Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć Wyobraź sobie, iż były damskie ubrania porozrzucane po podłodze, a kiedy weszłam do sypialni, zobaczyłam go z inną kobietą
To wszystko działo się w Warszawie. Ja i Robert byliśmy razem ponad trzy lata, naprawdę zgrana para, wszystko szło świetnie. Rodziny już dawno się poznały, o ślubie rozmawialiśmy otwarcie, przyszłość wydawała się poukładana dzieci, dom, aż do późnej starości. Ufałam mu w stu procentach.
Tamtego dnia wracał z delegacji, nie byliśmy umówieni. Chciałam zrobić mu niespodziankę wzięłam wolne w pracy, upiekłam jego ulubiony sernik i podjechałam do niego do mieszkania. Miałam własne klucze, więc kiedy spał, mogłam spokojnie przygotować kawę do ciasta.
Otwieram cicho drzwi do sypialni i zanim zdążyłam wejść, prawie się potknęłam o jakieś rzeczy na podłodze. Było dość ciemno, więc zapaliłam latarkę w telefonie i cała podłoga zawalona damskimi ciuchami. Kiedy weszłam dalej, zobaczyłam leżał w objęciach z jakąś dziewczyną.
Nie zrobiłam afery, tylko bez słowa zamknęłam za sobą drzwi, zostawiłam jego ukochany sernik na stole obok kluczy i wyszłam. Było zimno, nie chciałam wracać do rodziców, więc usiadłam w parku i zaczęłam płakać. Po chwili obok mnie przysiadł jakiś chłopak i zapytał, co się stało. Nie powiedziałam mu o zdradzie, ale gadaliśmy jakoś tak naturalnie I tak od słowa do słowa wylądowaliśmy u niego na herbacie.
A dziś? Mieszkamy razem, planujemy ślub. Mam wrażenie, iż los specjalnie mnie wtedy tam skierował, bo nic nie dzieje się bez przyczyny!

















