W tym artykule przeczytasz:
czym jest PDRN i dlaczego wykorzystuje się DNA łososia,
czy kosmetyki naprawdę zawierają materiał pozyskiwany z plemników łososia,
jakie efekty może przynieść stosowanie PDRN,
czym różnią się zabiegi gabinetowe od kosmetyków do domowej pielęgnacji,
kto powinien zachować ostrożność, sięgając po takie produkty.
Sprawdź: „Kolagen z ludzkiej skóry” podbija Koreę. Kontrowersyjny zabieg budzi coraz więcej emocji
Czym jest PDRN? To nie żart, ten składnik naprawdę pochodzi z plemników łososia
Chociaż może okazać się to nie lada zaskoczeniem, PDRN, czyli polideoksyrybonukleotyd, to fragmenty DNA pozyskiwane najczęściej z mleczu (nasienia) łososia. Spokojnie, zanim trafią do kosmetyków, przechodzą wieloetapowy proces oczyszczenia i sterylizacji. Dopiero wtedy trafiają nie tylko na nasze półki, ale także do gabinetów medycyny estetycznej.
Eksperci podkreślają, iż to właśnie DNA łososia zostało uznane za jedno z najczystszych źródeł materiału genetycznego wykorzystywanego w tego typu preparatach. Dzięki niskiej zawartości zanieczyszczeń można łatwo uzyskać wysoce oczyszczony składnik, bezpieczny w kontakcie ze skórą i – jak przekonują specjaliści – szalenie skuteczny.
„Aby stworzyć PDRN o jakości pielęgnacyjnej, DNA łososia jest starannie ekstrahowane, oczyszczane, filtrowane i sterylizowane, usuwając białka, peptydy i potencjalne substancje drażniące. Efekt? Składnik nowej generacji, który naśladuje strukturę ludzkiego DNA, co oznacza, iż Twoja skóra natychmiast go rozpoznaje – i dokładnie wie, co z nim zrobić”
– pisze Rina Teslica z Cult Beauty.
fot. Instagram @annehathaway
Dlaczego dermatolodzy zainteresowali się PDRN? Chodzi o regenerację skóry
Największe emocje budzi pochodzenie składnika, czemu trudno się dziwić. Jednak dermatolodzy zwracają uwagę na działanie PDRN.
„Pierwotnie PDRN zyskał status kultowego w medycynie estetycznej jako zabieg wstrzykiwany, gdzie stosowano go w celu przyspieszenia gojenia się ran, stymulacji regeneracji tkanek i odmłodzenia uszkodzonej skóry. Możesz go kojarzyć z popularnymi zabiegami klinicznymi, takimi jak wstrzykiwanie DNA łososia – słynącymi z zapewniania skórze blasku, jędrności i regeneracji na najwyższym poziomie. Teraz, dzięki zaawansowanej technologii formulacji, PDRN znalazł zastosowanie w miejscowej pielęgnacji skóry, umożliwiając tym samym korzystanie z tych profesjonalnych efektów w domu”
– dodaje redaktorka Cult Beauty.
Według dostępnych badań PDRN może wspierać naturalne procesy naprawcze skóry poprzez:
pobudzanie regeneracji komórek,
wspieranie produkcji kolagenu,
poprawę jędrności i elastyczności,
wygładzanie drobnych zmarszczek,
wyrównywanie kolorytu skóry,
zmniejszanie widoczności przebarwień pozapalnych.
To jednak nie koniec. Eksperci podkreślają, iż składnik wykazuje również działanie przeciwzapalne.
Kosmetyk czy zabieg? Efekty mogą się znacząco różnić
Popularność PDRN zaczęła się od zabiegów w gabinetach medycyny estetycznej, gdzie preparat jest podawany bezpośrednio w skórę. Teraz – głównie za sprawą K-beauty – ten kontrowersyjny składnik coraz częściej trafia do kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji domowej, takich jak maski, serum czy kremy.
Czy oba rozwiązania działają tak samo? Według specjalistów nie do końca. Zabiegi wykorzystują znacznie wyższe stężenia PDRN, dlatego efekty mogą pojawić się szybciej i być bardziej widoczne. Z kolei kosmetyki do pielęgnacji domowej zawierają mniejsze ilości składnika, ale przy regularnym stosowaniu mogą wspierać regenerację i poprawę kondycji skóry.
fot. Instagram @jessicaalba
Nie każdy powinien sięgać po PDRN. Eksperci wskazują jeden wyjątek
Dermatolodzy podkreślają, iż PDRN jest uznawany za składnik odpowiedni również dla skóry wrażliwej. Dodatkowo może być używany razem z wieloma innymi substancjami aktywnymi, takimi jak retinol, witamina C czy kwasy.
Kiedy powstrzymać się od stosowania PDRN? Osoby z alergią na ryby lub owoce morza powinny zachować szczególną ostrożność i przed zabiegiem lub zastosowaniem nowego kosmetyku skonsultować się z lekarzem albo dermatologiem. Chociaż PDRN jest dokładnie oczyszczany, specjaliści zalecają zachowanie ostrożności.
PDRN w kosmetykach. Jeszcze niedawno był niszowym składnikiem, dziś podbija świat pielęgnacji
Jeszcze kilka lat temu o PDRN słyszeli głównie specjaliści z zakresu medycyny estetycznej i miłośnicy koreańskich trendów kosmetycznych. Dziś produkty z tym składnikiem coraz częściej trafiają do sprzedaży na zachodnich rynkach.
I choć określenie „kosmetyki z plemnikami łososia” jest dość kontrowersyjne, za trendem kryje się coś więcej niż chwytliwa nazwa. PDRN to składnik, który ma potwierdzone działanie regeneracyjne i może stać się jednym z najważniejszych trendów nowoczesnej pielęgnacji.
fot. Instagram @alixearle
Może Cię zainteresować: P-beauty to nowe K-beauty. Polska pielęgnacja właśnie wchodzi do światowej ligi
Pytania i odpowiedzi
Czym jest PDRN?
PDRN (polideoksyrybonukleotyd) to fragmenty DNA wykorzystywane w kosmetologii i medycynie estetycznej. Najczęściej pozyskuje się je z plemników łososia lub pstrąga.
Czy kosmetyki naprawdę zawierają DNA z plemników łososia?
Tak. W produktach wykorzystuje się oczyszczone i sterylizowane fragmenty DNA pozyskiwane z plemników łososia. Nie jest to jednak surowy materiał biologiczny, ale składnik poddany zaawansowanemu procesowi oczyszczania.
Na co pomaga PDRN?
Może wspierać regenerację skóry, poprawiać jej jędrność, elastyczność, wygładzać drobne zmarszczki oraz pomagać w redukcji przebarwień i śladów potrądzikowych.
Czy PDRN jest bezpieczny?
Według dermatologów składnik jest dobrze tolerowany przez większość typów skóry. Ostrożność powinny jednak zachować osoby uczulone na ryby lub owoce morza.
Zdjęcie główne: Instagram @priyankachopra



.jpg)






