Mój teść oniemiał, gdy zobaczył, jak żyjemy.
Dawno temu, kiedy jeszcze byliśmy młodzi, poznałam Piotra na weselu wspólnych znajomych. Przeniosłam się wtedy z małej wioski do Krakowa i zaczęłam pracować. Byłam wtedy tak szczęśliwa wydawało mi się, iż złapałam Pana Boga za nogi, bo wreszcie udało mi się wyjechać z prowincji. Nasz związek rozwinął się bardzo gwałtownie już po roku przyszła na świat nasza córka.
Ale potem wszystko uległo zmianie.
Dlaczego nasza córka jest jasnowłosa i ma niebieskie oczy, skoro oboje jesteśmy ciemni? zapytał Piotr podejrzliwie.
Kochany, przecież całkiem przypomina twojego tatę. Spójrz tylko, jak bardzo są do siebie podobni.
Przestań z takimi tłumaczeniami. Dziecko powinno być podobne do ojca albo matki, a nie do dalszej rodziny. A moja mama twierdzi, iż to choćby nie jest moje dziecko.
Od początku teściowa, Zofia, była mi przeciwna. Uważała, iż nie kocham jej syna i zależało mi tylko na wyrwaniu się do miasta. Teść, pan Janusz, był natomiast człowiekiem bardzo serdecznym. Rozwiedziony z Zofią, ułożył sobie życie na nowo, ale nigdy nie przestał kochać Piotra jak syna.
W końcu Piotr przyprowadził do naszego mieszkania inną kobietę. Kazał mi natychmiast się spakować i wyjść. Nie miałam wyjścia.
Nie miałam dokąd pójść. Moi rodzice nie chcieli mnie przyjąć z dzieckiem. Zadzwoniłam do przyjaciółki, która pozwoliła mi zostać u niej kilka dni. Później znalazłam pokój w hotelu robotniczym i tam się przeniosłam z córką. Niestety, pieniądze gwałtownie się skończyły.
Pewnego dnia, będąc w sklepie spożywczym, usłyszałam znajomy, ciepły głos:
Dziewczyny, gdzieście się podziały? choćby na wieś pojechałem was szukać odezwał się pan Janusz, mój teść.
Dzień dobry. Bardzo miło pana widzieć, powiedziałam nieśmiało.
Wiem, co zrobił Piotr i nie ma na to żadnego wytłumaczenia. On i jego matka są tacy sami… Powiedz, gdzie teraz mieszkacie?
Wynajmujemy pokój.
Rozumiem… Spieszę się, ale jak tylko wrócę, znajdziemy dla was lepsze miejsce. Trzymaj, to powinno wystarczyć na dwa tygodnie wyciągnął kopertę.
Poczułam ulgę, bo chociaż mogłam zapewnić córce jedzenie i mleko.
Teść przyjechał wcześniej niż zapowiadał i odwiedził nas w naszym małym pokoiku. Był wstrząśnięty warunkami, w jakich przyszło nam żyć. Jego nowa żona nie akceptowała nas, nie mógł nas do siebie przyjąć, ale znalazł inne rozwiązanie za wszystkie swoje oszczędności kupił dla wnuczki mieszkanie w Nowej Hucie i przepisał je na nią. Próbowałam odmówić takiego prezentu, ale nie pozwolił. Podkreślił, iż robi to tylko dla wnuczki, nie dla mnie.
Miesiąc później, ja i córeczka zaczęłyśmy urządzać nasze nowe gniazdko. Teść przywiózł choćby meble i sprzęty potrzebne do życia.
Nie śpiesz się z oddawaniem córki do żłobka potrzebuje matki. Pomogę ci, nie martw się. choćby moja żona się uspokoiła i bardzo chce poznać wnuczkę.
Bardzo dziękuję!
Nie płacz, dziecko. Zawsze możesz na mnie liczyć. Przyjdzie lepszy czas, zobaczysz.
Dziś, po latach, cieszę się, iż moja córka ma takiego wspaniałego dziadka, choć nie miała szczęścia do ojca. Dziadek zrobił dla nas wszystko, co mógł, żebyśmy po trudnych chwilach wyszły na prostą.
Czas płynął, znów wyszłam za mąż, ale nigdy nie zapomniałam o Januszu. Często nas odwiedza, a w naszym domu zawsze znajdzie miejsce przy stole.
















