Pamiętam to, jakby wydarzyło się wczoraj, choć od tamtego dnia minęło już wiele lat. Był poranek, szary, sobotni, Warszawa tonęła jeszcze w ciszy, kiedy domofon wydał przeciągły, prawie histeryczny dźwięk, domagając się natychmiastowej uwagi. Spojrzałam na zegar: siódma rano. Jedyny dzień, kiedy mogłam się wyspać po wykańczającej końcówce kwartału w pracy. Zamiast tego przez niewielki, […]