Dziś znowu nie mogę przestać myśleć o jednej sprawie, która nie daje mi spokoju. Czasem zastanawiam się, czy powinnam się tym przejmować, ale przecież to moje życie i moje emocje. Mój mąż, Jakub, bez wątpienia jest dla mnie kimś wyjątkowym. Jest czuły, odpowiedzialny, do tego zawsze dba o dom i o mnie. I choć pewnie jestem ogromną szczęściarą, mam świadomość, iż nie ma ludzi bez wad. Jego słabość? Jakub bywa aż za bardzo towarzyski, otwarty, zawsze uśmiechnięty dla wszystkich choćby wtedy, gdy ja wolałabym trochę prywatności.
Właściwie od początku wiedziałam, iż Jakub dobrze dogaduje się z kobietami. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż od lat utrzymuje bardzo serdeczne relacje z byłą koleżanką z pracy. Magdalena, bo tak ma na imię, lata temu wyjechała z mężem do Wielkiej Brytanii. Mimo odległości, jej obecność w naszym domu wciąż jest wyczuwalna. Moi znajomi już dawno przestali o niej mówić, a u nas jej nazwisko ciągle pojawia się w rozmowach czy choćby przy świątecznych życzeniach.
Czasem, gdy Jakubowi przytrafi się coś interesującego w pracy albo poza nią, pierwszą osobą, której o tym opowiada, jestem oczywiście ja ale zaraz potem Magdalena. Kiedy ma podjąć istotną decyzję, dzwoni nie tylko do mnie, ale i do niej. Zdarza się, iż rozmawiają o rzeczach, które tak mi się wydaje powinny dotyczyć tylko mnie i Jakuba. Szczerze mówiąc, jest mi z tym coraz trudniej. Jakkolwiek bardzo mu ufam i wiem, iż nie robi niczego za moimi plecami, ten kontakt budzi we mnie niepokój.
Muszę przyznać, iż pod wieloma względami Jakub jest idealnym mężem. Dzieli się ze mną obowiązkami, zarabia dobrze i to całkiem nieźle jak na polskie realia, bo w zeszłym miesiącu dostał premię i mogliśmy sobie pozwolić na wypad do Zakopanego. Często chodzimy razem do kina przy Nowym Świecie, odwiedzamy ulubione kawiarnie na Starym Mieście, a wieczorami potrafimy godzinami rozmawiać przy herbacie. Jednak mimo tego wszystkiego, wciąż nie rozumiem, czemu potrzebuje tej relacji z Magdaleną.
Może dla wielu to dziecinne, ale coraz częściej łapię się na tym, iż czuję zazdrość. Co dziwne, nie przeszkadza mi, iż rozmawia i żartuje z koleżankami w biurze przy placu Konstytucji. Mam zaufanie do jego relacji zawodowych. Ale w sprawie Magdaleny nie potrafię się uspokoić.
Zadaję sobie pytanie czego mu brakuje? Czy nie wystarczam mu ja, nasz wspólny świat i to, co razem budujemy tu, w Warszawie? Po co mu jeszcze tamta znajomość, skoro wszystko mają z Magdaleną już dawno za sobą? Może przesadzam, może jestem zbyt dumna Ale nie umiem zignorować tych myśli, które nie dają mi spać już kolejny wieczór.







