Mikołaj przyjechał na wieś, aby odwiedzić swoją ciocię. Podszedł do dobrze znanego domu, otworzył furtkę, a na podwórku przywitała go Halina.

newsempire24.com 1 godzina temu

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć. Otóż Paweł wybrał się na wieś, żeby odwiedzić swoją ukochaną ciocię. Już nie miał tam nikogo rodziców pochował dawno temu, a reszta rodziny się porozjeżdżała po kraju. Została tylko ciocia Halina.

Gdy Paweł dotarł pod znajomy dom, wszedł przez furtkę, a tam już w drzwiach stała uśmiechnięta ciocia Hala.

No ładnie! Dlaczego w ogóle nie zadzwoniłeś, nie uprzedziłeś? powiedziała i od razu mocno go uściskała. A Agnieszka z dziećmi nie przyjechali?

Nie, nie udało im się wyjechać. Zostali w Warszawie, westchnął Paweł.

Ciocia Hala sprawnie nakryła stół, zjedli domowy obiad i już po chwili przeszli do poważniejszej rozmowy.

Patrz, co ostatnio znalazłam w kufrze na strychu powiedziała nagle i wręczyła Pawłowi jakiś pożółkły papier.

Paweł z zainteresowaniem wziął kartkę, rozłożył i zaczął czytać… Z minuty na minutę coraz bardziej pobladł.

Oj, nie martw się, dziecko próbowała go uspokoić ciocia to przecież tyle lat temu było! Może od tamtej pory twoje zdrowie się zmieniło. Poza tym, zastanów się sam wychowałeś dwójkę dzieci, chyba ci ich wiatr nie przyniósł!

Został wtedy na noc u cioci. Ale całą noc nie zmrużył oka. Bo ta stara opinia lekarska była o nim i mówiła, iż po ciężkiej chorobie w wieku siedmiu lat nie będzie mógł mieć dzieci. Wydała ją lekarka dla jego mamy, sam nigdy nic o tym nie wiedział…

To pewnie jakaś pomyłka, myślał roztrzęsiony Paweł. Przecież, jeżeli wierzyć temu świstkowi, to musiałbym uważać swoje dzieci za cudze. Ale przecież to niemożliwe. Przecież Agnieszce całkowicie ufałem…

Jego mama odeszła, zanim skończył dziesięć lat, a ojciec gwałtownie przyprowadził do domu nową żonę. Wtedy Paweł zaczął coraz częściej nocować właśnie u cioci Haliny, która mieszkała dwie ulice dalej, po sąsiedzku. To ona w praktyce stała się mu drugą matką.

Potem Paweł poszedł do wojska, a wróciwszy, nie chciał już wracać na wieś. Nie było tam pracy, no i z ojcem nie układało mu się najlepiej. Został więc w mieście najpierw dorabiał jako kierowca, mieszkał w akademiku, a kiedy zdobył doświadczenie, wyruszył na trasy jako kierowca ciężarówki. W końcu uskładał na mieszkanie.

Poznał Agnieszkę. Jeszcze zanim wzięli ślub, powiedziała mu, iż będą mieli dziecko. Żyli zgodnie po córce przyszedł na świat syn, wszystko to w ciągu trzech lat.

Przed czterdziestką, mając już trochę oszczędności, założył własną firmę transportową. Najpierw działał sam, ale z czasem interes się rozrósł i firma zaczęła przynosić stabilny dochód.

Od cioci Haliny Paweł pojechał prosto do Warszawy. Musiał wiedzieć na czym stoi. Zrobił badania no i wszystko się niestety potwierdziło. Wrócił do domu, całkiem rozbity.

Pawełku, jesteś! Co zjeść ugotować? uradowała się Agnieszka.

Nie, nie jestem głodny mruknął i położył przed nią wynik badań.

A co to jest? zapytała zdziwiona.

Taka sobie opinia, z której jasno wynika, iż nie mogłem mieć dzieci. Wcale.

Agnieszka aż opadła na krzesło z wrażenia.

Ale przecież… To na pewno pomyłka! poderwała się.

Ile jeszcze zamierzasz mnie oszukiwać? Jak chcesz dalej tak żyć, to lepiej sobie daruj odpowiedział chłodno.

Wtedy Agnieszka poddała się i zaczęła wszystko tłumaczyć. Opowiedziała, iż jeszcze w liceum miała związek ze swoim kolegą z klasy. Po maturze dalej się widywali. On w końcu odszedł do jej przyjaciółki.

I wtedy poznałam ciebie ciągnęła Agnieszka. Niespodziewanie zaszłam w ciążę. Wtedy jeszcze nie byłam na sto procent pewna, kto jest ojcem, ale nie miałam wyboru… Bałam się przyznać rodzicom, a małżeństwo wydawało się moją szansą.

No dobrze, jakoś jestem w stanie zrozumieć sprawę z pierwszym dzieckiem, przerwał jej Paweł. Ale a co z synem?

W tym momencie Agnieszka rozpłakała się na dobre.

Wtedy byłeś często w trasie… Zupełnie przypadkiem spotkałam swojego byłego, pierwszą miłość. Zaprosił mnie na kawę, potem jeszcze gdzieś razem poszliśmy… więcej się z nim nie widziałam. Nigdy sobie tego nie wybaczyłam. Ale to był tylko epizod. To ty byłeś moją prawdziwą miłością, całym moim światem…

Gdy skończyła opowiadać, Paweł tylko siedział, trzymając głowę w dłoniach.

Paweł, błagam, nie zostawiaj mnie! Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie…

Nie mogę na ciebie patrzeć wyszeptał i wyszedł, nie oglądając się za siebie. Żona wybiegła za nim, ale on tylko cicho zamknął drzwi.

W pracy siedział codziennie po godzinach, w weekendy znowu jeździł na wieś do cioci Hali. Najgorzej było właśnie w nocy.

I na co to wszystko… rozmyślał, patrząc w sufit… Całe życie na nic? Jak mam z tym żyć?

A rano już rozterki targały nim na nowo.

A gdybym dowiedział się tego kiedyś, po wojsku, iż nie mogę mieć dzieci? Pewnie nie założyłbym rodziny. I nie doświadczyłbym tej całej euforii ojcostwa. Przecież cieszyłem się, gdy widziałem pierwsze kroki moich dzieci… Ile było jeszcze drobnych szczęść codziennych. Dzięki temu, iż nie wiedziałem, mogłem w ogóle być szczęśliwy.

W niedzielę przyjechały do niego dzieci.

Tato, nie wiem, co się dzieje między tobą a mamą, ale całkiem się od nas odsunąłeś. Nie chcesz nas już widywać? zapytała od progu córka.

Córuś! Przecież was kocham jak dawniej. Z mamą po prostu trudny okres…

Tato, wracaj do niej. Mama dniami i nocami płacze. Martwię się o nią wtrącił się syn.

Tato, przestań już obrażać się na mamę. Poza tym, mogę ci powiedzieć, iż niedługo zostaniesz dziadkiem! rzuciła z euforią córka.

Paweł objął córkę i uśmiechnął się po raz pierwszy od dawna.

No to wspaniała wiadomość!

Tato, nie pojedziemy bez ciebie powiedział stanowczo syn. Szkoda życia na smutki. Po tylu latach razem rozstać się przez to wszystko?

Paweł pokiwał głową i uśmiechnął się łagodnie:

Macie rację, dzieciaki. Dobra, zbieramy się do domu.

Idź do oryginalnego materiału