Niespodziewana wizyta teściowej – “No to powiedz, kochana synowo, jakie masz sekrety przed mężem?”… …

twojacena.pl 3 dni temu

Zadzwonił domofon Do mieszkania, bez słowa powitania i odpychając z drogi syna, wpadła teściowa.

No to opowiadaj, kochana synowo, jakie to masz tajemnice przed mężem? zapytała.

Mamo? Co się stało, mamo?

Gdy Piotr wrócił do domu, w mieszkaniu panowała cisza. Jego żona, Bożena, już rano uprzedziła, iż dziś się spóźni szefostwo zarządziło nagłą kontrolę w pracy.

Piotr wszedł do kuchni, zajrzał do lodówki kolacji nie było. Westchnął, nastawił czajnik na herbatę, zrobił sobie parę kanapek i usiadł przed telewizorem.

Przez chwilę przeskakiwał po kanałach, aż wreszcie trafił na transmisję boksu. Nie zdążył się jednak spokojnie zrelaksować.

Nagle rozległ się dzwonek do drzwi i na progu pojawiła się matka Piotra, Antonina Zielińska. Wpadła jak burza, choćby nie przywitała się z synem, tylko od razu zeszła mu z drogi.

Piotrek, słuchaj, co ci powiem! Powiedziała mi o tym Halina.

Co się stało, mamo? zapytał Piotr.

A to, iż twoja Bożenka ma jeszcze jedno mieszkanie. Wynajmuje je i pieniądze wydaje na siebie!

Mamo, naprawdę musisz słuchać tej Haliny? Ona każdą plotkę roznosi po całych Kielcach, a ty tylko siedzisz z rozdziawioną buzią.

Wiem, Halinka czasem wszystko wyolbrzymia, ale tu mówi prawdę! Bo dwupokojowe mieszkanie Bożeny teraz wynajmuje siostrzenica sąsiadki Haliny.

Dziewczyna niedawno wyszła za mąż, to wynajmują u Bożeny za dwa i pół tysiąca złotych miesięcznie i cieszą się, iż tanio. Ale słuchaj, ona to mieszkanie wynajmuje już ponad dwa lata, nie są jej pierwszymi lokatorami.

No nieźle powiedział zamyślony Piotr. Dlaczego mi o tym nie powiedziała?

Bo twoja żona robi sobie poduszkę bezpieczeństwa! Uzbiera odpowiednio dużo i cię rzuci! Jeszcze przy okazji cię oskrobie rzuciła Antonina.

Bożena pojawiła się po półtorej godziny. W domu czekali już na nią mąż i teściowa. Antonina postanowiła nie wychodzić ciekawiło ją, jak synowa się będzie tłumaczyć. Żeby nie siedzieć bezczynnie, przygotowała kolację i nakarmiła syna.

Kiedy Bożena weszła do pokoju, od razu poczuła dwa badawcze spojrzenia.

Teściowa zaczęła pierwsza:

No to mów, kochana synowo, co ty przed mężem ukrywasz?

Nic chyba odpowiedziała Bożena.

Nic? A mieszkanie na ulicy Kieleckiej, blok czterdzieści trzy?

Ale co moja kawalerka ma do tajemnic przed mężem? zdziwiła się Bożena.

A to, iż ją wynajmujesz, a pieniądze ukrywasz przed Piotrem wykrztusiła Antonina.

Naprawdę, Bożeno, wtrącił się Piotr skąd to mieszkanie? I czemu nigdy nie wspomniałaś, iż je wynajmujesz? Na co wydajesz te pieniądze?

Mieszkanie należało do Zofii Nowak kuzynki mojej mamy. Oficjalnie jest moją ciotką? W tych rodzinnych koligacjach można się pogubić.

Zofii nie ma już prawie trzy lata. Piotrze, mówiłam ci o tym. Wtedy tylko stwierdziłeś, iż nie będę już musiała do tej starszej pani jeździć.

A jak cię poprosiłam, żebyś pomógł z pogrzebem, powiedziałeś, iż masz urwanie głowy w pracy i nie masz czasu.

Dlaczego tobie zostawiła mieszkanie? dopytywała się Antonina.

Pewnie dlatego, iż tylko ja ją odwiedzałam odpowiedziała Bożena.

A czemu o tym spadku Piotrowi nie powiedziałaś? drążyła Antonina.

A jakie Piotr ma do tego prawo?

Jak to jakie? oburzyła się teściowa. Przecież jest twoim mężem!

No i co z tego?

Specjalnie głupią udajesz? zapytała Antonina. Takie pieniądze z wynajmu powinny zasilić wasz domowy budżet, a ty wszystko wydajesz na siebie!

Wydaję, mam do tego prawo! Spadek to wyłącznie moja własność. I wszystko, co z nim zrobię sprzedam, wynajmę też jest moje. Nikomu nie muszę się tłumaczyć odpowiedziała Bożena.

Słuchaj, Bożeno, w zeszłym roku naprawiałem samochód, wydałem masę pieniędzy, dwie premie na to poszły, a ty miałaś kasę i trzymałaś to w tajemnicy? Tego się po tobie nie spodziewałem zaczął Piotr.

Piotrze, to jest twój samochód, ty go używasz. A jak cię poproszę, żebyś mnie gdzieś podwiózł, to mówisz, iż nie masz czasu albo nie po drodze i każesz mi wziąć taksówkę.

W całym zeszłym roku podwiozłeś mnie trzy razy: raz na halę targową przed Sylwestrem, drugi raz zgarnąłeś mnie z pracy tylko dlatego, iż zapomniałeś kluczy i nie chciałeś godzinami pod drzwiami czekać, a trzeci raz do przychodni, jak skręciłam nogę.

To dlaczego ja mam naprawiać na swój koszt samochód, którym w ogóle nie jeżdżę?

A ile już nazbierałaś tego wszystkiego? spytała teściowa. Pewnie z milion.

Trochę jest, ale nie milion. Piotrze, pamiętasz, iż masz dwie córki na studiach? Kiedy im ostatnio wysyłałeś pieniądze? zapytała Bożena.

Pracują przecież same odpowiedział Piotr.

Uczą się i dorabiają! Ale gdyby miały same się utrzymywać, to nie znalazłyby czasu w naukę.

A nie mogłaś od razu powiedzieć o spadku? spytał Piotr.

Nie chciałam przechodzić tej awantury dwa i pół roku temu. Poza tym miałam świeży przykład z twoją mamą i żoną młodszego syna tej z jej mieszkaniem, które przed ślubem miała.

Co znowu wymyślasz? oburzyła się Antonina.

Przez rok ją przekonywałaś: Po co ci ta kawalerka? Sprzedajmy ją, kupimy działkę, będziemy spędzać wakacje na świeżym powietrzu.

Sprzedaliście, kupiliście działkę. Na kogo zapisana? Na ciebie, Antonino! A Marta teraz nie ma prawa tam pojechać bez waszej zgody, nie mówiąc o tym, żeby kogoś zaprosić na grilla!

Za to może zasuwać na waszych grządkach. Ja dziękuję za takie interesy!

Wyrodna z ciebie synowa! wrzasnęła teściowa. Myślisz tylko o sobie!

Uczę się od najlepszych, Antonino odparła Bożena.

Piotrze, słyszysz? Twoja żona mi ubliża!

A ja, moim zdaniem, mówię prawdę! Tylko dowiedziały się panie o moim spadku i od razu z interwencją. Po co? zapytała Bożena.

Jak to po co? Powiedzieć Piotrkowi!

No to powiedziałyście. I co dalej?

Wymagać, żeby pieniądze zasilały rodzinę, a nie były przed rodziną ukrywane.

Ale one trafiają do rodziny. Na to, co ja uznam za słuszne. Nie na remont samochodu Piotra, ani na działkę twoją, Antonino!

Moglibyśmy razem ustalić, na co wydać te środki rzuciła teściowa.

Naprawdę sądzisz, iż w wieku czterdziestu sześciu lat nie umiem decydować o własnych pieniądzach?

Powinniśmy brać pod uwagę nie tylko swoje potrzeby! uniosła się Antonina.

A czyje? Wasze? Właśnie dlatego nikomu nie mówiłam o spadku! Żebym to ja i moje dzieci miała z tego korzyść!

I dalej tak będzie. Więc byłoby najlepiej, pani Antonino, zapomnieć, iż cokolwiek dostałam, jakby spadku w ogóle nie było! powiedziała Bożena.

Czyli będziesz sama wydawać te pieniądze?

Sama.

I z Piotrkiem się nie podzielisz? spytała teściowa.

Podzielę się, jeżeli uznam to za stosowne. Powiedziałam: wszystko na rodzinę.

Czyli ja już nie należę do rodziny?

Pani Antonino, moja rodzina to ja, mój mąż i dzieci. Cała reszta to krewni odparła Bożena.

Ostatecznie Antonina nic od synowej nie wyciągnęła. Ale jeszcze nie raz próbowała, jak to mówiła, walczyć o swoje.

Tylko, iż na Bożenę wszystkie podchody Antoniny nie działały. Trafiła kosa na kamień. Jak to u nas się mówi gdzie usiadła, tam i została.

Idź do oryginalnego materiału