Mój mąż regularnie wymienia się wiadomościami z byłą koleżanką z pracy – i choć wszystko robi otwarcie, coraz trudniej mi to zaakceptować

twojacena.pl 1 dzień temu

Dziś znowu wracam myślami do tematu, który od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju. Czasem myślę, iż jestem naprawdę szczęściarą, mając za męża kogoś takiego jak Piotr. Kiedyś wydawało mi się, iż jest wzorem mężczyzny odpowiedzialny, czuły, pracowity, a do tego ma w sobie tyle ciepła i prostoty, które tak bardzo cenię w ludziach. Ale chyba nie ma ludzi bez skazy. Ostatnio coraz częściej widzę w Piotrze pewną cechę, która zaczyna mnie irytować jest aż za bardzo otwarty, asertywny i życzliwy wobec innych. Można by pomyśleć, iż to przecież nic złego, ale jednak

Piotr zawsze miał dużo koleżanek, w tym kilka, z którymi utrzymywał kontakt jeszcze z czasów studiów na Uniwersytecie Warszawskim. I właśnie z Anetą pisze od lat. Aneta dawno już wyemigrowała mieszka z mężem w Londynie. Teoretycznie nie odgrywa większej roli w naszym codziennym życiu, ale Co jakiś czas jej imię znów pojawia się w naszych rozmowach czy wśród powiadomień na telefonie Piotra.

Kiedy Piotrowi przydarzy się coś nietypowego w pracy albo natrafi na jakąś zabawną sytuację w tramwaju, to pierwsze, co robi, to pisze do mnie i do Anety. jeżeli ma podjąć istotną decyzję, szuka rady zarówno u mnie, jak i u niej. Wszystko z nią omawia, choćby sprawy, które jak mi się wydaje powinny pozostać wyłącznie między nami. Czuję się przez to pomijana, czasem choćby upokorzona.

Znowu wracam myślami do tego, ile Piotr robi dla naszej rodziny, bo co tu dużo mówić jest świetnym mężem. Równo dzielimy się obowiązkami domowymi, nigdy nie muszę mu przypominać o zakupach czy płaceniu rachunków. Zawsze mogę na niego liczyć. Zarabia dobrze ostatnio choćby kupiliśmy sobie razem nowe meble do salonu za jego premię, ponad cztery tysiące złotych poszły jak z bicza strzelił. Po pracy Piotr często zabiera mnie na spacer nad Wisłę albo zaprasza do naszej ulubionej kawiarni na Mokotowie. Kiedy jestem przy nim, jestem spokojna. Tylko cały czas nie rozumiem, dlaczego tak bardzo potrzebuje towarzystwa innej kobiety.

Moje żale wydają mi się płytkie, ale nie mogę się powstrzymać przed zazdrością, której wcześniej w sobie nie znałam. Nie odczuwam jej wobec żadnej innej kobiety z pracy Piotra, ani choćby wobec jego dawnych znajomych. Tylko ta jedna relacja z Anetą nie pozwala mi spać spokojnie.

Nie wiem, czego według Piotra brakuje w naszym małżeństwie. Dlaczego potrzebuje wymieniać się myślami i przeżyciami akurat z Anetą? Może powinnam z nim o tym porozmawiać, ale nie wiem, czy to coś zmieni. Boję się, iż jeżeli zapytam, usłyszę odpowiedź, której nie chcę poznać.

Idź do oryginalnego materiału