W dziwnym, tęczowym śnie, wszystko było odwrócone do góry nogami. Mój syn, Marek, i jego żona, Danuta, przynieśli mi pachnące jeszcze nowością klucze do mieszkania, zawieszone na ciężkim, złotym breloczku, który przypominał świętego Krzysztofa. Potem, płynąc przez zamglone ulice Warszawy, zaprowadzili mnie do tajemniczego notariusza, którego
biuro wisiało gdzieś pomiędzy trzecim a siódmym piętrem, a […]