząt służy żyjącym, ale spełniły one swoją wielką rolę, pozwalając zmarłemu na ostateczne przejście, czasami po długim okresie oczekiwania na pogrzeb.

Obserwujemy zbierające się osoby. Ilość zwierząt rośnie z każdą chwilą. Jest gorąco, skrępowane świnie żałośnie kwiczą, nikt nie daje im choćby łyka wody. Wiem, iż i ja nijak im nie ulżę i powoli staje się to dla mnie nie do zniesienia.

Na razie zebrani przygotowują się do pochówku. Trumna stoi wysoko, rodzina częstuje gości kawą. Uroczystości będą trwały długo. Stwierdzamy, iż czas się powoli zbierać. Rozmawiam z Markiem o kosztach pogrzebu. Mogą one dochodzić choćby do 400 tys. zł. W niektórych rodzinach przygotowania finansowe realizowane są wiele lat, a obowiązki związane z pogrzebami towarzyszą ludziom przez całe życie. Nie jest to jednak wyłącznie indywidualne oszczędzanie na własny pochówek, na pogrzeb składają się dzieci, dalsi krewni i członkowie rodziny pracujący poza regionem. istotny jest system wzajemności. Rodzina, która otrzymała zwierzę lub pieniądze, powinna później odwzajemnić pomoc przy uroczystości darczyńców. Zobowiązania mogą przechodzić na kolejne pokolenia. System zapewnia wsparcie, ale bywa też źródłem presji, długów i sprzedaży majątku.

Ma’nene’, czyli z wizytą u przodków

Przed nami jeszcze jeden istotny rytuał. To odwiedziny u przodków, kiedy zwłoki wyciągane są z grobów, zmienia im się ubrania, czyści. Odbywa się to na północy regionu, w Toraja Utara: w Baruppu’, Pangala’ i okolicach Sesean. Nie każda miejscowość ani każda rodzina je organizuje. Najczęściej są po zbiorach ryżu w sierpniu i we wrześniu. Nie ma jednej daty ani częstotliwości dla całej Toraja. W jednych społecznościach obrzęd odbywa się corocznie, w innych co trzy, cztery lub pięć lat, a czasami przerwy są znacznie dłuższe.

My wędrujemy do wioski, gdzie właśnie trwa obrzęd. Rodziny wyciągnęły zmarłych i skrupulatnie ich czyszczą. Obok palą się ogniska i trwa pieczenie mięsa. Będzie wspólne rodzinne spotkanie, bo ten obrzęd ma głęboki sens dla tubylców. Przychodzą tu z miłości i szacunku, bo opieka nad rodzicem lub dziadkiem nie kończy się wraz z pogrzebem. Przy okazji młodsze pokolenia poznają przodków i historię swojej rodziny. Rozproszeni krewni mają powód, by spotkać się razem. Poza tym dawna tradycja nakazuje równowagę w relacjach żywych ze zmarłymi. Bo przecież zmarli żyją przez cały czas w żywych. Dla nas to jednak prawdziwy kosmos.

Skalne pochówki

To co charakterystyczne dla Toraja, to pochówki zmarłych w skałach. Nie bez przyczyny nie grzebie się tu ich w ziemi. Skalne groby Torajów z Sulawesi są czymś więcej niż miejscem złożenia ciała, stanowią trwałe miejsce przebywania przodków i znak ciągłości rodu. W stromych ścianach skalnych albo w ogromnych, pojedynczych głazach wykuwa się komory grobowe, nazywane liang pa’. Niewielkie wejście zamyka się drzwiami, często rzeźbionymi lub malowanymi. Wnętrze może służyć kolejnym pokoleniom jednej rodziny. Z zewnątrz widzimy więc szereg małych drzwi, ale za każdym z nich może znajdować się zbiorowy grobowiec.

Dlaczego właśnie skała? Łączą się tu wierzenia, szacunek dla przodków i pozycja społeczna. Zmarłych należy godnie przechować w szczególnym, trwałym miejscu, a rodzinny grobowiec utrwala więź między kolejnymi pokoleniami. Ziemia jest matką, a niebo ojcem: umieszczanie zmarłych w skałach zamiast grzebania ich w glebie wiąże się z poszanowaniem świętości ziemi. Historycznie takie grobowce szczególnie wiązały się z rodami arystokratycznymi. Nie wszyscy Torajowie byli i są chowani w ten sam sposób, spotyka się także naturalne jaskinie i budowane grobowce.

My jedziemy do największego miejsca pochówku w jednej skale. To Lo’ko’ Mataw północnej części regionu Toraja, w rejonie Batutumonga i Sesean. To potężny naturalny głaz, którego powierzchnię pokrywają wejścia do rodzinnych komór grobowych. Widoczne drzwiczki sprawiają wrażenie małych okien w kamiennym domu zmarłych. Nie jest to jedna wspólna sala: poszczególne komory należą do rodzin. Wokół całego głazu jest ponad 90 grobowców i stale wykuwane są nowe. Im wyżej, tym większa pozycja rodziny. Do wysoko położonych wejść dociera się po drabinach. Pod niektórymi grobowcami widać przygotowania do ma’nene’.

Odwiedzamy jeszcze królewskie grobowce, gdzie figury symbolizują zmarłych. To już koniec naszego pobytu w Toraja. Ale wszyscy uznajemy, iż było warto to obejrzeć. Tym bardziej, iż niewielu jest wyznawców Alukta w Toraja. Badanie Anny M. Maćkowiak opublikowane w Religions w 2024 r., w artykule Christian and Indigenous: Multiple “Religions” in Contemporary Toraja Funeralsoparte, oparte na danych urzędów statystycznych za 2023 r., wskazuje 4049 osób w kategorii „hinduiści” w Tana Toraja, z którą administracyjnie związane jest Alukta. Autorka podkreśla, iż dokładnej liczby wyznawców Alukta nie da się jednak ustalić.

Jest to zatem wskaźnik urzędowy, a nie dokładny spis wyznawców tej religii. W zestawieniu dla Toraja Utara nie odnotowano hinduistów, co również nie rozstrzyga o braku takich praktyk lub miejscowych wierzeń. W odniesieniu jednak do łącznej liczby ludności obu powiatów, liczących około pół miliona mieszkańców, wyznawcy Alukta stanowią mniej niż 1%. W tych samych danych ponad 91% mieszkańców obu powiatów stanowią łącznie protestanci i katolicy. Krąg osób podtrzymujących zwyczaje przodków jest więc szerszy niż formalna wspólnota Alukta, ale jego liczebności nie można rzetelnie podać.

źródło

https://www.mdpi.com/2077-1444/15/9/1112

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC8851071/

https://sidoarjo.jatimtimes.com/baca/3331350240/20260913/063800/rambu-solo-toraja-upacara-pemakaman-adat-yang-bisa-habiskan-biaya-miliaran

Idź do oryginalnego materiału