Dom jest przepiekny, nikt jeszcze od luksusu nie umarł, więc nie będę narzekać.
Jezioro też daje radę.
Wkurza mnie tylko, iż jest to teren ogrodzony, pomost na jeziorze prywatny i oddzielony dwiema furtkami, pomiedzy nimi droga publiczna. My wchodzimy i wychodzimy, zostawiany furtki otwarte, dzieci biegaja w tę i we w tę, a wtedy inni właściciele domków zwracają nam uwagę, iż ‚proszę zamykać bramki, bo obcy kręcą się po terenie’ na co mam ochotę odpowiedzieć, iż nie podzielam pana paranoi. To ja jestem OBCA. Moje lewackie serduszko płacze, jak ja nie lubię odgradzania terenów zielonych i przywłaszczania sobie linii brzegowej!
Ale po trzech spokojnych mailach – bo przecież jestem na wakacjach, a zatem biję ode mnie siła spokoju – na które odpowiedź była ‚nie da się’ przesunęli mi jedna godzinę do przodu. Nie jest to super rozwiązanie, ale ‚working compromise‚ wystarczy.













