Mój syn ma pamięć jak słoń wszystko łapie w locie! W przedszkolu znał na pamięć wszystkie teksty z przedstawień, więc do ostatniej chwili nikt nie był pewien, w jakim będzie kostiumie, bo przecież dzieci ciągle chorują i on mógłby wskoczyć w każdą rolę, znając każdą kwestię na wylot.
Na przedszkolny bal noworoczny mój pięcioletni synek miał być ogórkiem. Gdy dowiedziałam się o tym dzień przed moim dyżurem, pognałam po zieloną koszulkę, kolorowy brystol, a potem, pełna weny, całą noc szyłam zielone spodenki, dopasowane do koszulki, i sklejałam czapeczkę z jasnozielonego brystolu z drucianym ogonkiem owiniętym materiałem (żeby ogórek wyglądał jak z Pierwszego Sortu ze straganu pani Heli).
Na bal szedł tata. To nie napawało mnie szczególnym zaufaniem, więc instrukcja, jak ubrać dziecko i przyczepić czapeczkę, została tacie przeczytana tuż przed wyjściem do pracy chyba pierwszy raz w życiu widziałam go tak zamyślonego o kartonie…
W środku dyżuru zadzwoniła wychowawczyni i z głosem drżącym jak polski tramwaj w lutym oznajmiła, iż wykonawca głównej roli rozłożył się z grypą i od jutra mój syn będzie… pączkiem! Na moje zestresowane pytanie, czy pączek może wystąpić w stroju ogórka, w słuchawce zapanowała cisza, która wiele mówiła…
Zadzwoniłam do męża do pracy pełny optymizmu (to już wtedy powinno wzbudzić czujność!), oświadczył, iż żaden problem. Zabierze dwóch kumpli chirurgów, a trzech chirurgów to dream team, poradzą sobie z każdą awarią! Oni, tzn. chirurdzy sprytne chłopy, pojadą do nas i rozwiążą sprawę. (Moja intuicja musiała być wtedy w fatalnej kondycji.)
Gdy wieczorem, po szesnastej godzinie na porodówce, wreszcie zadzwoniłam do domu, słuchawkę odebrał syn: kupili białą koszulkę, tata klei na niej żółty brystol, wujek Wojtek gotuje kolację, a wujek Włodek śmieje się jak przy kabarecie.
Godzinę później synek zameldował, iż idzie spać, a wujek Włodek wyciął żółte koło i domalowuje oczka, wujek Wojtek otwiera ogórki kiszone, a tata aż czka ze śmiechu.
W końcu zadzwoniłam przed północą. Mąż mnie uspokaja: wujek Wojtek i wujek Włodek padli przy tworzeniu pączka i chrapią na kanapie. No… są drobne niuanse: pączek został przez wujka Wojtka przyklejony super glue do białej koszulki i to krzywo jak wypłata emeryta pierwszego! Gdy wujek Włodek próbował odkleić ten cud, rozerwał koszulkę. Więc… zszyli całe dzieło nicią chirurgiczną na zielonej koszulce od ogórka. Ale wyszło… pięknie podobno nie do opisania! W dodatku… zrobili pączkowi trzydzieści zębów, więc synek uśmiecha się od ucha do ucha. Tylko na dwa ostatnie nie starczyło kartonu.
(Pomyślałam: E tam, przy trzydziestu zębach te dwa nikną w tłumie, nie będzie widać!)
No i mogłam spokojnie dalej pracować, wiedząc, iż mój syn na pewno będzie miał najoryginalniejszy strój. A kto tam chrapie? Oczywiście wujek Włodek, który tak długo wycinał kartonowe ząbki, iż przysnął w fotelu.
Całą noc miałam w głowie niepokojące wizje. Rano wybłagałam u przełożonej chwilowe zwolnienie, by choć zdążyć zobaczyć syna na balu.
Nieco się spóźniłam… Z sali gimnastycznej słychać było salwy śmiechu, szlochy i krzyki. Otworzyłam drzwi…
Przy choince próbował podskakiwać pączek. Wielka, okrągła, żółta ucha od garnka na piersi mojego syna sięgała od brody do kolan. Oczy tej postaci patrzyły w kompletnie różne kierunki, a trzy poziome szwy z chirurgicznej dratwy nad oczami wyglądały zupełnie jak głębokie zmarszczki życiowego weterana. Szczególnie poruszający był brak dwóch zębów w szeroko otwartych ustach. Były to oczywiście… przednie jedynki!
Wyglądał jak bardzo doświadczony, z lekka styrany życiem pączek po przejściach, świeżo wyszedł z odsiadki w Radomiu po ostrym życiu w PRL-u Reszty dopełniała radosna kartonowa czapeczka od ogórka z zielonym drucianym ogonkiem, dopięta do każdego występu.
W tej chwili synek zaczął recytować wierszyk, zaczynając od słów: Gdzie znajdziecie drugiego takiego jak ja?… (Dalszego ciągu już nikt nie dosłyszał, sala płakała ze śmiechu).
Wychowawczyni przykucnęła, ludzie chrząkali i chichotali, a ja patrzyłam z dumą (i lekkim niedowierzaniem), iż oto mój syn, w najbardziej szalonym kostiumie sezonu, kradnie show całemu przedszkolu!








