"Mieli już plan na majówkę u mnie. Kupiłam bilet i wyjechałam"
Zdjęcie: kieferpix
"Zawsze byłam tą »ogarniętą«. Tą, która ma większe mieszkanie, lepsze warunki, więcej przestrzeni. I jakoś tak naturalnie przyjęło się w rodzinie, iż skoro mam, to powinnam się dzielić. Na początku choćby mi to nie przeszkadzało. Lubiłam te spotkania, gwar, wspólne jedzenie. Problem w tym, iż z czasem przestało to mieć cokolwiek wspólnego z moją decyzją. A majówki przez lata zamieniły się w coś, co bardziej przypominało obowiązek niż przyjemność" — napisała w liście do naszej redakcji pani Monika.














