Naukowcy podważyli normę temperatury ciała. Słynne 36,6 przeszło do lamusa

obcas.pl 1 godzina temu

Norma temperatury ciała, czyli słynne 36,6 stopnia Celsjusza, budzi coraz więcej wątpliwości naukowców. Badania z USA i Boliwii pokazały wyraźny spadek wyników u ludzi. W Palo Alto średnia wyniosła około 36,4 stopnia. Autor jednej z analiz wątpi jednak, by zmieniło to pracę lekarzy.

Norma temperatury ciała pochodzi jeszcze z XIX wieku

Przez dziesięciolecia za prawidłową temperaturę ludzkiego ciała uznawano 37 stopni Celsjusza. Z czasem tę wartość skorygowano do 36,6 stopnia. Początek tej historii wiąże się z niemieckim lekarzem Carlem Wunderlichem. Oparł się na badaniach 25 tysięcy pacjentów, a swoją liczbę opublikował w książce wydanej w 1868 roku.

Późniejsze pomiary dały inne wyniki. Brytyjskie badanie z 2017 roku wskazało średnią około 36,6 stopnia, a analiza z 2019 roku z kalifornijskiego Palo Alto około 36,4 stopnia. Wielu to zdziwiło. Czy to był tylko przypadek?

Badania z USA i Boliwii pokazały spadek temperatury

Zespół profesor Julie Parsonnet z Uniwersytetu Stanforda przeanalizował 677 423 pomiary temperatury. Wyniki opublikowano w styczniu 2020 roku w piśmie eLife. Dane pochodziły z trzech zbiorów, od weteranów wojny secesyjnej z lat 1862-1930 przez amerykańskie badanie zdrowia z lat 1971-1975 po pacjentów Stanford Health Care z lat 2007-2017.

Mężczyźni urodzeni w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku mają średnio około 0,6 stopnia mniej niż ci urodzeni na początku XIX wieku. U kobiet porównanie sięga lat dziewięćdziesiątych XIX wieku, a różnica wynosi około 0,3 stopnia. Badacze wykluczyli przy tym prosty powód, czyli lepsze termometry. Spadek widać było także w samych danych weteranów.

Podobny trend wyszedł w Boliwii. Zespół profesora Michaela Gurvena z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara zebrał blisko 18 tysięcy pomiarów od prawie 5,5 tysiąca dorosłych z ludu Tsimane, mieszkańców boliwijskiej Amazonii. W ciągu 16 lat ich średnia spadła o około 0,5 stopnia, do mniej więcej 36,5 stopnia.

Gurven przyznał, iż podobny spadek w USA rozłożył się na mniej więcej dwa stulecia, a tutaj zajął niecałe dwie dekady. Trend utrzymał się choćby wtedy, gdy analizę zawężono do niecałych 10 procent dorosłych uznanych przez lekarzy za całkowicie zdrowych.

Badacze szukają przyczyn, a jednej odpowiedzi brakuje

Parsonnet wskazywała na stany zapalne, bo to one przyspieszają metabolizm i podnoszą temperaturę. Jedna z hipotez mówi, iż dziś jest ich mniej dzięki lepszej higienie, czystej wodzie, szczepieniom i dostępowi do leczenia.

Tyle iż u Tsimane infekcje wciąż są powszechne, a to podważa takie wyjaśnienie. Według Gurvena sam spadek liczby infekcji nie tłumaczy tak szybkiej zmiany. pozostało jeden trop.

Inną możliwością jest to, iż nasze ciała nie muszą już tak ciężko pracować, aby regulować temperaturę wewnętrzną, ponieważ mamy dostęp do klimatyzacji latem i ogrzewania zimą.

– zauważyli badacze cytowani przez TVP Info.

Technologia nie wyjaśnia jednak wszystkiego, bo Tsimane praktycznie z niej nie korzystają. Mają za to większy dostęp do ubrań i koców. Jednej przyczyny nie znaleziono.

Obserwowany spadek temperatury ciała jest więc prawdopodobnie kombinacją czynników, które składają się na ogólną poprawę warunków życia.

– podsumowali naukowcy.

Lekarze wciąż liczą gorączkę od 38 stopni

Przypomnijmy, iż badania nie przyniosły nowej oficjalnej normy. Autorzy ze Stanforda uznali, iż wiek, płeć i pora dnia zbyt mocno wpływają na wynik, by ustalić jedną średnią dla wszystkich Amerykanów. Gurven także wątpi, by odkrycia zmieniły sposób, w jaki lekarze korzystają z pomiarów. Jak podkreślił, nie ma jednej uniwersalnej wartości dla wszystkich.

Portal Medycyna Praktyczna przez cały czas przyjmuje 36,6 stopnia jako prawidłowy wynik starannego pomiaru pod pachą. W ustach termometr pokaże o trzy kreski więcej, a w odbytnicy o pięć. Pomiar w uchu daje 37,1 stopnia. Stan podgorączkowy to zakres 37,1-38 stopni, a gorączka zaczyna się powyżej 38 stopni.

Sam wynik też nie jest stały. W ciągu doby może różnić się o około 0,6 stopnia. Najniższy bywa wcześnie rano, a najwyższy późnym popołudniem. Znaczenie mają także cykl miesiączkowy, wysiłek fizyczny i wiek. Lekarz Krzysztof Czarnobilski mówił w rozmowie z Radiem Kraków, iż gorączka trwająca mimo leków dłużej niż kilka dni to powód, by koniecznie iść do lekarza.

źródło zdjęć: Canva

Idź do oryginalnego materiału