
Spośród 17 monitorowanych kategorii największą podwyżkę zanotowała chemia gospodarcza (+6,1 proc.). W TOP5 widać również pieczywo (+5,3 proc.), słodycze i desery (+5,2 proc.), środki higieny osobistej (+5,1 proc.), a także ryby (+4,5 proc.). Marcin Luziński, ekonomista Erste Banku, zauważa, iż powody skoków cen poszczególnych kategorii są odmienne.
– Słodycze i desery uplasowały się na szczycie rankingu z powodu wzrostów globalnych cen czekolady, które jednak już stopniowo zanikają. Chemia gospodarcza i środki higieny osobistej znalazły się w czołówce drożyzny ze względu na zwiększenie kosztów produkcji chemicznej w obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie. Zakończenie go oznacza perspektywę złagodzenia dynamiki w tej kategorii, ale przełożenie na ceny detaliczne może być powolne. Natomiast ryby podrożały w efekcie zmian klimatycznych. Rosną temperatury oceanu, co negatywnie wpływa na podaż owoców morza – wylicza Luziński.
Presja cenowa słabnie, ale rachunki przez cały czas są wysokie
Na kolejnych miejscach w rankingu znalazły się używki (+3,6 proc.), mięso (+3,4 proc.), produkty sypkie (+3,4 proc.) oraz napoje (+3,2 proc.). Zdaniem dr Agnieszki Łopatki z Uniwersytetu WSB Merito to sygnał, iż presja cenowa w tych kategoriach wyraźnie słabnie. Używki, napoje, mięso i produkty sypkie nie należą już do grupy najszybciej drożejących produktów.
– Sprzyjają temu tańsze surowce rolne, wygaśnięcie części wcześniejszych szoków kosztowych oraz silna konkurencja między sieciami handlowymi. Nie oznacza to powrotu do dawnych cen. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz stabilizacji na nowym, wyższym poziomie cen, ponieważ koszty pracy, energii czy podatki, w tym np. akcyza, pozostają wciąż wysokie – uważa dr Łopatka.
W środku zestawienia uplasowały się owoce (+2,7 proc.), wędliny (+2,2 proc.) i artykuły dla dzieci (+1,9 proc.). Niewielkie wzrosty odnotowały karmy dla zwierząt (+1,5 proc.), a także warzywa (+0,8 proc.). Marcin Luziński wyjaśnia, iż ceny owoców i warzyw rosną w wolnym tempie. W przypadku wielu produktów choćby spadają, przede wszystkim ze względu na wysoką podaż. Krajowe zbiory w zeszłym roku wyglądały korzystnie. Podobnie było w Europie Południowej, skąd importujemy dużo owoców i warzyw w okresie zimowo-wiosennym.
– Import owoców i warzyw obniża średnią cenę kategorii. Do tego nastąpił tzw. sezonowy wysyp owoców krajowych, szczególnie tych mniej wrażliwych na susze, także uprawianych w kontrolowanych warunkach. To m.in dotyczyło dużej części truskawek i pomidorów – wyjaśnia dr Maria Andrzej Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHID-u.
Z kolei dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, dodaje, iż w przypadku artykułów dla dzieci i karm dla zwierząt większą rolę odgrywa silna konkurencja cenowa między sieciami handlowymi i markami własnymi. To kategorie, w których elastyczność cenowa popytu jest wyższa. Konsumenci łatwiej przełączają się między produktami, co ogranicza pole do podwyżek.
Masło ciągnie całą kategorię tłuszczową w dół
Odnotowano też spadki cen. Największy dotyczył produktów tłuszczowych (-14,9 proc.). Samo masło potaniało mocno dwucyfrowo (-34,9 proc.). Dużo niższe spadki zanotowały jeszcze dwie kategorie, tj. dodatki spożywcze (-0,1 proc.) oraz nabiał (-1,2 proc.).
– Tłuszcze to ewenement, którego źródłem jest wyraźny wzrost wytwarzania. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2026 roku produkcja masła była wyższa o 22 proc. niż rok wcześniej, konfekcjonowanego oleju rzepakowego – o 16 proc., a konfekcjonowanego oleju słonecznikowego – aż o 262 proc. Nie jest łatwo przekonać nabywców, żeby kupili o kilkanaście procent więcej tego rodzaju produktów, nie stosując zachęt cenowych – mówi dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito.
Dr Agnieszka Łopatka dodaje, iż na tak silną deflację w produktach tłuszczowych i spadki cen nabiału złożyły się trzy główne czynniki. Po pierwsze, działa efekt wysokiej bazy. Rok temu masło i tłuszcze były jednymi z najszybciej drożejących produktów, dlatego obecne spadki są w dużej mierze korektą po wcześniejszych rekordowych wzrostach. Po drugie, mamy do czynienia z realną nadpodażą surowców. Produkcja mleka rośnie zarówno w Polsce, jak i w UE, USA oraz Nowej Zelandii, a w skupie produkt wyraźnie tanieje. Na ceny detaliczne tłuszczów roślinnych przełożyło się to, iż przestał drożeć rzepak.
Polecamy również: Od 12 sierpnia 2026 choćby folia bąbelkowa podlega nowemu unijnemu prawu. Co muszą wiedzieć firmy
– Po trzecie, bardzo istotną rolę odgrywa wojna cenowa sieci handlowych. Masło i olej rzepakowy należą do najczęściej promowanych produktów, wykorzystywanych do przyciągania klientów do sklepów. Agresywna polityka rabatowa dodatkowo wpływa na notowane wyniki, ponieważ raport uwzględnia nie tylko ceny regularne, ale również promocyjne – tłumaczy dr Łopatka.
Widoczne jest silne zróżnicowanie dynamiki zmian cen. Zmalała dynamika produktów tłuszczowych (-14,9 proc.). Przy tym odnotowano wzrosty przekraczające 5 proc. w przypadku takich kategorii jak chemia gospodarcza, pieczywo czy środki higieny osobistej. Dr Piotr Arak wyjaśnia, iż rozbieżność wynika głównie z różnic w strukturze kosztów. Energia, surowce rolne, opakowania i logistyka mają różny udział w cenach, a jednocześnie tempo transmisji tych kosztów do sklepowych półek też się różni.
– W odniesieniu do produktów spożywczych dynamika zmian cen jest szybsza i bardziej podatna na korekty sezonowe, a w przypadku chemii gospodarczej i środków higieny – wolniejsza. Dlatego ludzie mają taki problem z interpretowaniem syntetycznego wskaźnika inflacji, choć płyną z niego bardzo konkretne informacje – mówi dr Arak.
Sklepowa inflacja rozjechała się między kategoriami
Z czego wynika tak silne zróżnicowanie dynamiki cen? Ekspertka z WSB Merito tłumaczy, iż obecna dezinflacja ma charakter kosztowo-podażowy, a nie popytowy. Największe spadki cen dotyczą produktów silnie powiązanych z rynkami surowców rolnych, takich jak nabiał i tłuszcze. Tam zadziałały niższe ceny surowców oraz wysoka podaż.
– W kategoriach takich jak chemia gospodarcza, środki higieny osobistej czy pieczywo większe znaczenie mają koszty energii, pracy, opakowań i logistyki, które pozostają relatywnie wysokie. Dlatego to właśnie różnice w strukturze kosztów są główną przyczyną tak dużej dywergencji cen. Polityka promocyjna sieci handlowych dodatkowo wzmacnia te różnice – uzupełnia dr Łopatka.
Część kategorii spożywczych pozostaje w relatywnie niskiej dynamice wzrostu cen, przy jednoczesnych wyraźnie wyższych wzrostach w segmentach nieżywnościowych. Dr Marek Szymański przyznaje, iż wprawdzie odchylenie między skrajnymi kategoriami wynosi ponad 20 punktów procentowych, ale to głównie wpływ ceny tłuszczów z ich wysoce ujemnym wskaźnikiem. Po wyłączeniu ich rozstrzał wyniósłby tylko 7,3 punktu procentowego.
– Właśnie kształtuje się w miarę stabilna struktura zakupowa żywności i reszty kategorii FMCG. Ważą się nie tylko pozycje kosztowe, ale też krajowe i międzynarodowe warunki podażowo-popytowe. Nasycenie rynku wewnętrznego spowolnia wzrost cen. Jednak proces odwrotny może rozpocząć się w przypadku uspokojenia sytuacji geostrategicznej. Polska jest tu na dobrej pozycji, bo wskutek stosunkowo rozdrobnionego sektora żywnościowego zachowuje istotną elastyczność. Poza tym większa koncentracja przetwórstwa niż produkcji żywności powoduje, iż może łatwo przerzucać część zapotrzebowania z kraju na otoczenie i odwrotnie – podsumowuje dr Faliński.
Przeczytaj także:
- Fałszywe dokumenty łatwiejsze niż kiedykolwiek. Ubezpieczyciele pokazują skalę oszustw
- Rybołówstwo nie jest fabryką. Dzikie stada nie nadążają za globalnym popytem
- Bon senioralny ma pomóc osobom starszym, ale najpierw gminy muszą zbudować system
- Gaz odpowiada za większość kosztów nawozów. Dopłaty nie usuną tego problemu










